Ugotowany na twardo morderca (Hard Boiled)

Nixon i jego sporych rozmiarów spluwa.
Nixon i jego sporych rozmiarów spluwa.

Franka Millera nawet w Polsce nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Autor między innymi Sin City jest uznawany za jednego z najważniejszych twórców amerykańskiego komiksu drugiej połowy XX wieku, zarazem jest on jednym z najbardziej kontrowersyjnych autorów. Wiele z jego komiksów wzbudzało burzliwe dyskusje, a i jego dosyć charakterystyczny styl prowadzenia opowieści sprawiał, że stał się on ofiarą wielu niewybrednych parodii i ataków. Część wynikała z polityki, w dużej mierze wynikającego ze zmiany poglądów przez Franka Millera odnośnie wizji świata. Jego krytyka ruchu Occupy Wall Street wzburzyła bardzo wiele osób, choć jak pokazał czas, miał on wiele racji w swoich zarzutach. Równocześnie wiele osób krytykuje pewne powtarzające się w jego twórczości motywy. Chodzi głównie o jego bardzo stereotypowe podejście do tworzenia bohaterów i bohaterek, a i według niektórych powtarzającą się mizoginię. Mimo wszystko większość krytyki skupia się na ostatnim okresie twórczości Millera, acz jak to często bywa z osobami krytykującymi, zakres ataków się poszerza i obecnie można przeczytać, że komiksy do niedawna uznawane za wybitne, są w rzeczywistości nic nie warte. Mówi to wiele o sposobie oceniania przez wiele osób tekstów kultury.

Hard Boiled, o którym planuje tutaj napisać parę słów, nie doczekał się takiej rewaluacji, przynajmniej na razie. Możliwe, że wynika to stąd, że choć jest to ważny komiks, to nie zdobył on takiej popularności, co Miasto Grzechu, czy też Millerowe Batmany. W każdym razie Hard Boiled jest efektem współpracy pomiędzy Millerem, który tym razem odpowiada tylko za scenariusz, a Geofem Darrowem, który zajął się ilustracjami. Darrow, choć jest uznanym autorem, nie jest raczej znany osobom nie zainteresowanym komiksami.

"Mamuśka" z mniejszą spluwą, ale za plecami ma kilka ładnych egzemplarzy.
“Mamuśka” z mniejszą spluwą, ale za plecami ma kilka ładnych egzemplarzy.

Omawiany tutaj komiks, na tle innych amerykańskich wydawnictw, wyróżnia się nietypowym, dużym formatem – tzn., europejskim. Bardzo szybko staje się jasne, dlaczego twórcy podjęli decyzję o tworzeniu komiksu w tym, a nie amerykańskim formacie. Takie rozwiązanie pozwala na o wiele bardziej szczegółowe rysunki i większą swobodę w komponowaniu plansz. Dostępna przestrzeń pozwala umieścić zdecydowanie więcej informacji, jak i szczegółów opowieści na jednej planszy. Zarazem, wszystko pozostaje wyraźne i nie ginie w zbyt małych kreskach.

Komiks dzieje się w niedalekiej przyszłości. Jest to świat z jednej strony daleko idącej degeneracji moralnej, a z drugiej rozwoju technologicznego. Trudno ocenić jak daleko jest on posunięty. W jakimś stopniu mamy do czynienia z cyberpunkową wizją, acz nie da się tego jednoznacznie ocenić. Trzeba też zaznaczyć, że jest to przyszłość z wieloma elementami zaczerpniętymi z lat 20 i 30-tych. Architektura budynków ze swoimi wyraźnymi inspiracjami Art Deco przywodzi na myśl FutureNoir. Natomiast samochodom bliżej do lat 50-tych i fascynacji długimi pojazdami. W tle mamy umieszczone przez autorów krzykliwe neony i reklamy, którym bliżej do współczesności, czy groteskowo-koszmarnej wizji przyszłości lat 80-tych. Także i stroje osób z tła, to typowe lata 80-te, czy też końcówka 70-tych, z kuriozalnym wyuzdaniem i wszechobecnym brudem, który łatwo można połączyć z tym, jak wyglądali groupies Sex Pistols.

Okładka zeszytowego wydania komiksu. Ładna, choć szkoda samochodu.
Okładka zeszytowego wydania komiksu. Ładna, choć szkoda samochodu.

Głównym bohaterem jest Nixon, robot działający na zlecenie korporacji Willeford Home Appliances. Jego właściciele wgrywają mu tożsamość, według której jest on poborcą podatkowym, albo też przedstawicielem innego stereotypowo nudnego zawodu. Za każdym razem, gdy wprowadzane są do niego dane, dostaje on inną tożsamość za wyjątkiem tego, że posiada on domek na przedmieściu, kochającą żonę, dwójkę dzieci i psa. Na zlecenie swoich właścicieli wykonuje on egzekucje ludzi, którzy mogą stanowić zagrożenie dla korporacji. Z czasem jego działalność staje się coraz bardziej ekstrawagancka i ekstremalna. Ginie coraz więcej ludzi. Co więcej okazuje się, że coś nie do końca działa w umyśle Nixona, gdyż zaczynają mu się mieszać wspomnienia. Mylą mu się imiona, które mu wgrano, jako jego. Pewnego razu dostaje zadanie odbicia porwanej dziewczynki. Porywaczem okazuje się inna maszyna Willeford, która im uciekła i zdobyła wolność.

Cały komiks to właściwie niekończąca się seria eksplozji i śmierci. Miasto równane jest z powierzchnią ziemi, a ludzie giną od przypadkowych strzałów. Wszystko starannie narysowane z każdym szczegółem uszkodzonego człowieka, bądź samochodu. Początkowo to właśnie rysunki Darrowa są tym, co jest interesujące w opowieści. Fabuła wydaje się trochę nieistniejącym bełkotem. Oglądamy kolejne kadry z fascynacją odnośnie każdego narysowanego szczegółu. Dopiero z czasem orientujemy się, że Hard Boiled, to nie tylko groteskowy popis rysownika, jak chociażby Czwarta siła Gimeneza. Za płaszczykiem tandetnej opowiastki kryje się bardzo pesymistyczna wizja zagubienia jednostki i braku kontroli nad własnym losem.

Przez środek czaszki do szczęścia, a jak szczegółowo narysowany!
Przez środek czaszki do szczęścia, a jak szczegółowo narysowany!

Hard Boiled jest opowieścią o tym, jak istota może być kontrolowana i sterowana właściwie dla zabawy innych. Jest to brutalna, pełna przemocy wersja Dnia świstaka, tyle że bez możliwości obudzenia się z koszmaru. Kiedy nawet Nixon się zbuntuje, to nigdy nie uda mu się zdobyć wolności. Między innymi, dlatego, że wpojone mu oprogramowanie jest na tyle silne, że nim zda sobie sprawę ze swojego losu, to zostanie on ponownie zaprogramowany.

Jest to też opowieść o znieczuleniu ludzi na przemoc. Kiedy Nixon w swojej pogoni za przeciwnikami morduje ludzi, to nikt nie na niego właściwie nie zwraca uwagi. Dopiero wtedy, gdy wchodzi do metra pozbawiony twarzy, to mieszkańcy miasta reagują przerażeniem. Do tego czasu jednak mordować cywili, policjantów i wszystko, co stanęło mu na drodze, a ci, którzy na niej nie stali właściwie zajmowali sie swoimi sprawami. Świat jest zły, a bohaterowie w swojej walce bez szans i tylko samochodów żal.

 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.