Ku marzeniom o kosmosie i ich realizacji (Starman Jones)

Lata 50 były zielone.
Lata 50 były zielone.
 
 

Starman Jones jest w pewnym sensie nietypową powieścią Robert A. Heinleina. Jest to kolejny utwór, opublikowany w 1953 roku, kierowany do młodzieży. W przeciwieństwie jednak do innych tytułów z tej serii edycji książkowej nie poprzedzała wcześniejsza publikacja na łamach któregoś z czasopism około fantastycznych. Nie to jest jednak powodem, dla którego warto na nią zwrócić uwagę.

Powieść opowiada o przygodach Maxa Jonesa, młodym chłopaku z farmy ze środkowych Stanów Zjednoczonych Ameryki. Kiedy rozpoczyna się cała opowieść jego sytuacja nie należy do najbardziej radosnych. Jego ojciec zmarł pozostawiając rodzinną farmę Maxowi i jego matce. Był to jeden z pierwszych momentów przyśpieszonego dorastania naszego bohatera, który z właściwie dziecka musiał szybko przemienić się w osobę zajmującą się opieką nad farmą, jak i też obowiązkami domowymi. Był on kucharzem, farmerem jak i sprzątaczką wyręczając swoją matkę ze wszystkich właściwie prac domowych. Pomimo wielu różnych obowiązków odpowiadało mu takie życie. Lubił farmę i życie rolnika. Zarazem miał też swoje nietypowe marzenie: podróż do gwiazd. Uciekał od czasu do czasu ku myślom o podróżach między planetarnych. Pomagała mu w tym lektura wielu książek na ten temat, jak i pewien bardzo duży skarb: Max odziedziczył po wujku podręczniki Gildii Nawigatorów. Ta, powiedzmy, że sielankowa atmosfera, kończy się, kiedy matka Maxa postanawia wyjść za Montgomery’ego. Był on jednym z wielu mieszkających w okolicy kawalerów, który charakteryzował się gładkim słowem i raczej nie przepadał za wysiłkiem fizycznym. Nie trzeba mówić, że Max nie był zbyt szczęśliwy z wyboru matki, gdyż sam dosyć ostentacyjnie gardził Montgomerym. Sytuacje pogorszyło jeszcze to, że Montgomery przekonał matkę Jonesa do sprzedania farmy. Dla naszego bohatera było to nie do pomyślenia.

Test pilota Pirxa wymieszany z Ostrym dyżurem.
Test pilota Pirxa wymieszany z Ostrym dyżurem.

Nie wiedział jednak, co począć, aż przypomniał sobie o wspomnianych podręcznikach. Gildia Nawigatorów ma całkowity monopol na nawigacje statkami kosmicznymi. Członkostwo w niej jest w dużej mierze dziedziczne i Max pomyślał, że może jego wujek nie tylko zapisał mu książki w spadku, ale także i członkostwo w Gildii. W tajemnicy przed matką i ojczymem wykradł się w nocy z domu i udał się do najbliższego centrum Gildii, gdzie chciał przedstawić swoją sprawę. Po drodze spotkał włóczęgę imieniem Sam Anderson, z którym do pewnego stopnia się zaprzyjaźnił. Ten całkiem sprytny człowiek korzystając z okazji ukradł Maxowi podręczniki i chciał się pod niego podszyć, lecz Gildia nie dała się oszukać. Kiedy w końcu stawił się w niej Max okazało się, że wujek nie zapisał mu członkostwa. Dostał on jednak pieniądze w zamian za zwrot podręczników, które należą do Gildii. Max posiadał je nielegalnie, ale nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji. Wtedy też nasz bohater spotkał ponownie Sama, który w formie przeprosin zaproponował, że za uzyskane pieniądze załatwi im wstęp na statek, który właśnie przygotowywano do lotu.

O dziwo tym razem Sam nie oszukał Maxa i rzeczywiście zdobył im wstęp na pokład statku na podstawie sfałszowanych dokumentów. Obydwaj mieli pracować na pokładzie dużej jednostki transportowo pasażerskiej. Sam szybko znajdzie sobie nisze na pokładzie i będzie poza oficjalną pracą dorabiać sobie produkując nielegalny alkohol. Max natomiast, dla którego podróż z jednej strony jest wielką radosną przygodą, ma jednak pewne wątpliwości. Nie w ten sposób miał odbyć swoją podróż do gwiazd. Jednak z tego typu rozważań i wątpliwości wyrywała go praca, jaką wykonywał na pokładzie statku. Miał za zadanie opiekować się zwierzętami należącymi do pasażerów. Jego doświadczenie z farmy zaprocentowało i jest on w stanie szybko zdobyć zaufanie tych wielonożnych pasażerów. Jednym ze zwierząt, z którym się zaprzyjaźnia jest w miarę inteligentny pająk należący do Eldreth “Ellie” Coburn. Kiedy przychodzi ona z wizytą orientuje się, że Max nie tylko dobrze opiekuje się on jej zwierzątkiem, ale także potrafi grać w trójwymiarowe szachy. Zaznaczmy, że jest ona inteligentniejsza od Maxa i lepiej gra w szachy, ale w ramach dyplomacji pozwala mu wygrać ich pierwszą wspólną partię.

Aż dziw patrząc na tę ilustrację, że Niemcy stworzyli V1 i V2...
Aż dziw patrząc na tę ilustrację, że Niemcy stworzyli V1 i V2…

W ich spotkaniu ważniejsze od gry było to, że Max spodobał się Ellie i korzystając ze swojego uroku osobistego załatwiła mu ona awans na jednego z pomocników astronawigatora. Pomogło także to, że Max miał wujka w Gildii. Na tym jednak nie koniec jego kariery. Max posiada fenomenalną pamięć i był w stanie bardzo szybko nauczyć się wszystkich swoich obowiązków. Bardzo szybko został zapamiętany przez przełożonych. Będzie to miało przełożenie na późniejszą karierę Maxa, jak i losy wszystkich pozostałych pasażerów statku.

W trakcie podróży dochodzi bowiem do katastrowy. Statek zboczył z kursu i trafił w nieznane ludzkości regiony galaktyki. Załoga była zmuszona lądować na pierwszej napotkanej planecie o odpowiednich warunkach do przeżycia, aby nie tylko naprawić statek, ale i uzupełnić szybko kończące się zapasy. Sytuacje komplikuje także to, że w wyniku katastrofy, jak i dalszych wydarzeń po kolei giną nawigatorzy. W końcu jedyną osobą, która będzie mogła sprowadzić statek z powrotem na Ziemie jest Max.

Wypada zaznaczyć, że technikalia podróży kosmicznych z jednej strony dalej są na swój sposób aktualne, ale zarazem pod pewnymi względami są mocno już przestarzałe. Nawigacja polega na wprowadzaniu na żywo do komputera kolejnych danych, dzięki czemu jest on w stanie, mocno upraszczając, zakrzywiać czasoprzestrzeń. Za tym pomysłem kryje się wymóg odpowiednio szybkiego odczytywania z odpowiednich ksiąg poszczególnych współrzędnych i programowania w ten sposób za każdym razem komputera nawigacyjnego. Stąd też najcenniejszym przedmiotem na każdym statku są książki nawigatorów, gdyż bez nich nie można dokonać poprawnego skoku. Szybko okazało się jednak, że komputery są zdecydowanie sprawniejsze od człowieka i ta wizja przyszłości należy już zdecydowanie do tych zabawnych.

Sama powieść jest historią o dorastaniu. Max z chłopca staje się mężczyzną, co obserwujemy w sytuacji kryzysowej. Od początku jest dobry i szlachetny, ale dopiero postawienie go w sytuacji osoby odpowiedzialnej za losy innych sprawia, że zaczyna on rozumieć swoją sytuacje. Starman Jones czyta się przyjemnie i to pomimo wspominanej dezaktualizacji pewnych elementów podróży kosmicznej. Zasługa w tym w dużej mierze sprawnego operowania przez Heinleina językiem, jak i starannej konstrukcji samej fabuły. W tle mamy także ciekawe grono postaci, które pozwalają podkreślić pozytywne cechy naszego bohatera. Dorosłość ma jednak także pewne negatywne skutki, o czym Max dowiaduje się na końcu powieści, ale nie będę psuć czytelnikom tej strony, w jaki sposób one się objawiają.

ps: okładki oczywiście ze muzeum.

 
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.