Dla dzielnicy, dziewczyny i Dance Dance Revolution (The FP)

Czasem kino potrafi zaskakiwać. Nim jednak napiszę, w jaki sposób, to musze coś zaznaczyć. Jeżeli spojrzeć na nadchodzące filmy, a i minione super produkcje, to można dojść do wniosku, że widzowie oczekują mrocznych i pesymistycznych opowieści o świecie po apokalipsie. Oczywiście przynajmniej część z nich kończy się optymistycznie. Dobrym przykładem tego typu produkcji jest, według mnie niedoceniony, Postman z Kevinem Costnerem. Film ten był jego drugą próbą podjęcia tematu świata po katastrofie, pierwszą był specyficzny, że tak to ujmę, Wodny Świat. Pomimo całkiem dobrego pomysłu Postman nie został doceniony.

Czarne tło, sylwetka bohatera... czyli kolejny ładny plakat.
Czarne tło, sylwetka bohatera… czyli kolejny ładny plakat.

Po takim wstępie mogę wytłumaczyć, o co mi chodziło z zaskakiwaniem. Wyobraźmy sobie świat przyszłości, gdzie państwa upadły. Ameryka przeżyła wojnę domową, po której mamy pozostałości w postaci różnego rodzaju bunkrów i tajnych tuneli. Policja i tym podobne instytucje praktycznie nie istnieją. Władza nad światem, a przynajmniej jego częścią należy do gangów, które decydują o tym, co i gdzie się dzieje. Jednym z takich miejsc, gdzie różne organizacje przestępcze spierają się o władzę jest Frazier Park. Tamto dwa gangi – 248 i 245 – toczą zaciętą walkę o władzę nad okolicą.

Jak typowe filmowe gangi rozwiązują konflikty o władzę? Przy użyciu pistoletów, noży, czy ewentualnie poprzez walkę na pięści. We Frazier Park sprawy rozwiązuje się inaczej. Zresztą nie tylko tam, ale też w okolicy, a zapewne i całej Ameryce. Widzimy, jak dwóch czempionów staje na przeciwko siebie w grze decydującej o wpływach, ale też możliwe, że i życiu. Rozgrywka ta opiera się na… grze Dance Dance Revolution. Dla niewtajemniczonych jest to produkowana przez Konami seria gier polegających na tańczeniu. Każdy z graczy ma w odpowiednim momencie stanąć na właściwym przycisku. Celem jest wykonanie w ten sposób odpowiedniej liczby kombinacji, za które dostaje się określoną liczbę punktów.

 

JTRO i Dubba, czyli dwóch antagonistów na jednym zdjęciu. Prywatnie koledzy z podwórka.
JTRO i L Dubba E, czyli dwóch antagonistów na jednym zdjęciu. Prywatnie koledzy z podwórka.

Jeżeli czytelnik próbuje teraz dojść do porozumienia z tymi informacjami, to mu się nie dziwie. Koncepcja świata The FP jest bardzo absurdalna. Do tego dochodzi bardzo specyficzna fabuła. Oto mamy dwóch braci z 248. Starszy BTRO i młodszy JTRO, pewnego razu ten pierwszy staje do pojedynku z L Dubba E z 245. Walka jest wyrównana, ale w pewnym momencie okazuje się, że L Dubba E jest lepszy, BTRO pada i ginie na oczach zrozpaczonego JTRO. Wtedy to młodszy brat krzyknąwszy rytualne „nie” postanawia opuścić Frazier Park. Przyłącza się do grupy drwali i oddaje ciężkiej pracy. Te dalsze losy bohatera pokazane są poprzez sekwencję wyglądającą jakby pochodziła wprost z Rambo.

Za załamanym JTRO w drogę wyrusza jeden z szeregowych członków 248, KCDC, który różnymi sposobami namawia go do powrotu do miasteczka. Okazuje się, że mieszkańcy go potrzebują, gdyż jest on jedyną nadzieją na pokonanie 245. Gang ten dokonał strasznej rzeczy: przejął kontrolę nad handlem alkoholem we Frazier Park. Jest to sytuacja bardzo zła, ponieważ powoduje, że wszyscy alkoholicy nie mają, co pić. W związku z tym zaczynają zażywać narkotyki, a pod ich wpływem nie są w stanie siedząc na ławce i karmić kaczek chlebem, a czy ktoś może sobie wyobrazić miasto bez kaczek? Jeżeli czytelnik myśli, że żartuje, to spieszę wyprowadzić z błędu, to jest argumentacja użyta w filmie.

JTRO pomimo tego wstrząsającego odkrycia decyduje się pomóc wspólnocie dopiero, kiedy odkrywa, że niejaka Stacy jest dziewczyną L Dubba E. Stacy jest lokalna łatwą dziewczyną, która spała z większością mężczyzn w okolicy. Zarazem JTRO nie dość, że jest jednym z niewielu, którzy nie mieli okazji poznać jej w sensie biblijnym, ale tez jest w niej zakochany. Decyduje się w związku z tym zawalczyć, tak o swoją ukochaną, jak i pomścić swojego brata. W tym celu musi poddać się ostremu reżimowi treningów. Biegać niczym Rocky, podnosić ciężary i grać w Dance Dance Revolution.

Jeżeli czytając ten tekst czytelnik stwierdził, że ma do czynienia z czymś dziwnym, to ma racje. Mamy oto film, który jest ewidentną komedią i satyrą na produkcje z lat 80-tych. Wszystkie stroje wyglądają jakby były żywcem wzięte z najbardziej tandetnych ówczesnych filmów. Także i muzyka jest odpowiednio tandetną elektroniką. Częstokroć także ujęcia i praca kamery są wyraźnie inspirowane ówczesną kinematografią. Dodajmy do tego, że w The FP mamy nawet całkowicie idiotyczną nagość statystki, która przywodzi na myśl te wszystkie filmy klasy B z tamtych czasów. Co więcej ta nagość jest pokazana w taki sposób, że ciężko jest zachować powagę.

Pomimo tego, że mamy do czynienia z komedia, to film robiony jest w pełni na poważnie. Dzięki temu otrzymujemy bardzo wybuchową mieszankę humoru i absurdu. Miejscami dowcip jest przesadzony, czasem nietrafiony, czy niesmaczny, ale przeważnie wzbudza przynajmniej uśmiech na twarzy. Film jest efektem pracy braci Trost, a raczej całej rodzinki Trostów. Najpierw był Ron Trost, który robił efekty specjalne w Hollywood. Miał trójkę dzieci: Jasona, Brandona i Sarah. Pierwszy jest głównie aktorem, drugi reżyserem, a trzecia zajmuje się kostiumami. Cała trójka pracowała nad filmem, a dodatkowo był on wyprodukowany przez Rona.

Historia całej produkcji zaczęła się od zrobionego dla zabawy serialu skierowanego do znajomych, a zatytułowanego The FP. Opowiadał on mniej więcej podobną historię jak film. Z czasem bracia wraz z różnymi znajomymi bawili się w robienie zapowiedzi nieistniejących produkcji (między innymi wspaniałe Bournsom Stupidity, które świetnie pokazuje wszystkie wady Bourne’ów z Mattem Damonem). W końcu zebrali pieniądze i wystarczające doświadczenie, aby zrobić swój wymarzony film. Mamy do czynienia z bardzo nisko budżetową produkcją, tak, że widać w filmie miejscami drobne niedoróbki. Nie stać było Trostów nawet na zakup marki Dance Dance Revolution, stąd gra w filmie nazywa się Beat Beat Revelation.

The FP nie jest dla wszystkich. Wielu odrzuci sam pomysł, a inni nie docenią całego filmu. Zapewne można było go zrobić lepiej, śmieszniej i mniej kuriozalnie, ale nie można odmówić Trostom talentu. Ciężko jest powiedzieć, czy zrobią oni karierę, ale trzeba liczyć, że dostaną oni więcej okazji do tworzenia filmów.

 
 
 
 
 
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.