Sport przyszłości

Wojny nie ma, jest za to sport.
Wojny nie ma, jest za to sport.

Kultura masowa lubuje się w opowieściach o sporcie i sportowcach. Mamy wiele filmów o wybitnych zawodnikach pokonujących przeciwności losu. Czasem oparte na faktach, a czasem zmyślone, ale zawsze odwołujące się do wizji osoby, która staje się kimś dzięki talentowi, czy też poświęceniu. Na kinowych ekranach biegał nam Rocky, który swoimi silnymi ramionami okładał po twarzy po kolei Apollo Creeda, a potem kolejnych uzurpatorów do jego chwały. Boks tutaj jest dobrym sportem, gdyż mamy bardzo spersonalizowaną walkę.

Tego typu opowieści wybiegały zarazem poza ziemię i współczesność, stąd nie jest dziwnym, że powstał film w stylu Areny. Ta produkcja z 1989 roku jest przykładem głupawego filmu akcji. Spośród wielu podobnych produkcji wyróżnia ją to, że ma pewne elementami s-f. Tego typu filmy pozwalają na chwile się wyłączyć, a dzięki nieskomplikowanej fabule, prostym metodom produkcji, można się dobrze odprężyć. Poza tym powtarzają znany i lubiany motyw. Za produkcje odpowiadał przewijający się już tutaj na stronie Charles Band (na przykład tutaj). Jego nazwisko nie gwarantuje dobrego filmu, ale przeważnie da się go oglądać.

Arena dzieje się w dalekiej przyszłości na stacji kosmicznej umieszczonej w nieznanym miejscu. To znaczy widzom nieznanym, bo dla mieszkańców galaktyki to popularne i ważne miejsce spotkań. Na stacji odbywają się pojedynki w sporcie, który jest czymś w stylu boksu, a raczej nawet MMA. Dwóch wchodzi na ring, a wychodzi jeden. Walki te są bardzo popularne i gwarantują bardzo duże pieniądze chętnym do stanięcia do konfrontacji. Walczą przedstawiciele różnych ras, ale aby było sprawiedliwie ich przewagi gatunkowe są niwelowane przez specjalny program. Osłabia on silniejsze gatunki, sprawiając, że słabsze nie są skazane na porażkę. Pomimo takiego wsparcia od wielu dekad żaden człowiek nie był w stanie zostać mistrzem, więcej, żaden człowiek od dłuższego czasu w ogóle nie bierze udziału w walkach.

Film zaczyna się od pojedynku pomiędzy dwoma obcymi. Trenera jednego z nich gra znana z Babylon 5 Claudię Christian. Jej podopieczny przegrywa. Potem w okolicznym barze jeden z jej zawodników rozpoczyna bójkę z kelnerem. Walka jest krótka i zdecydowana. Kelner wygrywa wyrzucając nachalnego wojownika przez okno. Za karę zostaje sprawnie zwolniony. Razem w kolegą z pracy Shortym, który ma cztery ręce, udaje się do zamkniętego dystryktu stacji. Tam zostaje odnaleziony przez ludzi Christian, którzy chcą się zemścić za pobicie kolegi, oraz jeżeli się im to nie uda, zaproponować, że zakontraktują go do walk. Armstrong odmawia pobiwszy ludzi Christian. Wkrótce jednak zostaje przekonany i staje do pojedynku pięściarskiego.

Boks jednak i wcześniej był wykorzystywany w ramach tworzenia opowieści fantastyczno-naukowych. Wystarczy wspomnieć oryginalny odcinek Strefy mroku pod tytułem: Real Steel. Tam trener/menadżer grany przez Lee Marvina ma robota, który bierze udział w walkach bokserskich. Ten robot jest jednak już stary i zniszczony. Nie ma szans przeciwko nowszym przeciwnikom.

Jednakże kultura masowa nie ogranicza się tylko do przetwarzania znanych już motywów o walce dwóch wojowników. Mamy także propozycję pod wieloma względami ciekawsze. Mianowicie próby stworzenia nowego sportu. Tutaj za najciekawsze należy uznać rollerball i jugger. Obydwa sporty były na tyle ciekawe, że statyści w czasie przerw w kręceniu filmów prowadzili własne rozgrywki.

Rollerball w reżyserii Normana Jewisona i z Jamesem Caanem w roli głównej jest całkiem dobrze znanym filmem. Doczekał się nawet remake’u, ale o nim lepiej nie wspominajmy. Jest to historia starego gwiazdora, który nie chce iść na emeryturę, stąd ma zostać upokorzony. Jest to pojedynek człowieka z biurokratyczno-korporacyjną maszyną.

Sam sport jest rozwinięciem zasad roller derby, czyli polega na połączeniu wyścigu na wrotkach z elementami gier z piłką. Należy donieść ów symboliczny obiekt do końca trasy, acz tutaj jest różnica względem derby, gdyż celem w filmowym sporcie jest trafienie piłką do specjalnej bramki i w ten sposób zdobywa się punkty. Dodatkowo rollerball dodaje do zestawu graczy osobnych zawodników na motocyklach, którzy zdecydowanie przyśpieszali tempo rozgrywki.

Także i w Batman Beyond mieliśmy nowy sport, acz przypominał on bardzo mocno hokej. Trzeba też dodać, że wiele jego elementów przywodziło na myśl starą grę HyperBlade, gdzie zawodnicy brali udział w dosyć brutalnych zawodach. Mieliśmy tam dwie drużyny po trzy osoby. Jedna była bramkarzem, a dwie pozostałe próbowały przejąć krążek i zdobyć bramkę. Ewentualnie wykluczyć z rozgrywki przeciwnika poprzez użycie siły fizycznej. Gra nie była sukcesem finansowym, ale była bardzo fajna. Poza samym atakowaniem przeciwników można było także używać różnych rodzajów broni, takich jak miny.

Biegnij z czaszką psa, biegnij!
Biegnij z czaszką psa, biegnij!

Podobnież przemyślany sport przyszłości znajdziemy w Blood of Heroes/Salute to the Jugger. Film w reżyserii i scenariuszu napisanym przez Davida Webb Peoplesa, czyli twórcę Blade Runnera, jak i Bez przebaczenia. Stworzył on fascynującą i niezwykle ciekawą opowieść osadzoną w realiach postapokalipsy. Po tym, jak upadła cywilizacja ludzkość żyje w rozlicznych wioskach, jak też i w kilku wielkich miastach. Zdecydowana większość populacji ledwie egzystuje, podczas gdy przywódcy miast opływają w dostatki. Jedyną szansą awansu społecznego jest de facto dostanie się do ligi zawodowej sportu znanego jako jugger. Nikt nie wie do końca, kiedy on powstał, acz jego brutalność wskazuje dosyć jednoznacznie na czasy po upadku.

Sport ma dosyć proste zasady. Jest też niezwykle brutalny. W każdej z dwóch drużyn jest 5 zawodników. Czterech ma własną broń, natomiast piąty ma jako jedyny prawo trzymać piłkę – głowę psa. Ma on za zadanie nabić ją na kij przeciwnej drużyny i w ten sposób wygrać mecz. Każda rozgrywka trwa przez trzy rundy po „100 kamieni”. Pewnym utrudnieniem dla osoby noszącej głowę psa są pozostali zawodnicy, którzy mają prawo w dowolny sposób powstrzymać przeciwnika. Można łamać nogi, wybijać oczy, a nawet w ramach walki zabić. Zarazem jednak jest to sport, gdzie po zakończeniu rozgrywki wszyscy są przyjaciółmi. Razem idzie się na ucztę, a także i oddaje innym przyjemnościom (zawodnicy w juggera, obojga płci, mogą wybierać wśród chętnych do spędzenia z nimi nocy). Stąd też i tytuł, krew bohaterów, gdyż sport ten jest formą walk wojowników. Podobnie jak w innych znanych nam z kultury przykładów, wojownik działa w walce inaczej niż żołnierz. Zwycięstwo nie wiąże się z upokorzeniem wroga, a ze spełnieniem razem pewnej formy przygody.

Pomiędzy wojną, a wojną?
Pomiędzy wojną, a wojną?

Sport jest substytutem wojny. Szczególnie sport kontaktowy. Stąd też naturalnym jest, że w wizjach przyszłościowych zawodów, staje się on coraz bardziej brutalny i bliższy swojemu początkowi. Stąd w Death Race 2000 można było przejeżdżać staruszków, czy też używać broni do osiągnięcia celu. Naturalną tego konsekwencją jest pokazywane w Blood of Heroes bardzo znane kulturowo podkreślanie szacunku i wspólnego celebrowania zakończenia walk. W przyszłości sport będzie istniał, acz może nie do końca taki, jak obecnie istniejące federacje sportowe chciałyby. Na pewno będzie mniej korupcji w umieszczaniu zawodów. Szczególnie po nuklearnej apokalipsie.

4 comments

  1. rob says:

    fajne filmy ja pamiętam jeszcze taki z dzieciakami które znalazły jakiś artefakt bodajże kula i też tam jakiś sport uprawiali na wrotkach coś tam z wodą jeszcze było ale tytułu za chiny nie pamiętam 🙂

        • cyryl says:

          Film o którym piszecie to “Solarbabies” z 1986 roku. Dzieciaki uprawiały tam agresywną odmianę hokeju na wrotkach tak zwany “skateball”, a akcja toczyła się w świecie przyszłości dotkniętym klęską suszy. Film trzyma poziom chociaż daleko mu do “Salute to the jagger”. Podobno w Niemczech gdzie film cieszył się dużą popularnością istniała liga rozgrywająca autentyczne mecze, ciekawe tylko czy grali prawdziwą psią czaszką:)

Leave a Reply

Your email address will not be published.