Dramat człowieka bez weny (linki)

Ta świnia cieszy się z braku weny autora
Ta świnia cieszy się z braku weny autora

Mijający tydzień był dosyć męczący i objawił się u mnie wypaleniem weny twórczej bardziej niż miałoby to miejsce w przypadku autora powieści, który właśnie napisał jej siedemnasty tom. Sytuacja dosyć absurdalna, ale z drugiej strony, kiedy ostatnio liczyłem, to w ramach mojej tutaj pisaniny właściwie napisałem od dwóch do trzech porządnych powieści. Nie znaczy to, że w ogóle kończę pisać i obrażam się na słowo pisane. Nie jestem Januszem Szpotańskim, który w pewnym momencie, kiedy nie miał pomysłu na następne zdanie jednego ze swoich poematów, odłożył pióro i już nigdy więcej go nie podniósł. Nie jestem Szpotańskim nie tylko, dlatego, że nie mam jego wielkiego talentu literackiego, ale także i dlatego, że zmuszam się do sięgnięcia ręką po środek do pisania i walczę z własną weną.

 
 
 

Czasem jednak lepiej jest dać jej odpocząć, niech odbuduje swoje siły, wzmocni mury wyobraźni. W tym czasie mogę, zamiast rozpisywać się na różne ciekawe tematy, zaproponować krótki przegląd stron wartych odwiedzenia, które powinny wzbudzić zainteresowanie każdego fana fantastyki.

Zacznijmy od japońskiej strony z papierowymi modelami statków kosmicznych. Pomimo tego, że dominują na niej krzaczki, to bez większych problemów można sobie poradzić z tym i popatrzeć nie tylko na zdjęcia, ale także ściągnąć na dysk plany modeli. Wystarczy wydrukować, wyciąć i złożyć. Oczywiście procedury są bardziej skomplikowane, ale jak ktoś jest totalną niedojdą nożyczkowo klejową (jak ja), to może wydrukować Borga. On powinien być banalny do zrobienia.

Skoro jesteśmy przy modelach, to idźmy dalej. Swego czasu internet zaszalał na punkcie zdjęć Avanauta. Ten fotograf publikujący swoje prace w serwisie Flickr słusznie wzbudził duże zainteresowanie ludzi. Oto korzystając z figurek lego, czy też modeli plastikowych tworzy on sceny wyglądające, jakby były żywcem wyjęte z filmów. Wiele z jego prac wymagało sporo wysiłku i to nie tylko w obróbce, ale też i samym przygotowaniu. Sztuczny dym tworzony przez wpuszczenie kropli mleka w akwarium, to, choć prosty pomysł, to wymaga wiele pracy, aby zadziałał odpowiednio. Wiele osób zresztą się tymi pracami zainspirowało.

Podobno piękne kobiety potrafią być inspiracją do dzieł sztuki. Ta drewniana kobieta jest natomiast wspaniałą inspiracją do ogniska.
Podobno piękne kobiety potrafią być inspiracją do dzieł sztuki. Ta drewniana kobieta jest natomiast wspaniałą inspiracją do ogniska.

Przy okazji serwisu Flickr warto wspomnieć o Flickr Commons. Chociaż Yahoo poprzez próbę dostosowywania się do wymogów potworka, jakim jest NetUsability wiele złego zrobił z interfejsem Flickra, to dla zdjęć dalej warto z niego korzystać. Commons zaś to nietypowa część tego serwisu. Mamy tutaj do czynienia z zasobami fotografii i innych „obiektów wizualnych” z zasobów różnych instytucji kultury. Jest to bardzo różnorodny zestaw zdjęć, który warto czasem przejrzeć.

Jeszcze pozostając w domenie Gwiezdnych wojen, to warto zwrócić uwagę na stronę Lasse Henninga. Zajmuje się on robieniem modeli statków, lecz nie są to produkty z papieru, czy też gotowe zestawy do kupienia w sklepie. Henning robi modele korzystając z drewna i innych produkowanych przez siebie części. Wiele z nich zaskakuje swoją szczegółowością i dokładnością. Jest to popis pewnego rodzaju szaleństwa, ale naprawdę warto obejrzeć zdjęcia jego prac. Przypuszczam, że dla wielu będą one powodem do ogromnej zazdrości, czy też wręcz nienawiści. Któż bowiem nie chciałby mieć takiego ISDka w swoim domu?

Na koniec zaś dwa linki do rzeczy niemających większego związku z sagą Lucasa, choć pewne może by się znalazły. Internet Archive zawsze wydawało mi się stroną oczywistą i znaną wszystkim. Prawda jest jednak taka, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z jej istnienia. Jest to przebogata kolekcja zasobów tak internetu (poprzez Wayback Machine), aż po materiały znajdujące się w domenie publicznej. Można tam znaleźć stare słuchowiska radiowe, filmy wszelakie (w tym Flasha Gordona!), czy też książki najprzeróżniejsze i w wielu różnych formatach, w tym w najlepszym formacie do starych książek, czyli djvu.

Drugi, także „znany”, acz zapomniany, to Federacja Polskich Bibliotek Cyfrowych. Jest to konsorcjum różnych polskich bibliotek cyfrowych opartych na systemie dlibra. System ten ma poza bardzo dobrym wyszukiwaniem także i sporą zaletę w oparciu się na plikach djvu. Chodzi tutaj nie tylko o ich jakość, ilość miejsca, które zajmują na dysku, ale też o bardzo dobry OCR, czyli rozpoznawanie tekstu. Pozwala to spokojnie przeszukiwać pliki, co jest niezwykle pomocne tak przy lekturze, jak i pracy nad tekstem. Dla porównania Biblioteka Narodowa, tak w swojej pierwszej (żenującej) próbie wejścia na rynek bibliotek cyfrowych, taki i teraz z Poloną, nie dość, że nie chce dostosować się do standardu, to i wybiera rozwiązania gorsze. Tak, jeżeli chodzi o interfejs zrobiony pod osoby, które nie muszą wiele korzystać z zasobów biblioteki, jak i jeżeli chodzi o wybór formatu plików i ich opracowanie. No cóż, Polona miała wyglądać na zapewne pokaźny czek, który dostały osoby, które ten bardzie wprowadzały, a dołączenie się do wielkiego projektu wielu bibliotek w Polsce byłoby tylko dowodem na porażkę Biblioteki Narodowej.

Na tym na teraz kończymy ten, jak zapowiedziałem, krótki przegląd. Mam nadzieje, że przez jakiś czas nie będę wracać do tego bezwennowego terytorium.

 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.