Space-Cyber-Punk (Beyond the Rising Moon)

Kostiumy i statek
Kostiumy i statek

W latach 80-tych XX wieku Philip J. Cook pracował jako animator w małej firmie na amerykańskiej prowincji. Zawsze jednak chciał nakręcić swój własny film. Napisał nawet scenariusz o dosyć enigmatycznym tytule Pentan. Nigdy pewnie nie spróbowałby zrealizować swoich marzeń, gdyby nie to, że jego pracodawca postanowił przenieść firmę do Nowego Yorku. Cook miał teraz wybór: iść i zarabiać dobrze w dużym mieście, lub też spełnić swoje marzenia. Wybrał to drugie i wraz z paroma przyjaciółmi zdecydował się nakręcić film. Nie byle jaki, a wymagający dużo od strony wizualnej film science-fiction, który pod względem skali i efektów specjalnych mógłby się równać z najlepszymi produkcjami tamtych lat.

Zebrali pieniądze, prawie jak w Producentach Mela Brooksa, od bogatych wdów i z zawrotną sumą, równą około 150 000 współczesnych dolarów zabrali się do roboty. Większość aktorów pochodziła z okolicy, a sama produkcja powstawała głównie w wynajętym magazynie. W nim to zbudowano scenografię różnych futurystycznych pomieszczeń, jak też i statków kosmicznych. Po kilku tygodniach kręcenia scen z aktorami Cook wraz z kilkoma przyjaciółmi przez rok kleił modele i tworzył sceny walk kosmicznych. W ten sposób powstał Beyond the Rising Moon.

W przyszłości, w 2054 roku korporacja Antigen odkryła statek kosmiczny obcych. O ich właścicielach nic nie wiadomo. Nadano im jednak nazwę Teserand. Odkrycie to miało wielkie znaczenie dla ludzkości, jak i dla samej korporacji. Zdobyte na jego pokładzie przedmioty, uzyskana technologia, sprawiły, że ludzkość wzniosła się na kolejny etap rozwoju. Podbój kosmosu stał się faktem, możliwe były podróże z prędkością większą niż prędkość światła. Zarazem Antigen zarabiało ogromne pieniądze, gdyż było właścicielem tych wszystkich nowych technologii.

Stąd też nic dziwnego, że kiedy agenci Kuriyama Enterprises odkrywają, że na jednej z planet znajduje się wrak kolejnego statku Teserandów, zrobią wszystko żeby go dostać w swoje ręce. Teoretycznie jego odkrywcą był przedstawiciel innej korporacji, Norweskiej, ale zginął nim mógł przesłać pełną wiadomość swoim pracodawcom. Stąd też korporacja ta nie zdaje sobie sprawy, jak ważne dane przywożą na ziemię dwaj kurierzy. Kuriyama wysyła swoją agentkę, aby ta przechwyciła dane. Tą agentką jest Pentan (imię nie jest przypadkowe, scenariusz filmu był rozwinięciem pierwszego scenariusza Cooka) i nasza bohaterka nie jest człowiekiem. Mamy do czynienia z humanoidalnym robotem, który zna wszelkie dostępne techniki zabijania, walki i szpiegostwa. Pentan ma pewne uczucia, ale uwzględniono je tylko w takim względzie, aby lepiej wykonywała swoje zadania.

Mimo wszystko, okazuje się, że mimo owego ograniczenia ma ich zdecydowanie za dużo. Chce się uwolnić ze smyczy korporacji i w odkryciu wraku Teserandów widzi swoja nadzieję. Kradnie dane, ale nie dostarcza ich Kuriyamie, natomiast sama wynajmuje pilota, Harolda Brickmana, który ma ją przetransportować na planetę. Ma on też taką zaletę, że będzie mogła ona zgłosić odkrycie na jego nazwisko, gdyż sama Pentan formalnie nie istnieje.

Szef złej korporacji i jego człowiek od brudnej roboty.
Szef złej korporacji i jego człowiek od brudnej roboty.

Fabuła filmu, jak widać, jest mieszanką cyberpunkowych motywów i bardziej space operowej stylistyki. Bohaterowie są dobrze zarysowani, a i mamy dostatecznie dużo czasu, aby poznać Pentan i jej problemy z tym, czym jest. Film może nie zgłębia tego tematu bardzo mocno, jednak jest to zrobione w taki sposób, że nie można go traktować li tylko jako głupiej i prostej rozrywki. Ciekawe są także uwagi odnośnie samego świata, który jest przemyślany i robi wrażenie znacznie większego, niż to, co widzimy na ekranie. Zarazem sama fabuła jest składna i zrozumiała, nie wprawiając widza w zagubienie.

Cookowi i spółce udało się zrobić rzecz trudną i rzadko spotykaną. Film jest skrajnie wręcz nisko budżetowy, a mimo to w gruncie rzeczy tego nie widać. Oczywiście gdzieniegdzie przydałoby się więcej statystów. Czasem efekty specjalne niedomagają, ale należy wtedy wziąć poprawkę na to, że wiele filmów mając znacznie większe pieniądze ma wcale nie lepsze efekty. Oczywiście Beyond the Rising Moon przydałoby się, gdyby popracować nad paroma scenami, ale i tak każdy fan modeli będzie zadowolony. Chwalić też należy choćby sceny w budynku Kuryiama Enterprises. Kamera, kolory i scenografia sprawiają, że doskonale czujemy klimat japońskiej cyber-korporacji.

Także w większości amatorskim, czy też prawie amatorskim aktorom udało się całkiem sprawnie zagrać swoje role. Może nie są to kreacje na miarę Oscara, ale widać po nich poświęcenie i wysiłek.

Oczywiście film nie jest bez wad. Parę scen można spokojnie usunąć, inne powinno się przemontować. Są to jednak zdecydowanie niewielkie zarzuty wobec filmu, który powstał za tak niewielkie pieniądze. Parę lat później Cook przygotował nową wersję filmu dla Sci-Fi Channel usuwając część efektów uzyskanych przy użyciu modeli i zastępując jest efektami komputerowymi. Czego należało się spodziewać, zmiana ta jest na gorsze i zdecydowanie odradzam oglądanie tego czegoś. Klasyczne efekty specjalne są zdecydowanie lepsze. Nie chodzi tutaj nawet tylko o fundamentalizm modelowy, a o niestety bardzo słabą jakość owych komputerowych dodatków.

Niemiecki, zdecydowanie mroczny plakat.
Niemiecki, zdecydowanie mroczny plakat.

Podsumowując, wypada powiedzieć, że Beyond the Rising Moon jest w gruncie rzeczy zaskakującym filmem. Z niskim budżetem udało się stworzyć dobry i całkiem oryginalny film. Oczywiście wiele motywów wzięto do niego z książek i innych produkcji, ale mówimy tutaj o ostatecznym efekcie, który udało się osiągnąć. Polecam w wolnej chwili obejrzeć. Nie jest to arcydzieło, ale w gruncie rzeczy wole tego typu produkcje niż nieudane arcydzieła. Poza tym Cook i spółka pokazują, że czasem warto mieć ambicję stworzyć coś własnego.

Na końcu dodajmy, że film można znaleźć także pod tytułem: Star Quest: Beyond the Rising Moon, a wspomniana przeróbka jest sprzedawana jako: Outerworld.

ps: wpisu poniedzialkowego nie było, ale był to wypadek przy pracy.

2 comments

  1. rob says:

    hm głowy nie dam ale chyba to oglądałem tak tak znowu się powtórzę na niemieckim satelitarnym kanale nie pamiętam teraz czy to był pro 7 czy jednak rtl 2 albo kabel 1 nie ważne 🙂 poznaje po panu od brudnej roboty czy on aby jeszcze gdzieś nie grał??

    • hihnttheadmin says:

      niemieckie satelitarne kanaly byly straszne, ale zgaduje, ze raczej pro sieben, jakos pod nich mi to bardziej pasuje 🙂 Facet od brudnej roboty jest jedynym aktorem z filmu, ktory zrobil jakas kariere, grywal postaci charaktersystyczne 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.