Falkon zaatakował, czyli relacja z 2014

Oto minął kolejny rok i kolejny Falkon przeminął niczym wiatr. Relacje z poprzednich edycji można znaleźć tutaj i tutaj. W każdym razie Lubelski konwent, którego to już była 15 edycja, ma ugruntowaną pozycję w fandomowym światku. Wszyscy uczestnicy wiedzą, czego się spodziewać i spokojnie można traktować Cytadele Syriusza jako tak zwaną pewną firmę, jeżeli chodzi o organizowanie konwentów. Od dłuższego już czasu Falkon jest drugim pod względem pozycji i popularności konwentem w Polsce za molochem zwanym Pyrkonem. Owo przywołanie największego konwentu w naszym kraju jest tym bardziej uprawnione, że podobnie jak poznańska zabawa, Falkon już od dwóch edycji korzysta nie ze szkoły, czy uczelni, jako bazy swoich operacji, a z infrastruktury targowej.

To jestem ja! Chce opłaty licencyjnej, potrzebuje pieniędzy na Sandcrawlera!
To jestem ja! Chce opłaty licencyjnej, potrzebuje pieniędzy na Sandcrawlera! (po więcej zdjęć, patrz link w ps2)

Przy czym, żeby nie było niedomówień, Targi Lublin nie mogą się równać pod względem skali i rozmiarów z poznańskim odpowiednikiem. Jest to w gruncie rzeczy mała, składająca się z dwóch hal konstrukcja, w rzeczywistości już teraz za mała na potrzeby tak dużego konwentu jak Falkon, stąd też organizatorzy ratują się wynajmowaniem pobliskiej podstawówki dla punktów programu związanych z RPGami i LARPami.

Po tym krótkim przedstawieniu sprawy przejdźmy do omówienia samego konwentu. Był on pod paroma względami wyraźnie odmienny od poprzednich edycji. Charakterystycznym jest, że to pierwsza od paru lat edycja, która nie miała własnego filmu reklamowego. Biorąc pod uwagę wspaniałe poprzednie kampanie, jest to co najmniej zaskakujące, acz wydaje się, że jest związane ze zmianą pokoleniową w Cytadeli. Dodajmy też, że ponownie (już po raz drugi z rzędu) konwent nie posiadał głównej wyznaczonej tematyki. Takie rozwiązanie ma swoje zalety, jak też i wady. Do pewnego stopnia tematykę konwentu wyznaczali fani Firefly’a, którzy dostali właściwie własną sale na jeden dzień. Stąd też nie tylko było trochę prelekcji na temat tego serialu, ale też i konwent był pełen plakatów z twarzami jego bohaterów.

Zacznijmy jednak od rzeczy, za którą Falkon zasługuje na wielkie brawa. Organizatorzy chyba w najlepszy sposób w kraju radzą sobie z rejestracją. W piątek były co prawda kolejki, ale relatywnie szybko ludzie byli obsługiwani i nigdy nie miało to się zamienić w coś w rodzaju kolejkonu. Co ciekawe, udaje się to organizatorom pomimo tego, a może raczej dzięki temu, że nie ma na konwencie przedpłat. Po udanej rejestracji uczestnicy mogli udać się na targi albo do gamesroomu.

Oto rozwiązanie zagadki, co by było, gdyby Joker miał brode.
Oto rozwiązanie zagadki, co by było, gdyby Joker miał brode.

Tutaj czekała na nich pewna ciekawa przemiana, mianowicie całkowicie inaczej zaprojektowano obydwie sale. O ile zmiany w gamesroomie były raczej kosmetyczne, to już hala targów została zmieniona znacząco. Stworzono całkiem duży punkt gastronomiczny, który ustawiono w dużym oddaleniu od wejścia na halę. Sprzedawane tam produkty były smaczne (acz czasem bez smaku – bigos) i w gruncie rzeczy niedrogie. Było to całkiem przyjemne miejsce do wydawania pieniędzy i chyba odniosło spory sukces, bo nie widziałem – po raz pierwszy od lat – zbyt wielu pudełek po pizzy. Dalej jednak osoby o wegeteriańskim wyznaniu wiary żywieniowej nie miały zbyt wiele do konsumpcji. Jakby na to nie patrzeć, był to duży postęp względem roku poprzedniego, kiedy to za gastronomię służyło małe stoisko przy wejściu na hale.

Jeżeli chodzi o wystawców, to były konwentowe standardy, jak też i nowi sprzedający. Choć obiektywnie była ich chyba porównywalna liczba, co rok temu, to przez stworzenie więcej miejsca pomiędzy stoiskami wizualnie wydawało się, że jest ich mniej. Muszę też dodać, że w pewnym sensie mam wrażenie, że doszło do dosyć smutnej sytuacji. Stoiska są coraz bardziej profesjonalne, stąd można było od niektórych wystawców usłyszeć „proszę pana”. Sprzedawcy są też bardziej aktywni, co nie zawsze pomaga w spokojnym przeglądaniu sprzedawanego towaru.

Idąc dalej, trzeba organizatorów pochwalić za dodanie dwóch namiotów zewnętrznych, zamiast wykorzystywania niektórych, nienadających się do tego sal. Pomimo wystawienia na warunki zewnętrzne namioty były ciepłe i przyjemne, przez co można było w nich spokojnie siedzieć i słuchać prelekcji. Niestety dalej wykorzystywana jest sala na górnym piętrze hali C, do której osoby z wózkiem, czy też na wózku mają niewielkie szanse się dostać. Wypada jednak dodać, że nie wygląda ona już jak magazyn, więc przynajmniej tyle dobrego.

W centrum hali C ustawiono falkonową Arenę Bohaterów, która po zeszłorocznym sukcesie, także i teraz była oblegana. Jest to bardzo przyjemna rozrywka i ciekaw jestem, kiedy wreszcie zacznie się około arenowy hazard, bo aż kusi, kusi i kusi, aby wyciągnąć wielką tablicę niczym z The Running Mana. Pewnym problemem była jednak umieszczona tuż obok scena, a raczej jej nagłośnienie. Niestety ustawiono zbyt głośno muzykę, przez co czasem nic nie było słychać, albo też ludzie musieli uciekać jak najdalej od głośników, aby wytrzymać w hali. Szczególnie denerwujące było to podczas niektórych konkursów. Pozostając na sekundę przy sportach, można było zobaczyć na boisku szkolnym mecz quidditcha, który był całkiem interesujący. Może za rok będzie go więcej? Skoro mamy walki gladiatorów, to mecz drużynowy? Czemu nie. Dodajmy do tego też i inne fantastyczne sporty!

Przechodząc do głównego punktu programu, czyli samego programu konwentu, to stwierdzam, że można było tam znaleźć coś dla siebie. Nie przeszkadzała relatywnie mała liczba bloków, acz przyznam, że czasem nie mogłem dla siebie znaleźć miejsca. Chwali się, że organizatorzy zrezygnowali z przypisania punktów programu do bloków tematycznych. Takie rozwiązanie sprawiało, że można było znacznie swobodniej ustawiać prelekcje, w zależności od domniemanej ich popularności, czy też potrzeb sali. Z jednej strony oznaczało to pewne wymuszenie chodzenia po konwencie, ale z drugiej strony daje też możliwość lepszego ułożenia programu. Daje także nadzieje na ogólnie lepszą jakość samych prelekcji. Żeby nie było tak wesoło, dodam tutaj od razu pewną krytyczną uwagę. Niestety rzutniki nie we wszystkich salach były dobrze ustawione. W niektórych salach nie dało się ich ustawić inaczej niż pod kątem względem ekranu. Na antresoli natomiast w ciągu dnia prawie nic nie było widać. Z technicznych spraw dodajmy, że nie zawsze też były głośniki, albo też one zwyczajnie nie działały.

Znany w niektórych kręgach pisarz przyszedł, wziął nóż i dokonał aktu sabotażu w jednej ze stoczni!
Znany w niektórych kręgach pisarz przyszedł, wziął nóż i dokonał aktu sabotażu w jednej z tekturowych stoczni!

Zmierzając zaś do najważniejszego, czyli do punktów programu, na których byłem, to zwyczajowo królował konkurs konstruktorski Indiany i Marion. Wspaniała zabawa przy sklejaniu statków z pewnego nudnego i słabego serialu, pozwalała się wyżyć osobom z pasją konstruktorską. Niektóre konstrukcje robiły wrażenie i generalnie wszystkie statki, które udało się skończyć były godne zapamiętania, a nawet nieukończony należy docenić. Zawsze mnie dziwi, czemu tak niewiele osób bierze udział w tym konkursie, ale widać nożyczki i taśma na chomiki, to nie są rzeczy, które wielu kręcą. Co ciekawe nikt się nie zorientował, że jedna z drużyn nazywała się: Fox.

Posiedziałem i pobawiłem się także w Indianowym i Umilowym konkursie serialowym, który zaskakiwał mnie coraz to kolejnym pytaniem o Stargate’a. Były tam też i inne miłe elementy, takie jak kalambury z Dalekiem. Zabawa była bardzo dobra, acz pewnie niektóre pytania sprawiały, że młodsza część widowni zapewne drapała się po głowie. W następne dni słuchałem także o krynolinie (Xsiężna), czy hybrydach ludzi i zwierząt (Diaz). Posłuchałem również o świetnym pisarzu, acz zapomnianym, czyli Aleksandrze Grinie. Opowiadał o nim Andrzej Pilipiuk. Ta ostatnia prelekecja była o tyle ciekawa, że chociaż Grin, a raczej jeden z wymyślonych przez niego światów, był bohaterem jednego z najlepszych opowiadań Pilipiuka, to niewielu słuchaczy na sali o tym pisarzu słyszało. Byłem poza tym (co oczywiste) na swoich prelekcjach, jak też zapowiadanej przeze mnie prelekcji Pani Recydywy. Na wszystkich była całkiem spora frekwencja, więc było z kim rozmawiać, jak też i o czym.

Predator wyprowdza swojego małego Xenomorfa na spacer.
Predator wyprowdza swojego małego Xenomorfa na spacer.

Jak podsumować tegoroczny Falkon? Nie jest to łatwe. Z jednej strony był on większy i lepiej zorganizowany niż poprzednia edycja. Widać wyraźnie, że konwent staje się z roku na rok coraz większym wydarzeniem. Z drugiej strony, nie wiem, dlaczego nie bawiłem się tak dobrze jak rok temu. Możliwe, że częściowo odpowiadała za to wielkość całej imprezy, która jest już na tyle duża, że wielu znajomych można było zwyczajnie nie spotkać w ciągu całego konwentu. Pewnym nieprzyjemnym zgrzytem był sklepik konwentowy, który był bardzo nieprzemyślany. Z jednej strony część towarów, jakie były w nim dostępne, była raczej niezbyt ciekawa, z drugiej zaś, decyzja, aby najciekawsze rzeczy rzucić ostatniego dnia była błędna. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby równomierne dodawanie kolejnych towarów. Tak się niestety nie stało i ostatniego dnia do sklepiku rzucił się tłumek ludzi, który próbował wydać zarobione na konkursach pieniądze.

Spróbujmy jednak jakoś podsumować i pomimo tych moich narzekań powyżej, muszę obiektywnie stwierdzić, że Falkon był udanym konwentem. Zdecydowanie warto na niego przyjechać za rok i bawić się dobrze w Fantastycznym Lublinie. Może pewne rzeczy należy wygładzić, dodać z jeden, czy też dwa namioty, aby był większy wybór prelekcji, a już idealnie: znaleźć miejsce na LARPy i RPGi na terenie Targów. Jak będzie, zobaczymy za rok w listopadzie, na jednym z najlepszych konwentów w Polsce.

ps: pozdrawiam czytelniczkę, która mnie poznała. Jestem sławny! Sławny!

ps2: relacja fotograficzna jest tutaj.

ps3: na prośbę części osób, oto lista “podrabianych Xenomorfów”:

Alien 2: On Earth (Alien 2 sulla Terra)

Contamination (Skazanie); inne tytuły to: Alien Contamination, Contamination: Alien on Earth i Toxic Spawn

The Deadly Spawn  (Return of the Aliens: The Deadly Spawn, The Return of the Alien’s Deadly Spawn )

Inseminoid

Xtro

Galaxy of Terror (Galaktyka Grozy)

Forbidden World (Mutant)

Creature (Titan Find)

Parasite

Planet of the Vampires (tytuł oryginalny: Terrore nello spazio)

Lifeforce (Space Vampires)

Leviathan

DeepStar Six

Moon

Pandorum

Even Horrizont

Dark Side of the Moon

Breeders

Terror Within

2 comments

  1. CG says:

    Szanowny Panie doktorze!
    Po pierwsze jestem pańskim fanem i zagorzałym słuchaczem. Poniższa korekta jest wyrazem mojego pragnienia niesienia pomocy oraz ułatwienia czytelnikom odbioru tekstu. Proszę nie uznawać tego za przytyk. Proszę wybaczyć anonimowość, ale publiczne ogłaszanie naszej “współpracy” uznaję za moralnie dwuznaczne.
    Z wyrazami szacunku,
    oddany czytelnik.

    Akapit: Jest: Powinno być:
    2 dwu halowa dwuhalowa
    3 parom paroma
    3 jest to, co najmniej jest to co najmniej
    3 własną sale własną salę
    4 organizatorem organizatorom
    4 na targi, albo do na targi albo do
    5 gastronomie gastronomię
    6 było była (ich liczba)
    8 quidicha quidditcha
    10 generalnie, wszystkie generalnie wszystkie
    11 nie wielu niewielu
    11 było, z kim rozmawiać było z kim rozmawiać
    13 Targowym targowym
    14 ps: pozdrawiam PS. Pozdrawiam

    PS. W innych pańskich artykułach zauważyłem nieprawidłową pisownię słowa nieprawda ze spacją.

    PPS. Proszę jeszcze wybaczyć, że nie podałem prawdziwego adresu mailowego.

    • hihnttheadmin says:

      Bardzo dziekuje za uwagi, nijak sie nie obrazam i nie widze powodu, aby traktowac je jako przytyk. Kazda “pomoc” przyjmuje z radoscia, ale przyznam, ze nie rozumiem “Szanownego pana doktora”, jak tez i “moralnej dwuznacznosci”. Dlaczego zwrocenie uwagi na pare literowek i bledow mialoby byc “wspolpraca”? Co wiecej, watpliwa z punktu widzenia moralnosci? Postanowil Szanowny Pan (moze Szanowny Pan Profesor? Doktor? Magister?) uzyc tej dziwnej formuly i totalnej anonimizacji (brakuje jeszcze informacji, ze skorzystano z serwera proxy), ktora sprawia, ze zastanawiam sie tym bardziej, co do tego, kim Pan jest.

Leave a Reply

Your email address will not be published.