Reklamując innowacyjnie

Reklama polega na sprzedawaniu czegoś, jak widać także człowieka z CV.
Reklama polega na sprzedawaniu czegoś, jak widać także człowieka z CV.

Czytając biografię Jima Hensona (Tata Muppetów) napisaną przez Briana Jay Jonesa trafiłem na bardzo ciekawy wątek reklam robionych przez niego i jego firmę dla telewizji. W latach 60-tych miał to być zresztą główny sposób, w jaki zarabiał on pieniędzy pomiędzy kolejnymi niezbyt rokującymi większymi projektami. Dopiero, kiedy na ekrany trafiła Ulica Sezamkowa sytuacja uległa zmianie. Najciekawsze w tym było jednak to, jak Henson podchodził do reklam. Zwykle była to praca wyrobnika, który tracił kontrolę nad swoim dziełem. W tym przypadku było jednak inaczej, gdyż w każdym kontrakcie Henson gwarantował swojej firmie prawa do wszystkich zrobionych przez siebie Muppetów. Oznaczało to, że mogły się one pojawiać nie tylko w reklamach konkretnej firmy, ale grasowały promując inne produkty, jak też i przechodziły płynnie do innych projektów Hensona.

Jones bardzo mocno podkreśla przełomowość reklam Hensona, które były niejako z boku produktu. O wiele bardziej niż produkt liczyła się postać go reklamująca. Było to pod wieloma względami przełomem w sposobie, w jaki kręcono te krótkie filmiki. Twórczość Hensona wyróżniało też zdecydowanie jego proste i zarazem absurdalne poczucie humoru. Każda z reklam była zabawna i to już od pierwszych promujących kawę Wilkins. Mamy tam dwa Muppety, gdzie jeden jest regularnie w dosyć makabryczny sposób karany za niepicie tegoż napoju.

Widzowie mieli bardzo szybko polubić te reklamy i oglądając je dzisiaj łatwo jest zrozumieć, dlaczego tak się stało. Są to szybkie filmiki opierające się na bardzo prostym, a co za tym idzie uniwersalnym poczuciu humoru. Oczywiście puryści wychowawczy obecnie by się pewnie oburzali, że Muppety wysadzają siebie w powietrze, ale to jest raczej problem współczesności, aniżeli tych uroczych reklam. Kiedyś ludzie, którzy byli znacznie bliżsi rzeczywistej brutalności, lepiej radzili sobie z oglądaniem fikcji.

Nie jest jednak tak, że reklama telewizyjna przed Hensonem nie była innowacyjna. Nie mam zamiaru udawać eksperta w tej dziedzinie, ale dzięki oglądaniu między innymi programu Jacka Benny’ego, czyli jednego z wielkich amerykańskiej komedii, parę reklam z początków tego medium miałem okazje obejrzeć. Są to oczywiście raczej te lepsze i bardziej wyróżniające się, ale zarazem tylko takie zostają w pamięci widzów. Większość oczywiście nie nadaje się do oglądania dzisiaj, gdyż była zbyt toporna, niczym reklama pizzerinek jednego z czołowych polskich reżyserów.

Pierwszym filmikiem, który chce tutaj pokazać jest reklama papierosów Lucky Strike. Był to wieloletni sponsor programów (tak radiowego, jak i telewizyjnego) Benny’ego. Mamy do czynienia z prostą animacją, wykorzystującą motyw, który jak słusznie zauważył jeden z komentatorów na youtubie pojawił się wiele lat później w The Wall. Tutaj jednak chodzą, a raczej maszerują papierosy, a nie młotki. Znaczenie tego obrazu może obecnie umykać wielu osobom, ale warto w tym miejscu przypomnieć, że Lucky Strike’i były związane z wojskiem. Nawet ich opakowania były zielone i stąd marsz papierosów podkreśla niejako ową relacje, która wtedy była odbierana praktycznie bezwzględnie pozytywnie. Także i muzyka ma melodyjnie mocne związki z utworami granymi przez orkiestry wojskowe. To są papierosy wojska, więc maszerują one równym krokiem do paczki.

Lucky Strike’i nie były jednak tylko reklamowane przez sentyment do armii. Choćby w tej animacji z uroczą piosenką, że oto jest czas zapalania (papierosów). Prosta, wpadająca w ucho melodia i równie prosta animacja. Zarazem jednak, kiedy wchodzi narrator widzimy, że pewne elementy konstruowania reklam już wtedy stały się obowiązującym standardem. Przemiany tej należy chyba szukać w upływającym czasie od czasu wojennego zaangażowania Strike’ów. To już była marka dla wszystkich, a nie tylko wojskowych, stąd i taka animacja była na miejscu.

Wypada jednak dodać, że nie tylko Lucky Strike’i były reklamowane w telewizji, także i inne marki papierosów doczekały się filmikowej reprezentacji. Także i Jack Benny nie był jedynym komikiem sponsorowanym przez przemysł papierosowy, który był zaangażowany -w jego promocje. Dla wielu pewnie będzie zaskoczeniem, że i Fred Flinstone zaangażował się w promowanie palenia. Wypada w tym miejscu zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia z typem już właściwie nieistniejącej reklamy. Jeszcze w latach 60-tych zdarzało się, że jeden producent sponsorował cały program. Była to kontynuacja systemu znanego z radia, gdzie także bohaterowie wchodzili w interakcje z reklamowanym produktem. Wraz jednak z rosnącymi kosztami produkcji doszło w pewnym momencie do konieczności powstania znanego nam obecnie systemu reklamowania, gdzie w specjalnym bloku telewizja umieszcza kilka reklam. Doszło też do zmiany właściciela nadawanego programu, którym kiedyś bywał sponsor, a nie stacja go nadająca. Dodam na końcu, że Flinstones nie do końca byli wtedy bajką dla dzieci, a raczej należy uznać, że był to serial komediowy dla całej rodziny. Pewnego rodzaju Simpsonowie, tylko znacznie dawniej. Dopiero z czasem serial został udziecinniony. Wypada jeszcze dodać, aby w większym stopniu uświadomić, że nie było niczego niezwykłego w tym, że reklamowano przy użyciu takiego serialu papierosy, należy wspomnieć, że i wiadomości telewizyjne potrafiły mieć własnego korporacyjnego (palącego) sponsora.

Kończymy także papierosowo. To jest już najbardziej tradycyjna reklama telewizyjna, Lee Marvin zapewne w ramach kontraktu telewizyjnego na serial M Squad, który dał mu sławę występował w reklamach papierosów Pall Mall. Pokazywana powyżej reklama jest banalnie prosta i sprowadza się do gadającej głowy. Czegoś, co wszyscy znamy choćby z reklam szamponów do włosów, czy konserw rybnych.

Leave a Reply

Your email address will not be published.