Kryminalnie (czołówki seriali)

Jednym z zapowiadanych przeze mnie cykli, które miały się tutaj pojawiać regularnie, miały być moje opowieści i rozważania o czołówkach seriali. Po omówieniu kilku animacji, jak i seriali o super pojazdach przyszła pora wreszcie na trzecią część. Tym razem będzie krótko i zwięźle, aby nie męczyć już czytelników kolejnymi za długimi postami. Podobno długi tekst zniechęca do lektury, ja osobiście się z tym nie zgadzam, ale też i rzadko, kiedy udaje mi się napisać coś „krótko”. W każdym razie teraz będzie o czołówkach amerykańskich seriali kryminalnych z lat 70-tych.

 
 

Seriale te są stosunkowo najlepiej znane w Polsce. Produkcje z lat 60-tych rzadko, kiedy pojawiały się w naszej telewizji i tak klasyczny Dragnet najpewniej kojarzyć się będzie, jeśli już ze średnio udaną parodią z Danem Aykroydem i Tomem Hanksem. Co ciekawe, bliższe nam lata 80-te w gruncie rzeczy są mniej znane pod tym względem, gdyż właściwie sprowadzono do nas tylko Remingtona Steele’a. Miami Vice, czy Crime Story były serialami mocno nietypowymi. Natomiast tak klasyczne produkcje jak Murder She Wrote jest praktycznie u nas nieznana. Teoretycznie była nadawana w telewizji, ale nijak nie odcisneła takiego piętna, jak produkcje bardziej sensacyjne z tego okresu.

Co innego lata 70-te, te zdobyły sobie zaskakująco duża popularności i co więcej, wydaje się, że były u nas nadawane wszystkie sztandarowe przykłady tego gatunku. Zaczniemy, losowo, od bardzo znanych Ulic San Francisco. Nie chodzi mi tutaj o pewien szlagier, a o serial o dwóch policjantach rozwiązujących zagadki kryminalne na ulicach tego pięknego miasta. W rolach głównych Karl Malden i młody Micheal Douglas. Charakterystyczne, że formalnie gwiazdą jest ten starszy, zdecydowanie mniej przystojny, ale i zarazem na pewno wtedy o wiele lepszy i bardziej rozpoznawalny ze swoich ról aktor.

Czołówka wygląda niczym krótki przewodnik po mieście. Oglądamy wszystkie najbardziej znane obiekty w szybkim montażu. Poniekąd podkreśla to, że samo San Francisco jest jednym z bohaterów serialu. Do tego dochodzi muzyka skomponowana przez Patricka Williamsa bardzo mocno osadzona w stylistyce modnej wtedy w telewizji i kinie. Najbardziej znanym kompozytorem tego nurtu był Lalo Schifrin. Jest więc jazzowo, ale też i mamy elementy trochę innych brzmień.

Tenże kompozytor odpowiada także za muzykę do innej klasycznej produkcji z tego okresu, czyli Columbo. Serial ten jest o tyle nietypowy, że nie posiada typowej czołówki. Związane to było z charakterem tej produkcji, któremu było bliżej do filmów telewizyjnych, niż typowego serialu. Jest jednak pewien substytut czołówki. Columbo był nadawany w ramach cyklu kryminałów, który miał wspólną czołówkę. Przedstawia ona wszystkie seriale, jakie w jego ramach były nadawane.

Jednym z seriali nadawanych w tym cyklu był Quincy M.E. Jest on u nas raczej mniej znany, choć był i w naszej telewizji. Wspominam o nim tutaj głównie, dlatego, że jest on koncepcyjnym poprzednikiem bardzo popularnych obecnie seriali o technikach, którzy rozwiązują zagadki kryminalne. Wszelkiego rodzaju CSI wychodzą właśnie z tego serialu opowiadającym o lekarzy pracującym dla policji. Kroi on ciała, a przy okazji dzięki zdobytej w ten sposób wiedzy rozwiązuje zagadki. W czołówce dominuje humor i dowcip. Jedyne, czego dowiadujemy się o fabule serialu to podstawowe, dosyć proste założenie.

Najciekawszą, a zarazem chyba najbardziej charakterystyczną czołówkę miał Kojak. Serial z Telly Savalasem w roli zajadającego się lizakami policjanta zdobył sobie niesamowitą i w pełni zasłużoną popularność. Zdominowana ona jest przez gwiazdę, ale elementem, który zwraca uwagę jest charakterystyczny układ obrazu wyróżniający się poprzez nakładające się pasy, które są zjadane od czasu do czasu przez czerń. Do tego chodzi bardzo prosta i właściwie nie do zapamiętania melodia.

Kończąc i niejako na marginesie zapraszam do obejrzenia dla wielu pewnie wzruszającej czołówki. Serialu tego nie oglądałem, ale został on wyprodukowany przez Quinn Martina, który odpowiadał między innymi za Ulice San Francisco. Nie to jest jednak powodem, dla którego wspominam o tej czołówce. Jest ona szybka, dynamiczna, a i raczej awangardowa. Co jednak zwraca szczególną uwagę, to to, że główną rolę w tym serialu gra Prokurator, czyli William Conrad.

Niniejszy krótki przegląd nijak nie wyczerpuje tematu. Nie wspominam tutaj o takich klasykach, jak Aniołki Charliego, czy Starsky i Hutch. Mamy też mniej znane produkcje, ale na nie także przyjdzie czas. Zwracam jednak uwagę na to, że wszystkie wymienione tutaj seriale mają pewną wspólną cechę. Dynamiczną melodie i raczej nietypowe ujęcia. Są one swego rodzaju kolażem, który nijak nie przekłada się na sceny z samego serialu. Są one miejscami udziwnione, czy też nawet chaotyczne, ale zarazem zwracają one uwagę widza. Wymienione produkcje także opierają się na korzystaniu ze znanych gwiazd. Są oni podkreślani i wyraźnie dominują w czołówce. Pewną ciekawostką jest to, że doskonale pokazują one fałszywość pewnego popularnego wyobrażenia, że gwiazdy kina pojawiły się w telewizji dopiero niedawno. One zawsze tam były, ale dopiero teraz mamy tyle osób, które na to zwracają aż taką uwagę.

Pewne standardy czołówek wykreowane w latach 70-tych przetrwały. Jednym z nich jest bardzo plastyczne podejście do ujęć nieprzedstawiających bohaterów serialu. Zarazem całkowicie zniknął narrator obecny w serialach Martina. Była to jedna z kilku pozostałości po czasach radia, która i tak przetrwała całkiem długo. Zarazem trzeba wyraźnie zaznaczyć, że elementem, który był słabszy w tych czołówkach, była muzyka. Nie jest ona zła, ale też nie mamy do czynienia z melodiami, które moglibyśmy nucić, czy też ustawić jako zwracający uwagę dzwonek na komórce.

Następna część będzie niedługo i tam też rozwinę pewne wątki tutaj ledwie zaznaczone.

 
 
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.