O niegrzeczności (z przeglądem wszelakich bezeceństw w cenzurowanej kulturze + Marx)

Przerywamy chwilowo podsumowania roku. Jeszcze do tego tematu tutaj wrócimy, ale na razie, korzystając z pluralis maiestatis, pomówimy o innym zagadnieniu. Prawie wszyscy wiedzą o kodeksie Haysa, czyli zestawie zasad mających umoralnić Hollywood. Podobne zarządzenia były stosowane w radio, telewizji, ale także i komiksach (w tym medium akurat najdłużej). Ta dobrowolnie nałożona cenzura funkcjonowała stosunkowo długo, acz oczywistym pytaniem było, na ile była skuteczna i na ile przekładała się na opinię i poglądy mieszkańców Ameryki?

 
 

Czytając różne artykułu, można odnieść wrażenie, że wszyscy byli wtedy nadzwyczaj moralni. Taki obraz jest daleki od prawdy. Tutaj nie tylko można wskazać na wszelkiego rodzaju czasopisma wydające powieści groszowe i tak zwane „pulp”. Ilość seksu, erotyki i nagości przebijająca się z kart powieści Edgara Rice’a Burroughsa dla wielu czytelników współczesnych może być szokująca. Zarazem trzeba zaznaczyć, że bardzo często wszystko pisane było pewnymi eufemizmami, aluzyjnie, stąd też dla ludzi żyjących teraz pewne opisy nie są tak przejrzyste i jasne. Stąd mogą ginąć rubaszno – lubieżne opisy wojowniczek – lesbijek, jak i bohaterów chwalących się swoim przyrodzeniem.

Piękny przykład, w jaki sposób zmienił się język na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.
Piękny przykład, w jaki sposób zmienił się język na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Jednakże „pulp” nie ogranicza się tylko do jednego Burroughsa. Tego typu publikacji, przeważnie znacznie gorszej jakości, było całe multum. Co więcej, na długo przed tym nim pojawiły się pisma typu Playboy, kioski były pełne gazet wypełnionych w mniejszym lub większym stopniu zdjęciami roznegliżowanych kobiet, opowiadaniami pornograficznymi i innymi tego typu materiałami. Nadto, dla osób o mocniejszych nerwach, mieliśmy także historie o torturach, czy innych krwawych i strasznych rzeczach. Seks i przemoc była doskonale dostępna i to w praktyce bez żadnych ograniczeń. Zmiana nastąpiła dopiero w wyniku wojny. Dramatyczne ograniczenia w dostępie do papieru sprawiły, że wiele z tych mniej moralnych publikacji musiało ograniczyć ilość stron, czy też przestano je wydawać.

Nigdy jednak nie doszło do całkowitego ograniczenia w dostępie do tego typu, amoralnej popkultury. Oczywiście każdy może poddać w wątpliwość, czy fakt, iż mamy na rynku różnego rodzaju czasopisma sprzeczne z tym, co uważa się za słuszne w przestrzeni publicznej, w jakimkolwiek stopniu przekłada się na społeczeństwo. Wiadomo bowiem, że dla każdego dziwactwa znajdzie się odpowiednio duża nisza. Z drugiej strony wypada wspomnieć, że w latach 70-tych, czy 80-tych była zaskakująco duża świadomość odnośnie tego ukrytego obiegu erotyki w latach 40-tych i 50-tych. Wystarczy wspomnieć o wszystkich odcinkach M*A*S*Ha, gdzie bohaterowie oglądali w gabinecie pułkownika Blake’a tak zwane stag films. Były to różnego rodzaju filmowe zamienniki striptizerek. Czy, gdyby to były tak mało znane produkcje w latach 50-tych, a i nikt nie wiedział o roli Tijuany w pornografii, to czy byłby to materiał na dowcip i żart 20 lat później?

Mamy też jednak wiele innych wskazówek, że ludzie nie byli kiedyś tak cnotliwi, jak Hollywood pokazywało. Co więcej, sam przemysł filmowy daje nam wiele ku temu argumentów. Najlepszymi będą komedie braci Marx. Te szalone historie były niezwykle popularne w owym czasie. Produkowane od lat 20-tych do końca 40-tych były popisem komediowego talentu tej rodziny. Trzej bracia bardzo często pozwalali sobie na całkiem ryzykowne dowcipy i żarty. Uwaga Groucho wypowiedziana w A Night in Casablanca (programowo nie będę tutaj używać polskich tytułów filmów braci Marx, nie po tym, jak przeczytałem jaki ma Animal Crackers!), że to nie jest pierwszy raz, kiedy ukrywa się w szafie, odnosi się wyraźnie do niewierności małżeńskiej. W Go West, także Groucho, stwierdza, że coś dziwnego dzieje się jego spodniach. W At the Circus natomiast, Harpo chodzi po cyrku ubrany w futro lamparta. Nagle ryczy na niego lew i futro noszone przez Harpo mu odpowiada, jednakże głowa wielkiego kota, który jest noszony przez niego, która unosi się do ryku, jest akurat pomiędzy nogami Harpo. Widok budzi dosyć oczywiste skojarzenia. W tym samym filmie zresztą Groucho w rozmowie z jedną z dziewczyn z cyrku, którą podejrzewa o kradzież pieniędzy ma ciekawą wymianę zdań. Owa dziewczyna stwierdza, że „potrafi być bardzo zajmująca (entertaining), kiedy chce”. Groucho odpowiada na to, łamiąc czwartą ścianę, że „musi być jakiś sposób, aby dostać te pieniądze bez wpadania w kłopoty z biurem Haysa”. Tego typu żarty i aluzje bez problemu przechodziły pod okiem cenzury, ale zarazem były doskonale zrozumiałe dla widzów. Były przy tym całkiem niegrzeczne. Przy tym odbywały się w produkcjach, które były czołowym przykładem kina głównego nurtu, a nie produkcjami skierowanymi do jakiegoś niszowego odbiorcy, czy nastawionymi na widza w pełni dorosłego.

Promocyjne zdjęcie Groucho na potrzeby radia
Promocyjne zdjęcie Groucho na potrzeby radia. Tym razem z prawdziwymi wąsami (w większości filmów były one namalowane).

Jeszcze ciekawszym przykładem tego, że ludzie w latach 40-tych i 50-tych myśleli tylko o jednym i natychmiast mieli nieprzyzwoite skojarzenia jest program radiowy, który po skończeniu produkcji filmów, ponownie zrobił z Groucho Marxa gwiazdę. Kilkukrotnie próbował on swych sił w tym medium, ale dopiero, gdy obsadzono go w roli prowadzącego teleturniej, udało mu się wystarczająco mocno zainteresować słuchaczy, a potem, od 1950 roku widownie. You Bet Your Life było ogromnym sukcesem, opierającym się bardziej na rozmowach Groucho z uczestnikami teleturnieju, niż na samej grze. Marx zadawał serie pytań, za poprawne para uczestników dostawała pieniądze, a za błędne je traciła.

Co jednak dla nas jest tutaj ważne, programy były nagrywane i edytowane przed nadaniem. Nie było to częste rozwiązanie, gdyż większość tego typu produkcji nadawano na żywo. Dlaczego producenci jednak upierali się, aby w ten sposób przygotowywać You Bet Your Life? Nie chodziło tylko o to, aby usunąć nudniejsze fragmenty, ale co ważniejsze, usunąć sceny, które nie nadawały się do puszczenia. Zbyt śmiałe aluzje erotyczne, czy komentarze zbyt dosłowne. Na nasze szczęście zachowały się kompilacje przygotowane na spotkania ze sponsorami. Były to krótkie filmy zbierające najlepsze, czy najzabawniejsze uwagi tego typu (ale też i innego rodzaju awarie sprzętowe). Stąd możemy obejrzeć, jak widownia wybucha śmiechem i doskonale bawi się słuchając, czasem bardzo niewinnych uwag. Możemy też zobaczyć, że pewne aluzje straciły z czasem swoje znaczenie. W każdym razie spokojnie możemy uznać, że jeżeli producenci nie tworzyli widowni z osób, na ówczesne standardy, zboczonych, to pomysł, że ludzie byli niewinni, cnotliwi, czy w inny sposób przyzwoici, należy zdecydowanie odrzucić!

 

ps: teks ten powstał tak na prawdę tylko, aby sensownie wprowadzić owe cudowne fragmenty You Bet Your Life.

ps2: jeżeli ktoś jest zainteresowany, to polecam niezwykle ciekawy tekst o tym, jak bardzo niegrzeczne rzeczy pisał Burroughs. Sprawa jest miejscami dosyć kontrowersyjna, ale też doskonale pokazuje różnice w sposobie interpretowania pewnych aluzji pomiędzy naszymi czasami, a latami, kiedy pisał ERB. O tutaj, na wspaniałym erbzine.

ps3: tutaj i tutaj można zobaczyć kilka przykładów okładek pulpów. 

 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.