Ale ja ciebie widzę, jesteś jak na widelcu...

Różno-sensacyjne czołówki

W ramach lekkich tekstów pisanych w ciężką pogodę ponownie zapraszam, na krótki przegląd kilku co ciekawszych czołówek seriali. Tym razem jednak nie będą one posiadały żadnego wąt

Ale ja ciebie widzę, jesteś jak na widelcu...
Ale ja ciebie widzę, jesteś jak na widelcu…

ku przewodniego. No może poza tym, że są ciekawe i interesujące. W wyniku dosyć zaskakującego układu myśli wyszło mi tak, że cały wpis jest o mniej lub bardziej sensacyjnych serialach. W każdym razie zapraszam do lektury.

Zacznijmy od wspominanego w komentarzach do poprzedniego tekstu Randalla i ducha Hopkirka. Serial ten zawieszony pomiędzy poważnym kryminałem, a komedią, był swego czasu całkiem popularny. Pomysł był dość prosty, o to mamy dwóch prywatnych detektywów, którzy sprawnie rozwiązują zagadki. Jednakże pewnego dnia jeden z nich ginie w wypadku, a raczej w zamachu. Zostaje potrącony przez samochód i umiera. Większość seriali na tym kończyłaby opowieść, ewentualnie opowiadałyby one o próbie odkrycia sprawców morderstwa. Randall i duch proponuje trochę inne rozwiązanie. Oto pozostawiony przy życiu Randall niejako dostaje nowego partnera, ducha Hopkirka. Takie rozwiązanie pozwala autorom na dodanie dodatkowego elementu do ogranej opowieści kryminalnej. Nowy sposób rozwiązywania zagadek sprawia, że odcinki są ciekawsze.

Czołówka serialu jest przykładem bardzo przemyślanego projektowania wprowadzenia do opowieści. Mamy standardowe elementy kryminału w postaci takich obrazów, jak dziurka od klucza, przez którą podglądamy bohaterów, lecz kiedy na ekranie pojawia się Hopkirk dolna część jest ucinana – niejako odcinając głowę bohatera. W tle gra przyjemna melodia, która z naszej perspektywy nie pasuje do ujęć pokazujących jak bohater ucieka przed samochodem mającym go potrącić. Takie to jednak były czasy, gdy ludzie mieli większą swobodę w tych sprawach.

Jednakże kiedyś bywały dalej problemy z bohaterami, którzy nie do końca są uczciwymi ludźmi. Simon Templar wymyślony przez pisarza Leslie Charterisa był typem złodzieja gentelmana. Stąd też trudno go uznać za jednoznacznie pozytywnego bohatera, ale zarazem zdecydowanie nie był w pełni negatywnym. Kiedy bohater ten został w latach 60-tych przeniesiony na ekran telewizyjny producenci postanowili sprawić, aby był bardziej akceptowalny dla widzów. Stąd, chociaż wielokrotnie w serialu pojawiają się aluzję do jego nie do końca legalnej działalności, to jednak trudno go zarazem uznać za złodzieja i przestępcę.

Z naszej perspektywy ciekawym jest natomiast, jak skonstruowano czołówkę. Bardzo ważnym elementem jej jest krótka opowiastka przed napisami. Na jej końcu nasz bohater zostaje przedstawiony jako Simon Templar i w tym momencie nad jego głową pojawia się charakterystyczna aureola i zaczyna grać melodia. Czasem, acz nie zawsze Templar patrzy zresztą w górę, niejako sprawdzając, czy ona się tam znajduje. Mamy w ten sposób Wprowadzenie do czołówki, która już podlegała pewnym zmianom wraz z rozwojem serialu. Oryginalna czarno-biała była krótka i właściwie składała się z samej karty tytułowej z równie charakterystycznym, co aureola, ludzikiem. Późniejsza kolorowa, tutaj zalinkowana, posiadała już elementy bardziej podkreślające akcje i przemoc obecną w serialu. Jego sensacyjną stronę, poprzez trochę Bondo-podobne ujęcia.

Roger Moore, który zrobił karierę grając Simona Templara, grał w większej liczbie seriali. Na rok przed objęciem roli James Bonda Moore zagrał w jednej z dziwniejszych produkcji, czyli w Partnerach (The Persuaders!). Z jednej strony na ekranie mieliśmy przystojniaka z Wielkiej Brytanii, a z drugiej jednego wprost z Ameryki, czyli Tony Curtisa. Dwóch bohaterów, różniących się wszystkim wrzuconych do jednego serialu. Pomysł dosyć znany i co więcej łatwy w realizacji.

Czołówka zresztą doskonale rozgrywa ten motyw. Do przyjemnej melodii oglądamy dwie równoległe historie. Z jednej strony chłopak z biednej dzielnicy Nowego Yorku, a z drugiej typowy angielski gentleman. Owe żywoty równoległe mają jednak pewne elementy wspólne, czyli wojsko, oraz gotowość do ryzyka i przygody. Serial miał duży budżet, który wykorzystano do kręcenia wielu scen w całej Europie, a także na zakup dużej ilości szampana, który sprawił, że Moore trochę przytył w trakcie produkcji.

Na podobnym schemacie zderzenia dwóch różnych bohaterów z różnych światów oparty był niezwykle popularny serial Dempsey i Makepeace. Tutaj mamy do czynienia z amerykańskim policjantem Dempsey’em, który zostaje za karę (za bycie zbyt uczciwym) zesłany do Londynu, aby tam współpracował ze Scotland Yardem. Tam przydzielona mu zostaje partnerka, tytułowa Makepeace. Serial równie mocno, co na scenach akcji i sensacji opierał się na wzajemnej interakcji pomiędzy bohaterami i oczywistej dla każdego widza chemii pomiędzy nimi. Była ona zresztą także poza ekranowa, gdyż wkrótce po zakończeniu serialu zabrzmiały dzwony weselne. Choć serial widziałem, to nie zapadł mi jakoś specjalnie w pamięci, acz wielkich fanów i fanek jego jest całkiem sporo. W pełni to rozumiem, gdyż był on całkiem przyjemny w oglądaniu.

One comment

  1. rob says:

    obok tego można by wspomnieć jeszcze o serialu arsene lupin wersja z l70 czy heart to heart z wagnerem i powers czy dajmy na to skręcając w strone SF serii invaders gdzie wprowadzono bardzo ciekawy sposób na usuwanie się obcych coś co wiele osób pamięta nawet jak tytuł dawno zapomniany :)pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published.