Czarna dziura fantastyki

Powracamy po chorobie z nowym tekstem.

 
Kiedyś plakaty były spektakularne i co więcej, potrafili unikać przerabiania ich w kolarz różnych twarzy
Kiedyś plakaty były spektakularne i co więcej, potrafili unikać przerabiania ich w kolarz różnych twarzy

Kiedy w 1979 roku do kin wchodził film Czarna dziura, w Hollywood zachodziły poważne zmiany. W przeciągu kilku lat zmienił się cały system produkcji filmowej. Pod pewnymi względami Czarna dziura jest ostatnią produkcją pewnego typu. Studia filmowe starały się trzymać cały proces przygotowywania filmów w jednym miejscu. To znaczy, że aktorzy byli zakontraktowani do studia, a nie do poszczególnych filmów, to samo było z innymi osobami pracującymi w przemyśle. System ten rozpadał się powoli, ale najdłużej utrzymywał się, jeżeli chodzi o produkcje efektów specjalnych. Czarna dziura była ostatnim filmem, do którego efekty robiło samo studio. Dodatkowo, była to jedna z ostatnich produkcji, która posiadała specjalnie skomponowaną uwerturę, która miała wprowadzić widzów w odpowiedni nastrój.

Przygotowany przez wytwórnie Disney’a film był pewnego rodzaju odpowiedzią na wielki sukces Gwiezdnych wojen. Jednak w przeciwieństwie do produkcji George’a Lucasa twórcy postanowili podejść do tematu w dramatycznie odmienny sposób. Nie mamy tutaj do czynienia z kinem nowej przygody, a z bardziej poważną fantastyką, choć z elementami wyraźnie skierowanymi do młodych widzów. Są jednak one ograniczone do pewnych konkretnych elementów produkcji.

Jeden z robotów, Maximilian. Typowo niemiecka konstrukcja!
Jeden z robotów, Maximilian. Typowo niemiecka konstrukcja!

Jest to zresztą zgodne z tym, że sam film jest pierwszym w dorobku studia Disney’a, który posiadał ograniczenia wiekowe. Jego sukces sprawił zresztą, że zdecydowano się stworzyć osobną markę, która zajmowałaby się dystrybucją filmów skierowanych do dorosłego widza. Dzisiaj, oglądając Czarną dziurę każdy pewnie będzie zdziwiony, że podjęto decyzję o uznaniu tego akurat filmu za niewłaściwy dla młodego widza. Nie ma w nim seksu, a przemoc jest w dużej mierze ograniczona. Podobnie język, choć miejscami bywa „poważniejszy”, to zdecydowanie nie jest to coś oburzającego.

Film opowiada o grupie podróżników wracających na Ziemię na pokładzie statku USS Palomino. Wykonali oni swoje zadanie i teraz chcą wrócić do domu. Po drodze jednak trafiają na potężną czarną dziurę, a przy niej statek, USS Cygnus. Nie było by w tym niczego niezwykłego, gdyby nie to, że nie jest on ściągany przez grawitację dziury. Utrzymuje od niej stałą odległość. Jest także i drugi powód zainteresowania Cygnusem. Ojciec członkini załogi Palomino, Kate McCrae, był na pokładzie Cygnusa. Statek ten zaginął wiele lat temu w trakcie wypełniania swojej misji i nikt nie wiedział, co się z nim stało. Początkowo wygląda on na opuszczony. Podczas próby podejścia do niego Palomino zostaje uszkodzony w wyniku kontaktu z anomalią grawitacyjną i tylko dzięki niezwykłemu poświęceniu załogi udaje im się uratować go przed trafieniem do wnętrza dziury.

Przykład scenografii, takich rzeczy już się nie robi, zamiast tego wszystko robiąc na komputerach (co niestety widać!)
Przykład scenografii, takich rzeczy już się nie robi, zamiast tego wszystko robiąc na komputerach (co niestety widać!)

Wtedy też, podczas drugiego podejścia do Cygnusa, okazuje się, że nie jest on opuszczony. Wypełnia go załoga składająca się ze skomplikowanych robotów, ale nie tylko maszyny są na pokładzie. Kieruje nimi jedyny ocalały z załogi, doktor Hans Reinhardt. Jest to niewątpliwie geniusz, który dosyć skutecznie omamia podróżników. Okazało się, że udało mu się nie tylko stworzyć wiele potężnych maszyn, które są w stanie kontrolować cały ogromny statek, ale także dokonał wielu odkryć naukowych. Nie chce on jednak wrócić na Ziemię, gdyż ma inne plany. Umyślił sobie, że odkryje, co się znajduje we wnętrzu czarnej dziury. W tym celu odpowiednio przygotował statek i obliczył tor lotu, a jednym z jego odkryć były maszyny wpływające na pole grawitacyjne.

Pojawienie się gości na pokładzie oznaczało, że nie tyle może uda mu się zdobyć towarzystwo w podróży, ale też da mu świadków jego odkrycia. Problemem jest to, że załoga Palomino jest niezwykle ciekawska. Kapitan tego statku, Dan Holland, podczas niekontrolowanego zwiedzania, jest świadkiem dziwnego rytuału. Widzi mianowicie pogrzeb robota. Rzecz jest dla niego niezwykle dziwna. Inny członek załogi, Harry Booth, obserwuje jak jeden z robotów obsługuje wielki ogród. Rzeczą, która zwraca jego uwagę, jest to, że robot zachowuje się w sposób niezwykle dziwny. Prawie ludzki. Co ciekawsze i zdecydowanie nietypowe dla maszyn: robot kuleje. Natomiast robot V.I.N.CENT, który jest równym ludziom członkiem załogi Palomino, poznawszy jednego z robotów pracujących na Cygnusie nazywanego starym B.O.B.em, dowiaduje się prawdy o tym, co wydarzyło się z załogą tego statku. Okazuje się, że Reinhardt nie powiedział do końca prawdy, kiedy stwierdził, że doszło na statku do awarii, w wyniku której załoga opuściła pokład. On sam postanowił zostać na pokładzie, jak przystało na bohatera. Rzeczywistość jest jednak inna i załoga wcale nie opuściła pokładu.

Ujęcie jednej z głupszych scen w filmie, ale jakże pięknych! To 1979 rok, a jak ładnie i nowocześnie to wygląda!
Ujęcie jednej z głupszych scen w filmie, ale jakże pięknych! To 1979 rok, a jak ładnie i nowocześnie to wygląda!

Wspominałem, że film posiada pewne elementy wyraźnie skierowane do młodszego widza. Tutaj należy wskazać na postaci dwóch robotów, V.I.N.CENTa i B.O.B.a. Obydwa zostały zdecydowanie zaprojektowane z myślą o zabawkach i należy zaznaczyć, że wyglądają one bardzo przyjaźnie i pociesznie. Przypominają różne towarzyszące głównym bohaterom postaci z filmów animowanych Disney’a. Przy czym trzeba dodać, że w przeciwieństwie do Gwiezdnych wojen, roboty te nie wyglądają zbyt realistycznie. W każdym razie odpowiadają za większość humoru, jaki pojawia się w filmie.

Jest on przydatny, gdyż sam film w gruncie rzeczy jest dosyć poważną opowieścią o ambicji i geniuszu. Opowiada w gruncie rzeczy dobrze nam znaną historię o szalonym naukowcu, ale robi to zdecydowanie z dużym wdziękiem. Trzeba też przyznać, że bardzo dobrze w swoich rolach odnajdują się poszczególni aktorzy, przy czym należy szczególnie wyróżnić Anthony’ego Perkinsa w roli Alex Durant, naukowca, który jest zafascynowany Reinhardtem i jego odkryciami. Roddy McDowall, czyli główny szympans starej Planety małp, bardzo dobrze podłożył głos pod V.I.N.CENTa. Na uwagę zasługuje także Maximilian Schell w stereotypowej, ale dobrze odegranej, roli Reinhardta.

Warto też dodać, że zakończenie filmu jest wyraźnie inspirowane Odyseją kosmiczną. Przy czym w przeciwieństwie do filmu Kubricka film Gary’ego Nelsona ma fabułę. Skoro jednak już przy tym jesteśmy, to zaznaczmy, że efekty specjalne, chociaż nie mogą się równać temu, co widzieliśmy w filmach Lucasa, to są bardzo dobre. Jednakże, to, w czym film szczególnie się wyróżnia, to kostiumy robotów. Są one bardzo dobrze i stylowo zaprojektowane. Podobnie i scenografia, na którą widać, wydano dużo pieniędzy, jest warta uwagi. To, co widzimy na obrazie dobrze komponuje się z muzyką skomponowaną przez znanego z Bondów Johna Barry’ego. Jest ona bardzo stylowa i choć stylistycznie bardzo radosna, o dziwo pasuje do relatywnie poważnego filmu.

Czarna dziura nie jest może wybitnym filmem, ani też oryginalnym. Jest jednakże chyba najbardziej ambitną produkcją, która powstała na fali Gwiezdnych wojen. Duży budżet pozwolił pokazać na ekranie rzeczy, których nie widzieliśmy w żadnym innym filmie. Natomiast dobrze pomyślany scenariusz pozwolił na pokazanie historii, która nie była li tylko kalką z Lucasa. Było to całkiem rzeczowe i interesujące s-f.

 
 
 

4 comments

  1. rob says:

    kolejny zapomniany już dziś nieco klasyk SF z przełomu lat 70 80 swoją drogą jak się zastanowić to kolejny z motywem robotów w treści bo mieliśmy ten motyw i w buck rogers i saturn 3 i nie pamiętam teraz tytułu to był film o takiej podrużującej przez kosmos szklarni (więcej tam było ale to pamiętam) ;D pozdrawiam

    • hihnttheadmin says:

      Saturn 3, to dosyc specyficzny film, ktoremu w pewnym sensie blizej Terminatora, anizeli Star Warsow, czy Czarnej dziury. Natomiast ten ekologiczny film, to Silent Running i w moim odczuciu jest on strasznie nudny i przesadnie dydaktyczny 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.