Detektywistycznie, nowocześnie, acz z lat dawnych (Remington Steele)

Serial był wyprodukowany przez firme MTM, którą fani kotów winni uwielbiać za logo. W każdej ich produkcji był kot, który posiadał jednak checy dopasowania do tematyki. W policyjnym miał czapkę policjanta, a tutaj deer stalkera i fajkę.
Serial był wyprodukowany przez firme MTM, którą fani kotów winni uwielbiać za logo. W każdej ich produkcji był kot, który posiadał jednak checy dopasowania do tematyki. W policyjnym miał czapkę policjanta, a tutaj deer stalkera i fajkę.

Bardzo często warto jest mieć dobrą pamięć, jeżeli chodzi o seriale. Okazuje się bowiem, że głośne wypowiedzi krytyków i tak zwanych znawców bardzo mocno dobiegają od tego, jak w rzeczywistości rozwijał się ten gatunek telewizyjnej rozrywki. Bardzo popularnym wyobrażeniem jest, że Z archiwum X było serialem wyjątkowym ze względu na sposób prowadzenia wątku głównych bohaterów. Nasi tak zwani znawcy pracujący w prasie codziennej lubili pisać, że serial Chrisa Cartera był czymś wyjątkowym, no bo nie znaliśmy rodziny Kojaka, a tutaj wiele odcinków kręciło się w okuł postaci krewnych Scully, czy Muldera.

Oczywiście pewnym elementem podkreślanym było, że w przypadku Archiwum poszczególne odcinki łączyły się w jakąś większą historię. Tutaj jednak specjaliści, błędnie, wskazywali na prekursorstwo Twin Peaks. Oczywiście dla naszych autorów było to czymś wyjątkowym, ale fenomenalny serial Lyncha i Frosta aż tak oryginalny nie był. Tworzenie narracji przechodzącej z odcinka na odcinek było czymś obecnym w telewizji, od co najmniej lat 60-tych. Jednakże świadomość tego wymagałaby pewnej edukacji, której większość tak zwanych ekspertów nie ma.

To moje złośliwe wprowadzeni może sprawić na czytelniku wrażenie, że stawiam się w roli jakiegoś super-eksperta oceniającego innych z wyżyny własnej wiedzy. Jest to o tyle błędne, że jestem doskonale świadom tego, że nie znam zbyt dobrze wielu regionów popkultury i nigdy nie ważyłbym się na używanie bardzo ostrych kwantyfikatorów w pewnych sprawach. Zarazem chce jednak napisać parę słów o pewnym trochę zapomnianym serialu, który warto przypomnieć.

Chodzi mi tutaj o Remingtona Seele’a. Miał od długą drogę od pomysłu do telewizji, w dużej mierze wynikało to z pomysłu i uwarunkowań w ówczesnych stacjach telewizyjnych. Serial został wymyślony przez Robert Butler. Pomysł odbijał się od pewnego muru niewiary, że o to może powstać serial kryminalny, w którym główną bohaterką jest kobieta. Przy czym producenci uzasadniali to, to tym, że w latach 60-tych i na początku 70-tych zeszłego wieku taki serial był niedostosowany do oczekiwań ówczesnej widowni. Natomiast za jakiś czas miałby on szanse odnieść sukces. Ten czas nastał wraz z następną dekadą, kiedy to kobiety szturmem wkroczyły do telewizji i kina, jako samodzielne i przemyślane bohaterki.

Butlerowi wtedy dodano do pomocy producenta weterana Michaela Gleasona. Początkowy pomysł zakładał, że bohaterka serialu, wybitna pani detektyw, będzie miała wymyślonego szefa. Serial byłby w ten sposób bardzo ironicznym spojrzeniem na stereotypy detektywa w sytuacji, gdy Aniołki miałby swojego Chalirego. Był on w dużej mierze zbędną postacią reprezentującą autorytet. W przypadku proponowanego przez Butlera serialu cała opowieść miała się skupiać na Laurze Holt, która w celach marketingowych stworzyła postać Remingtona Steele’a, gdyż jako kobieta nie była w stanie zdobyć klientów. Zaraz jednak, gdy dała na drzwi swojego gabinetu nazwisko mężczyzny, ludzie szukający sprawiedliwości zaczęli je szturmować.

W tym momencie Michael Gleason zaproponował, że ciekawym pomysłem byłoby, gdyby nagle ów nieistniejący Remington Steele zjawił się w gabinecie panny Holt. W ten sposób powstał jeden z bardziej popularnych seriali lat 80-tych, który wieloma pomysłami nie tyle wyprzedzał swoją epokę, co pokazuje, że ta hipotetyczna rewolucja lat 90-tych i współczesna, jest tak na prawdę oparta na ignorancji krytyków i znawców.

Remington Steele opowiada o wspomnianej Laurze Holt (w tej roli Stephanie Zimbalist) i tytułowym Seele’u, którego prawdziwe imię jest nieznane (tutaj mamy Pierce’a Brosnana w swojej pierwszej bardziej rozpoznawalnej roli). Od początku serial opierał się na wzajemnych relacjach bohaterów, gdzie z jednej strony mieliśmy profesjonalną pannę Holt, która zna się na pracy detektywa i Steele’u, który jest fanem filmów i ma nad wyraz dobre zdanie o swoich umiejętnościach rozwiązywania zagadek.

Serial zarazem starał się stworzyć wrażenie równowagi pomiędzy bohaterami. Nie mieliśmy tutaj do czynienia z Holt będącą karykaturą kobiety sukcesu, ale z kobietą mającą swoje problemy (matka, która męczy i narzeka). Pomimo różnych problemów radzi sobie jednak doskonale w życiu. Z drugiej strony mamy tajemniczego Steele’a, który był złodziejem (acz szczegóły jego biografii są nieznane), który ma urok i poddaje się swoim uczuciom.

Młody Brosnan wygląda z perspektywy czasu dziwnie. Jakby to nie był on.
Młody Brosnan wygląda z perspektywy czasu dziwnie. Jakby to nie był on.

Bohaterowie rozwiązują zagadki kryminalne i samo stwierdzenie, że mamy do czynienia z typowym serialem kryminalnym nie tłumaczyłoby sukcesu Remingtona Steele’a. Ten opierał się na wzajemnych relacjach bohaterów, jak i pewnym szczególnym momencie w historii telewizji. Tak jak młode dziewczynki (pomimo wszelkich ograniczeń) oglądały jednak She-Rę, tak i kobiety chciały widzieć na ekranie Laurę Holt. Przykład kobiety sukcesu. Utożsamiały się z nią i dobrze się czuły. Rzecz w dzisiejszych czasach właściwie niespotykana, gdzie ideałem kobiecej bohaterki jest w najlepszym wypadku pewna siebie dominatrix.

Z drugiej strony mężczyźni mieli pełnego uroku Steele’a, który wiedział jak się włamać do budynku i okraść sejf. Miał też wiele innych umiejętności, które sprawiały, że choć był bardzo słabym detektywem, to zarazem był postacią, z którą chciało się utożsamiać. Nie był geniuszem, który kierował swoją partnerką, ale nie był też idiotą, w którego głupio byłoby wcielać się na podwórku. Można powiedzieć, że Steele był pewnym odwróceniem postaci dobrze przemyślanej bohaterki kobiecej z powieści pulpowych. Były one warte walki i tak Steele nie był tępym narzędziem, tylko kimś, w kim kobiety mogły się zakochać, a mężczyźni chcieli być tacy jak on.

Na bohaterach cała sprawa się nie kończy. Serial miał także i inne cechy i poza fajnymi zagadkami z ciekawymi postaciami drugoplanowymi, to one sprawiały, że widzowie chcieli go oglądać. Opierały się one na tworzeniu wątków ciągnących się przez kilka odcinków (acz nie tak często jak obecnie w serialach). Bohaterowie drugoplanowi wracali, ale i główne postacie miały ciągnące się opowieści. W przypadku Steele’a był to problem jego prawdziwego imienia, jak i tego, kim był jego ojciec. W przypadku Laury kwestią zasadniczą były jej relacje z matką. Poza tym, co miało swoją powtórkę w przypadku postaci Muldera i Scully, ważnym motywem serialu było uczucie pomiędzy głównymi bohaterami. W pierwszym sezonie Steele miał konkurenta w postaci Murphy’ego – pracownika Laury, który znał prawdę o Remingtonie. W kolejnych jednak główną kwestią było, czy w końcu Steele i Laura będą razem. Wiadomo było, że się mają ku sobie, jak i to, że się regularnie całowali (w domyśle może i było coś więcej), ale parą nie byli. Na przeszkodzie stały różne zadawnione sprawy, stąd widzowie mogli się zastanawiać przez cały tok opowieści, czy będzie romansowy happy end, czy nie.

W Polsce Remington Steele, jak wiele seriali zawitał dzięki Polonii 1. Stąd też pierwszy sezon był u nas nadawany z włoskim dubingiem, co nadawało mu specyficznego smaczku. Pomimo jednak tego swoistego rodzaju utrudnienia, należy uznać, że osiągnął on w pewnej grupie wiekowej zdecydowany sukces. Przy czym wypada wspomnieć, że sukces serialu wiązał się do pewnego stopnia z problemami aktorów odtwarzających główne role. Dla Steele’a musieli oni porzucić odpowiednio Robocopa i Bonda. Jednakże koniec końców Brosnan zagrał agenta jej królewskiej mości, natomiast Stephanie Zimbalist nie miała niestety kolejnego sukcesu w dorobku.

Całus będzie, bo to czasy pewnej sowobody. Jednakże, czy będzie ślub?
Całus będzie, bo to czasy pewnej sowobody. Jednakże, czy będzie ślub?

Remington Steele jest serialem zarazem niezwykle aktualnym, jak i takim, którego nie widzę teraz produkowanym. Mamy fajną i pełną sukcesu bohaterkę, co pasuje do niejako potrzeb współczesności, zarazem, nie jest ona jakąś karykaturą kobiety. Z drugiej strony mamy mężczyznę, który jest nie tylko męski, ale i przystojny w klasycznym znaczeniu tego słowa. Nie mamy do czynienia z bohaterem, po którego twarzy przejechała brygada Tygrysów, a z osobą, która tak pasuje kobietom, jak i mężczyźni mogą chcieć tak wyglądać. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z piękną klasyką. Tym bardziej, że bardzo często w serialu znajdujemy odniesienia do klasyki kina. Mają one znaczenie tak humorystyczne, jak i ściśle wiążą się z fabułą. Jest to na swój sposób ciekawe, że mamy jednak jeszcze do czynienia ze światem sprzed ery masowego kina domowego, a pomimo tego widzowie doskonali musieli się orientować w żartach i aluzjach do klasyki kina.

Zatęsknijmy w związku z tym wszyscy za miłym, bezpretensjonalnym serialem kryminalnym, który mogli oglądać wszyscy i co więcej , dobrze się bawić w trakcie seansu.

4 comments

  1. rob says:

    nieco później pomysł wykorzystało moonlight? u nas znane jak na wariackich papierach które dało początek karierze bruce wilisa choć sam pomysł takich niecodziennych duetów miał starszą historie na czele z serialem tytułu niechce przekręcić pamietasz taki serial co jeden z partnerów był duchem ? a lista byłaby długa 🙂

    • hihnttheadmin says:

      Moonlighting zostalo wymyslone przez ludzi pracujacych nad Remingtonem Steelem 🙂 Natomiast serial o duchu, to Randall i duch Hopkirka (ktory doczekal sie zreszta srednio udanego remake’u w latach 90/00).

  2. Pani Recydywa says:

    Ze współczesnych seriali, gdybym miała podać parę, w której są sympatyczni i inteligentni acz opierający się stereotypom kobieta i mężczyzna, tworzący jakiś zawodowy duet, wymieniłabym chyba “Castla” i “Mentalistę”. Ale problemem obu jest to, że trwają już zbyt długo i pewnie zamieniają się już w swoją własną parodię (a i mi się już średnio chce śledzić losy tych bohaterów).

Leave a Reply

Your email address will not be published.