Ninja i wojownicy ekranu (Ninja 2)

Ubrany na czarno wojownik jest standardowym wręcz bohaterem kina popularnego. Nawet nie wiem, kiedy postać ninja stała się ogólnoświatowym fenomenem, ale miało to miejsce niewątpliwie najpóźniej w latach 70-tych XX wieku. Pod wieloma względami jest to bohater znacznie popularniejszy niż bardziej prawy samuraj, gdyż częściej pojawia się w różnych wariantach w popkulturze Zachodu. Co ciekawe, bardzo często wyznaczany on jest na pozytywnego bohatera danej opowieści. Pamiętam choćby nadawany przez Polsat film o amerykańskim dziecku, które wychowywane było przez mistrza ninja, który w ramach szkolenia katował je bardziej niż patologiczny ojciec. Z perspektywy czasu zastanawiam się, czy to jednak nie był niezbyt dobry wzór postępowania wobec potomstwa.

Nie ma wątpliwości, to jest kobieta.
Nie ma wątpliwości, to jest kobieta.

W każdym razie ninja są wszędzie. Także i do tej stylistyki wyraźnie odwoływał się Chuck Norris, gdy nosił się na czarno. Poza tym możemy wskazać na gry komputerowe i to od początku ich popularności, gdzie to właśnie ubrany na czarno bohater był jedną z częściej pojawiających się postaci. Nie chodzi mi tutaj nawet o Last Ninja, gdyż wypada wspomnieć starsze i równie wspaniałe Saboteur Saboteur 2. Ta ostatnia gra warta jest pamiętania, gdyż gracz sterował w niej ruchami kobiety-ninja o imieniu Nina (hm!). W samej grze było to widoczne głównie dzięki długim włosom wystającym spod maski, ale na szczęści okładka gry ładnie podkreślała płeć postaci.

Gry to jedno, ale mamy przecież także i komiksy, czy zabawki na czele ze Snake-Eyesem, który nigdy nic nie mówił (acz byli scenarzyści, którzy planowali popełnić spektakularne harakiri dając mu głos!). Są nawet aktorzy, których kariera oparta była na tym, że zagrali ninja. Choćby Michael Dudikoff, który nie do końca był mistrzem sztuk walki (kompletnie ich nie znał, kiedy zaczynał karierę), ale miał odpowiednią prezencję, aby zostać Amerykańskim Ninją, co sprawiło, że stał się gwiazdą kina klasy B. Teraz jednak już takich numerów nie ma i jedynie pseudo-aktorzy w rodzaju Colina Farella mogą kopać przy użyciu grafiki komputerowej. Prawdziwi aktorzy muszą znać się na sztukach walki, jak i odpowiednio wyglądać. To jest zresztą na prawdę ciekawy element zmieniających się czasów, gdzie obecnie w kinie są o wiele większe wymagania odnośnie wyglądu (mięśni etc.) są względem mężczyzn, niż kobiet.

Mając to na uwadze nie dziwi, że w kategorii kina klasy B Scott Adkins wyrósł na gwiazdę. W pełni zasłużenie tak, jeżeli chodzi o wygląd (acz z twarzy wygląda niewyglądnie – ale biorąc pod uwagę obecne gusta kobiet, to spokojnie może być uznany za najprzystojniejszego aktora świata), jak i umiejętności. Widziałem z nim jak na razie tylko trzy filmy, wybitne (i to nie tylko jako kino klasy B) Universal Soldier Day of ReckoningExpendables 2 oraz Ninja 2. Jest on słusznie umięśniony, ale też doskonale potrafi kopać i walczyć.

Amerykański Ninja ma tyle shirukenów, ile jest Stanów.
Amerykański Ninja ma tyle shirukenów, ile jest Stanów.

To jest jednak pewna umiejętność, którą należy posiadać. Dobry reżyser i odpowiednia choreografia walki potrafią z każdego zrobić super-wojownika. Zarazem jednak odpowiedni reżyser i operator są w stanie doskonale pokazać wszystkie umiejętności aktora. Stąd też kino kopane opiera się jednak na tym, że ktoś wie, jak zadawać odpowiednio wyglądające ciosy.

Siadając do seansu Ninja 2 nie spodziewałem się wiele. Miałem jednak ochotę zobaczyć dużo ładnie wyglądających złamań rąk i innych aktów przemocy. W trakcie seansu filmu Isaaca Florentine’a dostałem to, czego oczekiwałem. Ten reżyser z Izraela zaczął od krótkometrażowego Farewell, Terminator, a potem stopniowo przebijał się przez meandry Hollywood. Od Power Rangers przeszedł ku ładnemu pokazywaniu skręcania karków. Ninja, to już obecnie seria filmów o niejakim Casey’u, który jest tytułowym wojownikiem. Pierwszej części nie oglądałem, więc nie wiem, na jakiej zasadzie biały gajin jest ninja. W każdym razie ma on swoją ukochaną żonę Japonkę, która jest w ciąży z ich dzieckiem. Niestety zostaje ona zamordowana i nasz Casey postanawia się zemścić. Ślad prowadzi do Birmy i do niejakiego Goro, który zajmuje się handlem narkotykami. Jest to zresztą weteran z czasów sequela wojny światowej. W planach zemsty niezwykle pomocny będzie Japończyk kierujący dojo w Tajlandii. Jego ojciec działał w czasie wojny w Birmie i pozostawił mapę prowadzącą do ukrytego arsenału ninja.

Film ma dosyć prostą fabułę opartą na schematach. Mamy nawet sceny głębokiej filozofii wschodu, które są stałym elementem wszystkich produkcji o wojownikach ze wschodu. Zarazem, co warto zaznaczyć, mamy tutaj do czynienia z dosyć wyraźnym pokazywaniem widzom, że traktujemy ich bardzo poważnie. Lubisz nasze filmy? To oglądaj, a jak nie, to na drzewo. Tego typu nastawienie widać po tym, że prawie połowa filmu jest w języku japońskim, co powiedzmy sobie wprost, jest dosyć nietypowe jak na kino, które kiedyś od razu trafiało na kasety video. Na swój sposób muszę pochwalić odwagę twórców, którzy zwyczajnie nie patyczkują się z odbiorcą. To jest niestety ostatnimi czasu rzadka rzecz, gdyż obecnie widza traktuje się jak biedne dziecko.

Ninja, to idealna rola dla większości współczesnych aktorów. Bardzo poprawia wygląd.
Ninja, to idealna rola dla większości współczesnych aktorów. Bardzo poprawia wygląd.

W nagrodę za przeczytanie dużej liczby napisów można obejrzeć wspaniałe sceny walki. Wszystkie kręcone są w sposób taki, że docenia się umiejętności walczących. Mamy dużo długich ujęć, które pokazują jak duże wymagania były im stawiane. To nie jest zwykłe kopnięcie i cięcie znane z filmów Seagala. Tutaj widzimy cały ruch, jak i jego konsekwencje. Sceny walki są robione w dosyć brutalny sposób i choć nie ma strumieni krwi, to doskonale widzimy wysiłek włożony w odpowiednie pokazanie walki. Kiedy porównujemy to, co musiał wycierpieć Adkins, aby zagrać rolę w tym filmie, to tylko śmiać się chce jak się widzi pokraki w rodzaju Hemsworthów męczących się z za ciężkim młotkiem (tudzież młotków muszących znieść tak złych aktorów). Nie wspominając nawet o tym, że na ekranie to popisy Adkinsa robią znacznie większe wrażenie.

Film ma oczywiste wady, począwszy od pretensjonalnej fabuły (acz logicznej i pokazującej ewolucje bohatera), a skończywszy na używaniu kamer cyfrowych. To ostatnie niestety jest bardzo widoczne. Widać, że Florentine nie do końca zna się na tym elemencie robienia filmów i choć jest świetny w pokazywaniu walk, to nie radzi sobie z cyfrą. Patrząc po fragmentach jego starszych, kręconych na kliszy, filmów widzę, że problem w dużej mierze wynika z tego, że nie do końca zdaje sobie on sprawę z tego, jak negatywnie wpływa na obraz wybór kamery cyfrowej. Tym bardziej, że wiele scen filmu dzieje się w nocy, a i te w dzień cierpią na zmiany balansu bieli. Ktoś nie pilnował kamery i był on chyba ustawiony na automat, co sprawia, że kolory są bardzo często dziwne i drażnią.

Jeżeli jednak pominiemy te wady, to będziemy mieć przyjemny seans, który pokaże wiele problemów współczesnego kina głównego nurtu. Nie wiem, dlaczego, ale od dawna Hollywood ucieka od pokazywania przemocy. Zamiast bólu i cierpienia mamy sceny walki, którym bliżej jest do polskiego kina, aniżeli do tego, do czego przywykliśmy oglądając filmy lat 80-tych. Takie, szkodliwe na wielu poziomach, podejście do przemocy, która ma być ładna, miła i dopasowana do poziomu dzieci, sprawia, że kino jest nudne. Także sprawia, że takie dziecko nie ma powodu, aby liczyć, że jak dorośnie, to obejrzy coś mocniejszego. Zamiast tego zawsze będzie płasko i bez wyrazu.

Ninja 2 jest na szczęście filmem pełnym przemocy, bólu i cierpienia. Oznacza to, że widzimy wszelkie kopnięcia, łamania rąk i inne rzeczy, które są wbrew anatomii. Chociaż bohaterowie nie latają w powietrzu, to wszystkie kopnięcia z wyskoku robią wrażenie. Może, dlatego, że wyglądają realistycznie. Z punktu widzenia zasad klasyki kina klasy B jedynym brakującym elementem jest brak dekoltu, ale czasy się zmieniły i teraz tego typu elementy są rzadko spotykane. Chcesz czytelniku zobaczyć wyskok z półobrotu? Obejrzyj Ninja 2.

3 comments

  1. rob says:

    jeden z moich ulubionych gatunków kino kopane 😉 choć bardziej lubie damy rozdające razy rothrock oshima khan itd itd miło jest zobaczyć sobie zawodostwo na ekranie 😉

    • hihnttheadmin says:

      Nie przecze, ze z checia bym ogladal wiecej kobiet kopiacych 🙂 Obecnie chyba tylko Jovovich dziala w tym gatunku i mozna ja nawet okreslic mianem monopolistki :/

      • rob says:

        mila ma monopol obecnie można by jeszcze policzyć panią z serii underworld a w tv maggie Q choć z gwiazdami z l80 by chyba nie powalczyły bo tamte miały prawdziwe umiejętności rothrock ma 9dan oshima ma czarny pas karate nawiasem w japoni pojawiła się następczyni ale gra w filmach klasy C jak np.karate girl 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.