Wielki Prezydent Kim Ir Sen, czyli W wirze stulecia

Strona ta ma już rok. Teoretycznie należy to uczcić i napisać jakiś interesujący rocznicowy tekst. Niestety, tego typu rzeczy nie wychodzą mi najlepiej. Podobnie nieciekawy byłby tekst na temat mojej filozofii pisania bloga. Nie chodzi nawet o automatyczną pretensjonalność tego typu tekstu, ale o to, że byłby on zbędny. Zamiast różnych dziwnych opowieści proponuje dzisiaj recenzje mocno nietypowej powieści będącej bardzo na czasie.

 
 
 
 
 
Ukochany Prezydent uśmiecha się także do ciebie. Zawsze pod tym samym kątem, aby ukryć narośl na szyi.
Ukochany Prezydent uśmiecha się także do ciebie. Zawsze pod tym samym kątem, aby ukryć narośl na szyi.

Chodzi mi tutaj o wspomnienia Kim Ir Sena (właściwie Kim Il-song), pierwszego przywódcy Korei Północnej. Jego życie otoczone jest wieloma legendami i równie dużą ilością tajemnic. Wątpliwości dotyczą nie tylko jego biografii, ale nawet tego, czy na prawdę „Kim był Kimem”. Istnieje poważna teoria, że Radzieckie służby wysłały swojego agenta, aby ten się podszywał pod zmarłego partyzanta imieniem Kim Ir Sen, który poległ w walce z Japończykami w Mandżurii. Te wątpliwości nie są jednak tematem, który nas tutaj interesuje. W każdym razie bardzo mało wiadomo o jego rodzicach, czy też o tym, co robił przed wojną. Także i jego działalność po „wyzwoleniu” Korei jest dosyć tajemnicza. Jedno jest pewne, większość Koreańczyków w 1945 roku nie kojarzyła Kima. Charakterystycznym jest to, że jego pierwsze publiczne wystąpienia, jako przywiezionego pociągiem przywódcy tego narodu, spotkało się z całkowitym brakiem entuzjazmu. Dopiero z czasem zaszczepiono w mieszkańcach półwyspu wiarę w jego przywódcze zdolności.

Jednym z elementów tworzenia siły Partii Pracy Korei, jak i samego Kima była bardzo rozbudowana machina propagandowa. Jej wykonawcy wzorowali się na najlepszych na świecie w tej dziedzinie. Doskonałym przykładem rzeczywistości komunistycznej jest film Defilada Andrzeja Fidyka. Co ważne, obrazoburczy charakter tego filmu nie był zamierzony. Wyszedł on niejako przy okazji. O czym trzeba jednak tutaj pamiętać, to to, że pokazuje on doskonale relacje pomiędzy przeciętnymi Koreańczykami, a Kim Ir Senem. Za czasu jego życia mieliśmy do czynienia z bardzo silnym kultem jednostki. Nawet jego śmierć nie zmieniła sytuacji i Kim Ir Sen dalej jest w praktyce uznawany za Boga. Jego słowa i czyny są dla wyznawców wszystkim. Cała Korea Północna usiana jest miejscami kultu, gdzie mieszkańcy tego kraju mogą pielgrzymować. Owe miejsca związane są z biografią przywódcy. Mamy tam choćby chatkę, w której się urodził, jak też i inne miejsca związane z jego życiem. Podobny los spotkał Kim Dzong Il, a i najmłodszego Kima także pewnie czeka podobna przyszłość.

Zarazem zaznaczyć trzeba pewien element charakterystyczny tego reżimu. Przeszłość podlega ciągłym zmianom. Jeżeli w odstępie kilku lat dwa razy udamy się do tego samego muzeum zobaczyć tę samą wystawę prezentującą historie życia ukochanego przywódcy, to szybko się zorientujemy, że wszystko może się w niej różnić. Jedyny element stały to wspaniałość Kim Ir Sena, a także obecnie jego syna i wnuka. Bohaterowie poboczni, towarzysze walk, raz znikają, żeby po pewnym czasie wrócić. Podobny jest też los oficjalnych partnerek przywódców, których status nigdy nie jest do końca wyjaśniony. Tego typu inżynieria przeszłości znana jest we wszystkim reżimach komunistycznych, jednak ten w KRLD jest specjalny. Tempo, jak i kompletny brak uzasadnienia zmian zaskakuje. Właściwie nigdy nie wiadomo, dlaczego bohaterski partyzant znika z obrazów, aby po 15 latach na nie wrócić.

Patrz synu, tam zbudujemy Nowy Wspaniały Świat.
Patrz synu, tam zbudujemy Nowy Wspaniały Świat.

To wszystko jest jednak wstępem do pewnego niezwykłego dzieła literatury fantastyczno-naukowej. Wspomnień wielkiego przywódcy Kim Ir Sena. Po polsku niestety wydano jedynie dwa pierwsze z 8 tomów. Całość nazywa się W wirze stulecia i opowiada od narodzin Kima aż do końca 1945 roku. Polska edycja urywa się na wydarzeniach z jesieni roku 1930. Tłumaczenie Aleksandry Dominik, pracowniczki Uniwersytetu Śląskiego, opiera się na tekście rosyjskim, a nie koreańskim oryginale. Sam miałem możliwość niestety czytać tylko pierwszy tom, który dotyczył rodziny Kima, jego narodzin i wszystkich wydarzeń aż do maja 1930 roku. Podczas lektury tego wielkiego dzieła proletariackiej literatury poznajemy rodziców Kima, jego szkole, jak i początki działalności konspiracyjnej „Prezydenta KRL-D” (jak o nim dalej pisze na oficjalnej stronie w Polsce).

Jak wspomniałem, nie wiele wiemy o jego rodzicach, ale to, co wiemy, kłóci się z opisem, który znajdziemy we wspomnieniach. Tak matka, jak i ojciec byli bardzo zaangażowani w działalność jednego z kościołów protestanckich. Jednakże we W Wirze to zaangażowanie zostało mocno ograniczone. Nagle matka Kima chodzi do kościoła nie z powodów religijnych, a z potrzeby przebywania wśród ludzi. Niewielka zmiana pozwala ominąć cały rozbudowany problem relacji wobec religii. Przypomnę, że chociaż oficjalnie mamy tam do czynienia z tolerancją względem wszelakich ruchów religijnych, to w rzeczywistości panuje tam polityka wymuszonej ateizacji. Na tym jednak nie koniec, jeżeli chodzi o poprawianie przeszłości i odpowiednie jej kreowanie. Dalej jest także ciekawie.

W każdej czerwonej chustce kryje się pistolet.
W każdej czerwonej chustce kryje się pistolet.

W trakcie lektury książki szybko dostrzeżemy dwa bardzo ważne wątki występujące we wspomnieniach. Pierwszy wiąże się ściśle z osobą Kima i jego zdolnościami. Mamy do czynienia z cudownym dzieckiem. Zawsze najlepszym, wręcz wybijającym się spośród innych. W szkole osiąga wspaniałe wyniki, ale prosty wypis z dzienniczków ucznia, to byłoby za mało. Zamiast tego jesteśmy raczeni na przykład bardzo zabawną opowieścią, jak to mały Kim razem z wujkiem poszli do chińskiej restauracji w Phenianie. Tam nasz bohater tak wspaniale mówił po chińsku, że przez jej wzruszonego kierownika został początkowo wzięty za Chińczyka. Kiedy okazało się, że ma do czynienia z młodym Koreańczykiem, to zaoferował mu posiłek za darmo. Niby jest to prosta historia, która spokojnie mogłaby się znaleźć w wielu wspomnieniach, ale mimo wszystko wzbudza oczywiste rozbawienie. Szczególnie, jeżeli czytamy ją w kontekście całości opowieści, gdzie, co chwila dowiadujemy się, że Kim jest wspaniały. Wystarczy wspomnieć, że w wieku ledwie 14 lat został uczniem akademii wojskowej kierowanej przez koreańskich nacjonalistów. Kim przyznaje się do tego, ale jak sam zaznacza, był wtedy młody i ledwie zaczynał się uczyć marksizmu i leninizmu, a jego wiedza na ten temat ograniczała się do dwóch broszur. Szybko jednak nadrobił zaległości. W każdym razie zwraca uwagę to, że Kim jest wyraźnie przedstawiany jako genialne dziecko. Każda opowieść, jaką znajdziemy we wspomnieniach od początku do końca jest skonstruowana w celu gloryfikacji przywódcy. Trzeba przyznać, że robi to doskonale.

Drugim ważnym wątkiem opowieści jest wieczna rewolucyjna walka młodego Kima. Pierwsze organizacje konspiracyjne zakładał on już w wieku 14 lat. Ktoś powie, że to dobry wiek na działanie w tajnych organizacjach i zapewne ma racje, ale skala przedsięwzięć opisanych we wspomnieniach jest wręcz niezwykła. Zresztą nie tylko młody Kim działa, ale także jego ojciec, bliższa i dalsza rodzina angażują się w walkę z Japończykami. Stary Kim działał w Koreańskim Towarzystwie Narodowym i w związku z tym podróżował po kraju w poszukiwaniu poparcia. Oczywiście, jeżeli wierzymy W wirze stulecia, gdyż żadnego potwierdzenia tej informacji z innych źródeł nie mamy. Właściwie podczas lektury można dojść do wniosku, że Stalowy szczur Harry’ego Harrisona był bohaterem o zdecydowanie ograniczonych aspiracjach i bardzo skromnej działalności, nie wspominając o tym, że był pełen pokory. Kim wkrótce po przybyciu do akademii zaczął czytać zakazany w niej Manifest Komunistyczny, a pod wpływem tej lektury założył Związek na rzecz Obalenia Imperializmu.

Tak się zakłada tajną organizację. W tle postać wymyślona specjalnie do filmu z Jackie Chanem.
Tak się zakłada tajną organizację. W tle postać wymyślona specjalnie do filmu z Jackie Chanem.

Na osobną uwagę zasługuje częste pojawianie się w książce nazwisk różnych bohaterów ruchu wyzwolenia Korei. Czasem wiążą się one z dłuższymi opowieściami, jak ta o bojowniczce przeciwko Japończykom Li Gwan Rin, która na starość za zasługi dostała dom w Pjongjang. W większości jednak wypadków ograniczają się tylko do samego podania imienia i nazwiska. Doskonale budują one wrażenie nie tylko skali działalności Kima, ale także pozwalają łączyć go z innymi, bardziej znanymi organizacjami działającymi na rzecz wyzwolenia Korei. Czytelnik ma wrażenie, że nasz przywódca jest wszędzie i jest niewątpliwie doskonały i wspaniały.

Książkę czyta się całkiem przyjemnie. Jest dobrze napisana i ma wartką akcje. Jest to świetna literatura sensacyjna z elementami fantastycznymi. Wpisuje się w długą tradycję pamiętników i wspomnień krwawych dyktatorów. Z jej lektury nie wiele dowiadujemy się o poszczególnych wydarzeniach, jak i o samym Kimie. Dużo jednak dowiadujemy się o pewnej kreacji propagandowej. Nijak nie żałuje czasu spędzonego na poznawaniu młodości Kima, choć zdecydowanie wolałbym, aby polskie wydanie tej książki było przygotowane przez osobę krytycznie nastawioną do tego reżimu i która byłaby w stanie dodać zdecydowanie bardziej rozbudowane przypisy odnośnie poszczególnych pojawiających się na jej kartach bohaterów. Czasem nie wystarczy nam informacja od Kima, że ktoś był herosem walki z Japończykami. Miło byłoby wiedzieć, na czym ta walka polegała.

Na rynku wtórnym książka jest trudno dostępna. Na szczęście na stronie Korei można znaleźć dwa pierwsze tomy w tłumaczeniu na polski. Natomiast na archive.org edycje oryginalną, jaki tłumaczenie na angielski.

 
 
 
 

2 comments

  1. Remus1000 says:

    Witam,
    Aleksandra Dominik przedstawia słowo słowo oficjalną biografię Kim Ir Sena prezentowaną przez KRLD. Czysta propaganda, właściwie bajka. Rodzina Kim Ir Sena nie miała za wiele wspólnego z ruchem oporu, a niektórzy badacze sugerują, że Kim Ir Sen nigdy sam nie dowodził zadną grupą partyzantów, co najwyżej walczył z chińskimi “ochotnikami”.
    Zachęcam do sięgnięcia po prace profesora Dziaka, Nicolasa Levi czy ostatnio wydaną bardzo ciekawą pozycję B.R. Myersa.
    Serdecznie pozdrawiam!
    ps. Tak na marginesie Fidyk był początkowo chwalony w KRLD za swój film 🙂

    • hihnttheadmin says:

      Alez oczywiscie, w koncu to jest tlumaczenie, a nie jej wlasne slowa (acz sadzac z zawieszenia przypuszczam, ze wierzy ona w owa propagande). Kariera Kima to jest bardzo skomplikowana rzecz (jak i to, czy Kim, to Kim?). Dziaka znam, podobnie jak i opinie o filmie Fidyka, co tylko potwierdza psychopatycznosc tego rezimu/naiwnosc Fidyka (zlosliwe plotki mowia, ze on chcial pochwalic rezim!) 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.