Zniszczenie i telepaci (Demolished Man)

Galaxy miało intrygujących rysowników.
Galaxy miało intrygujących rysowników.

Demolished Man Alfreda Bestera jest jednym z klasyków literatury fantastyczno naukowej. Zarazem, jak przystało na prawdziwie klasyczny utwór, pomimo upływu czasu, nie zestarzał się on. Chociaż wiele motywów wykorzystanych przez Bestera stało się stałym elementem kolejnych utworów pisanych przez innych pisarzy, to Demolished Man nie straciło nic ze swojej świeżości. Duża w tym zasługa nie tylko talentu tego pisarza, ale co ważne, umiejętnego przekraczania ram gatunkowych. Z czym bowiem mamy do czynienia podczas lektury powieści? Z jednej strony jest to opowieść o telepatach, z drugiej mamy sprawnie napisany kryminał, a z trzeciej jest to opowieść o żądzach. O tym, co kieruje człowiekiem.

Bohaterów mamy wielu, a i dosyć rozczłonkowany sposób prowadzenia narracji widoczny jest od pierwszej strony, gdzie poznajemy świat. Wprowadzenie jest zrobione poprzez przedstawienie kilku obrazów z rozwoju ludzkości, z jednej strony podróży kosmicznych, a z drugiej odkrycia telepatii. Równocześnie jednak podkreślane jest, że nie to jest tematem powieści. Regularnie, w sposób przypominający Sprawę pułkownika Miasojedowa Józefa Mackiewicza, narrator przypomina nam, że ktoś zostanie Zniszczony (Demolished). Znaczenie tego słowa czytelnik właściwie pozna dopiero po przeczytaniu całego utworu, choć pewne wskazówki znajdą się po drodze.

Historia jest dosyć prosta, Ben Reich, szef koncernu Monarch Utilities & Resources cierpi na koszmary. Śni mu się tajemniczy człowiek bez twarzy, co mu nie daje spokoju. Chce się go pozbyć i uznaje, że tą osobą może być tylko Craye D’Courtney, szef konkurencyjnej korporacji. Co gorsza, firma Reicha jest w ciężkiej sytuacji, gdzie jedyną nadzieją dla niej może być połączenie sił z D’Courtney’em. Inaczej Monarch zbankrutuje. Dlatego też Reich uznaje, że ma dwa wyjścia i najpierw próbuje tego bardziej pokojowego. Wysyła zakodowaną wiadomość z ofertą połączenia spółek, lecz odpowiedź go nie daje mu satysfakcji. W związku z tym postanawia wcielić drugi pomysł w życie, czyli zabić D’Courtney’a i wtedy, korzystając z osłabienia firmy, przejąć ją. Powstaje jednak zasadniczy problem, jak dokonać zbrodni w świecie, gdzie mamy ludzi mogących czytać w myślach. Chociaż dowody uzyskane w ten sposób nie są do końca używalne w sądach, to mogą być pomocą w śledztwie. Stąd też Reich przygotowuje starannie plan, który zagwarantuje mu wykonanie zbrodni doskonałej.

Człowiek bez twarzy.
Człowiek bez twarzy.

O tym opowiada jedna trzecia powieści, natomiast druga tercja to prezentacja śledztwa. Kieruje nim Lincoln Powell, telepata pierwszej kategorii. To określenie ma duże znaczenie, gdyż Bester nie tylko wprowadził ten typ postaci na karty powieści, ale starannie wykreował całą społeczność. Mamy tutaj gildie telepatów, która działa mając na celu poprawę umiejętności, jak i dbanie o moralność członków i członkiń. Poza tym telepaci są dzieleni na kategorie, gdzie Jedynki są najlepsze, a każda kolejna liczba oznacza, że jest on wyraźnie słabszy. Śledztwo jest długie i bardzo skomplikowane, co wynika z tego, że plan Reich jest bardzo przemyślany.

Powieść czyta się bardzo dobrze, co zawdzięczamy nie tylko intrydze, ale także bardzo ciekawym postaciom drugoplanowym. Po zakończonej lekturze pamiętamy bardzo wiele z nich, także takie, które pojawiły się tylko w jednej, czy dwóch scenach. Bester postarał się, aby posiadały one cechy charakterystyczne, dzięki którym zapadają one w pamięć. Także główni bohaterowie nie są papierowi i pomimo tego, że Reich jest mordercą, to nie traktujemy go jak wcielenia zła. Podobnie i Powell, choć jest stróżem prawa, to patrzymy na niego podejrzliwie. To jest akurat tym bardziej ważne, że to na ich konflikcie zbudowana jest cała powieść. Jest to o tyle ciekawe, że gdyby spotkali się oni w innych okolicznościach, to być może byliby przyjaciółmi. Tak jednak, ze względu na zaistniałą sytuację nie jest. Ich walka jest bardzo osobista, acz poniekąd fair. Ma to być starcie umysłów i przedsiębiorczości, gdzie dobro i zło jest drugorzędną sprawą. Owa moralna dwuznaczność jest tym silniejsze, że sama Gildia musi budzić pewne wątpliwości.

Człowiek cierpiący na bezsenność
Człowiek cierpiący na bezsenność

Obecne są w niej pewne elementy eugeniki, gdzie miłość jest nawet nie tyle zbędna, co nawet przeszkadza. Ważne jest płodzenie odpowiednich dzieci, a to, że koniec końców sprawi się ból i cierpienie małżonkowi nie ma znaczenia. Oprócz tego uprawnienia telepatów wyraźnie prowadzą ku państwu totalitarnemu. Powstaje oczywiste pytanie, czy dla powstrzymania przestępczości wprowadzenie tak inwazyjnej grupy, jaką są telepaci, jest uzasadnione? Wydaje się, że Bester daje odpowiedź twierdzącą. Stąd też nie dziwi, że JMS pisząc Babylon 5 dał właśnie jego imię i nazwisko demonicznemu telepacie z korpusu psioników. Grający go Walter Koenig stworzył wspaniałą kreację. W powieści widać, że choć na telepatach ciąży wielka odpowiedzialność, są oni zdecydowanie uprzywilejowani w społeczeństwie. Chyba, że złamią zasady, to wtedy Gildia nie ma miłosierdzia. Za przewinienia karze wygnaniem z grupy, co dla telepatów bardzo zżytych z taką formą komunikacji jest straszną rzeczą.

W dużej mierze trzeba powiedzieć, że przez umieszczenie tej kwestii w tle sporu dwóch bohaterów, którzy tą kwestią wcale się nie interesują, sprawia, że jest ona w gruncie rzeczy bardziej wyraźna. Częstokroć coś ukrytego jest w rzeczywistości zdecydowanie bardziej widoczne, dzięki ukrywaniu. Czytelnik nastawiony jest na inną powieść, niż koniec końców otrzymuje.

Trzeba dodać, że Bester bawił się pisząc tę powieść nie tylko słowem, ale i stroną wizualną. Przykładowo litery and w nazwiskach bohaterów zastępowane są ligaturą/znakiem pisarskim &. Podobnie wykorzystywane jest też @, czy $. Poza tym rozmowy telepatów przybierają formę poukładanych słów na stronie. Kolejność ich czytania nie jest zawsze oczywista, gdyż koncepcja zakłada, że dzięki takiej formie prezentacji uda się oddać nietypową formę komunikacji pełną dwuznacznych symboli i znaczeń.

Demolished Man jest bardzo przyjemny w lekturze i zdecydowanie warto rzucić na niego okiem. W Polsce jest jeszcze dostępne wydanie Solarisu, acz z tytułem wręcz strasznym: Człowiek do przeróbki. Osoby znające angielski poza licznymi wydaniami książkowymi mogą też sięgnąć do archiwalnych numerów Galaxy, gdzie w 1952 powieść po raz pierwszy się ukazała w trzech kolejnych numerach (1, 2 i 3).

One comment

  1. rob says:

    czytałem to wieki temu jak dobrze pamiętam była we wkładce w starej fantastyce choć mi bestera bardziej podobało się gwiazdy moje przeznaczenie 😉 ale tak czy inaczej klasyka którą warto znać 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.