Mroczne lalki fantasy (Dark Crystal)

Jim Henson znany jest głównie ze stworzenia popularnych Muppetów, a także jednego z najpopularniejszych programów edukacyjnych na świecie, czyli Ulicy Sezamkowej. Obydwa te seriale skierowane są do dosyć odmiennej widowni. Pierwszy do osób starszych, czy wręcz dorosłych, natomiast drugi zaś do dzieci. W trakcie swojej długiej kariery Henson nie ograniczał się jedynie do stworzenia tych dwóch serii. Ma w dorobku całkiem dużo projektów, tak telewizyjnych, jak i kinowych. Przy czym trzeba zaznaczyć, że nie zawsze korzystał z kukiełek, zdarzały mu się także produkcje czystko aktorskie. Dobrym przykładem jest telewizyjne The Cube, fascynujący odcinek serialu – antologii – „NBC Experiment in Television”. Opowiada on o mężczyźnie zamkniętym w sześcianie, na którym ewidentnie odbywają się tajemnicze eksperymenty. Skojarzenie z filmem Cube Nataliego wydaje się w pełni uzasadnione.

 
 
 
 
Kryształ i tytuł
Kryształ i tytuł

W każdym razie najczęściej w jego filmach jednak pojawiały się, czy też wręcz dominowały je lalki. Jedną z ciekawszych jego produkcji jest relatywnie mało znany u nas Dark Crystal. Mamy tutaj do czynienia z filmem fantasy, acz zdecydowanie odmiennym od tego, co możemy kojarzyć z falą filmów tego gatunku z lat 80-tych. Powstawały one w większości wypadków z inspiracji Conanem. Dark Crystal natomiast jest teoretycznie skierowany do dzieci, acz według mnie jego prawdziwymi odbiorcami są i byli dorośli i tak zwana starsza młodzież. Nie chodzi mi tutaj o mroczność opowieści, niejako zapowiadaną przez tytuł, a raczej o pewien sposób prowadzenia filmowej narracji.

Skeksisów dwóch z mieczami dwoma
Skeksisów dwóch z mieczami dwoma

Zacznijmy jednak od początku. Tysiąc lat temu na planecie, czy też raczej innym świecie, potężny magiczny kryształ pękł. W wyniku tego wydarzenia powstały dwie rasy, Skeksis wyglądający trochę jak wysuszone, martwe ptaki, oraz Mystici wyglądające jak ociężałe leniwce. Ci pierwsi zdobywają kontrolę nie tylko nad tym, co zostało z kryształu, ale także dzięki systematycznym podbojom i uciemiężaniu kolejnych ludów nad większością planety. Mystici natomiast udają się do jednej z dolin, gdzie oddają się muzyce i innym kontemplacyjnym zajęciom. Skeksisi nie mają jednak powodu do samozadowolenia. Żyją oni z pamięcią o tym, że istnieje przepowiednia mówiąca, że przedstawiciel rasy Gelfling ich zniszczy. Żeby do tego nie dopuścić wybijają oni wszystkich Gelflingów. Jeden jednak przeżył i wychowany został przez Mysticów w duchu ich filozofii.

Krajobrazy
Krajobrazy

Kiedy pewnego dnia najstarszy i najmądrzejszy Mystic umierał wezwał on Jena, bo tak ten Gelfling się nazywał i przekazał mu zadanie. Miał udać się do niejakiej Aughry, zdobyć odłamek kryształu i następnie uleczyć tytułowy Mroczny Kryształ. W tym samym czasie Cesarz Skeksisów umiera i dochodzi do pojedynku między Szambelanem i Generałem, o to, kto będzie jego następcą. Pojedynek jest o tyle zabawny, że obydwie rasy tak na prawdę są wymierające. Zostało ich już nie wiele i nic nie zapowiada, aby sytuacja miała się kiedykolwiek zmienić. To jest koniec cywilizacji, która jest coraz bardziej groteskowa w trzymaniu się różnych zachowań, wielkich uczt, które bardziej przypominają autoparodię.

Fauna
Fauna

Jen rusza do Aughry, która to okazuje się dziwną, mocno pokręconą chyba kobietą dziwnej rasy. Potrafi przewidywać przyszłość, dzięki rozbudowanemu modelowi układu planetarnego. Posiada zarazem kolekcje kryształów i testem dla Jena jest odkrycie, który z nich jest tym, którego szuka. W między czasie Mroczny Kryształ pokazuje Skeksisom podróż młodego Gelflinga i tym samym informuje ich, że są oni w niebezpieczeństwie. Nowy Cesarz, którym zostaje Generał, a Szambelan wygnany – wysyła od razu oddział żukopodobnych Garthimów, w celu pojmania dla niego Jena. Pierwszy atak się nie udał i Jenowi udało się uciec. Po drodze spotyka on Kirę i jak się okazuje nie jest on jedynym Gelflingiem pozostawionym przy życiu. Została ona znaleziona w lesie przez Podlingów, jedną z wielu ras planety. Są to eko-pacyfiści, którzy najchętniej spędzają czas grając na instrumentach i ucztując. Wychowali oni Kirę ucząc ją jak rozmawiać ze zwierzętami. Ma ona także bardzo zabawne zwierzątko wyglądające na skrzyżowanie kota, psa i muppeta, które nazywa się Fizzgig. Razem udają się uleczyć Kryształ. Mają na to nie wiele czasu, gdyż muszą ze swoim zadaniem zdążyć przed następną koniunkcją planet. Za nimi podąża Szambelan, który ma tajemnicze plany odnośnie pary Gelflingów.

Yoda, to znaczy Aughra
Yoda, to znaczy Aughra

Film nie ma zbyt dużo przemocy, także i tak na prawdę akcji nie ma w nim zbyt wiele. Zamiast tego jest pięknie pokazany obcy świat. Niedawno Avatar był wychwalany za całościowe przedstawienie nieznanej planety. Henson w Dark Crystal mając całkowicie inną technologię dokonał czegoś bardzo podobnego. Stworzył składną i wewnętrznie zgodny ekosystem z roślinami i zwierzętami, które nie mają odpowiednika na Ziemi, a z drugiej wyglądają i działają bardzo realistycznie.

Film jest pełen humoru, w czym w dużej mierze zasługa ciekawych postaci. Przeuroczo dziwna Aughra, czy pocieszny Szambelan zwracają na siebie uwagę. Dlaczego? Bo są doskonale zarysowani tak, jeżeli chodzi o wygląd, jaki i sposób zachowania. Aughra przypomina trochę Yodę, co może się wiązać z tym, że za jej ruchy odpowiadał Frank Oz. Natomiast Szambelan jest w ogóle bardzo pocieszny w swojej nieporadności, czy też w tym, że każdą wypowiedź ubarwia charakterystycznym mruczeniem.

Henson stworzył jeden z bardziej nietypowych filmów fantasy. Korzystając z lalek udało mu się wykreować jeden z ciekawszych i lepszych obcych światów bijący w swojej szczegółowości większość tego, z czym mieliśmy i mamy zwykle do czynienia w produkcjach z tego gatunku. Wszystko dzięki wielkiej wyobraźni, która pozwoliła Hensonowi wyreżyserować opowieść inną od reszty.

Dlaczego uważam, że mimo lalkowatości film jest skierowany raczej do starszego widza? Nie dlatego, że niektóre sceny są straszne, a dlatego, że jest to bardzo spokojny film. Mówiąc wprost, jeżeli nie potrafi się docenić jego piękna, to zwyczajnie znudzi widza, a młodszy nie jest przeważnie wystarczająco cierpliwy.

 
 
 
 

6 comments

  1. rob says:

    w pełni się zgadzam bardzo fajny film acz postacie potrafią odstręczać dla osób nie przywykłych do takiej formuły skoro zaś mowa o zapomnianych filmach to dołożyłbym jeszcze dwa tytuły “fire and ice” i “last unicorn” pozdr

      • rob says:

        znane też jako ostatni jednorożec animowana wersja powieści hm nie pamiętam jak się pisze nazwisko autora (znany też z pieśni karczmarza) beagle??możesz znać piosenke tytułową w wykonaniu ameryki.co do Fire and Ice to zgoda że jest kontrowersyjna chyba jak niemal wszystko jej twórcy;))a znasz the missing link zabawna animacja w konwencji chyba da się to nazwać SF z domieszką absurdalnych wręcz pomysłów do znalezienia na YT pozdrawiam

        • hihnttheadmin says:

          Z Missing Link chodzi o to: http://www.youtube.com/watch?v=qEbR_EDEPRY ? Rzeczywiscie zabawne, a i zobacze inne filmy autora, bo ma talent do animacji.
          Natomiast odnosnie Fire and Ice, to akurat ja Bakshiego bardzo lubie (do tego stopnia, ze jego Wladce oceniam wyzej niz Jacksona), ale jakos F&I mnie nie zachwycil. Film, jak film i stad moje mieszane odczucia, bo chyba oczekiwalem czegos znacznie lepszego, jak zaczynalem go ogladac.

Leave a Reply

Your email address will not be published.