Intergalactic Space Crusaders III, czyli zmiany, zmiany, zmiany

Wracamy teraz do opowieści o Blake’s 7. W trakcie zapowiedzianej już tutaj podróży bohaterów serialu do kolonii karnej na Cygnus Alpha Blake przewodzi nieudanemu buntowi więźniów. Załoga statku okazuje się silniejsza i bez problemów zaprowadza na pokładzie porządek. Wkrótce jednak nadarza się kolejna okazja do zrzucenia kajdan. W trakcie lotu do kolonii karnej statek więźienny natrafia na tajemniczy obiekt w przestrzeni. Okazuje się, że jest to nieznany nikomu wcześniej statek dryfujący i jak się wydawało opuszczony. Załoga jest jednak ostrożna i zamiast próbować samemu sprawdzić, co to za statek, zdecydowała się posłać tam więźniów. Trójką wybraną do tego rekonesansu był Blake, Avon i Jenna. Jeżeli uznaliby, że pokład statku jest bezpieczny, to mieli wezwać strażników, którzy dokonają jego zabezpieczenia i przechwycenia. Jednakże nasza trójka nie jest głupia i kiedy okazało się, że statek jest bezpieczny, to uznała, że nie ma ochoty potulnie wracać do celi. Zamiast tego uruchamiają oni komputer pokładowy statku i po sprawdzeniu jego możliwości uciekają przed statkiem więziennym. W ten sposób przejmują oni kontrolę nad statkiem, który okazuje się, że został zbudowany przez nieznaną obcą rasę. Jego budowniczowie byli znacznie bardziej zaawansowani technologicznie niż mieszkańcy znanej galaktyki. Po pierwsze jest on znacznie szybszy, niż statki i okręty Federacji. Stąd też już w sam ten sposób zwiększa bezpieczeństwo załogi. Jednakże przewaga technologiczna obcych nie ograniczała się tylko do stworzenia znacznie lepszych silników. Poza tym potrafili oni skonstruować w pełni działający teleporter.

Liberator w swojej całej okazałości. Jego kształt został specjalnie wybrany, tak aby nie pasował do “naszego” rozumienia tego, jak powinien wyglądać statek. Patrząc na niego ciężko się zorientować, co jest czym i w którą stronę powinien on lecieć.

Skoro nasi bohaterowie zdobyli taki statek, to wypadałoby nadać mu odpowiednio dobrze brzmiącą nazwę. Za taką zostaje uznany: Liberator. Warto tutaj odnotować, że pomimo scenariuszowego określenia statku za niezwykle nowoczesny, to scenografia nie do końca odpowiadała temu określeniu. Wnętrze było odpowiednio nisko budżetowe. Poszczególne elementy same się trzęsły, a czasem i odpadały. Zresztą składał się on tak na prawdę tylko z dwóch, trzech pomieszczeń, przy których wnętrze ówczesnego TARDIS było przykładem niezwykle nowocześnie wyglądającej scenografii. Dodajmy tez, że sam projekt mostka Liberatora nijak nie przypomina czegoś, co mogłoby się kojarzyć z takim pomieszczeniem. Nie chodzi mi tutaj nawet o kanapy, bardziej pasujące do salonu z przyjaciół. Ktoś, kto projektował wygląd mostka zapomniał ustalić, co się znajdowała na wprost załogi statku. Ekran bowiem znajduje się zdecydowanie z boku odpowiedniej osi.

Na szczęście wciągająca fabuła nie pozwala zwracać przesadnej uwagi na te pewne niedoróbki. Skoro jednak jesteśmy przy scenografii, to zwrócę uwagę na jeszcze jedną ciekawostkę. W serialu bohaterowie często biegną po niekończących się korytarzach statku. W rzeczywistości mieliśmy do czynienia z kilkumetrowym odcinkiem zbudowanym na planie, po którym aktorzy poruszali się raz w jedną, raz w drugą stronę dając iluzje długich korytarzy otaczających cały statek.

W każdym razie wracając do fabuły serialu mając Liberatora Blake postanawia odbić pozostałych więźniów. Nie jest to łatwe i większość z nich w trakcie tej operacji ginie w różnych okolicznościach. Jednakże udaje mu się po różnych perypetiach wydostać z Cygnus Alpha Vilę i Gana. Teraz mając taką drużynę mogą, w opinii Blake’a, przystąpić do walki z całą Federacją. Cel jest prosty, obalić jej władzę. Jest to jednak serial w jakimś stopniu realistyczny i w związku z tym nawet taki świetny zestaw wyrzutków społeczeństwa sobie z takim zadaniem łatwo nie poradzi. Jeżeli chcą osiągnąć swój cel muszą się odpowiednio dozbroić i przygotować. Dołączenie Cally do drużyny nie wystarczy. Blake jednak wie o jednej rzeczy, która może mu pomóc w pokonaniu Federacji. Istnieje bowiem konstruktor superkomputerów, który kiedyś pracował dla rządu. Teraz jednak ukrywa się przed jej agentami. Według różnych plotek skonstruował on niesamowicie potężną maszynę, czyli wspomnianego Oraca. Rozpoczyna się wyścig pomiędzy Blake’iem i jego załogą, a ludźmi Federacji, o to, kto pierwszy położy ręce na tym komputerze. Tutaj jest dobry moment żeby zwrócić uwagę na pewną cechę szczególną Blake’s 7. Nie dość, że w jakimś stopniu wszystkie odcinki są ze sobą powiązane, to i każdy sezon ma jakąś główną opowieść. Pierwszy poświęcony jest właśnie Oracowi i kończy się cliffhangerem, tak, aby biedni widzowi mieli, o czym myśleć przez najbliższy rok. Podobnie było i z kolejnymi sezonami, przy czym także i ostatni, choć na pewien sposób kończy historię, to pozostawia wystarczająco wiele, aby widzowie mieli materiał dla wyobraźni. Nie będę robić spoilerów, ale stwierdzę tylko, że Chris Boucher, który napisał ostatni odcinek chwalił się wielokrotnie, że zniszczył ludziom Święta Bożego Narodzenia, gdyż był on nadawany tuż przed nimi (21 grudnia). Mamy więc serial, który pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych produkcji. Chociaż w porównaniu z dzisiejszymi produkcjami główna linia fabularna każdego sezonu jest dosyć luźna, to jednak jak na tamte czasy mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją. Mamy oto wielką opowieść o walce bohaterów, gdzie widać jakiś szerszy plan. Ktoś obeznany z ówczesnym BBC mógłby zakrzyknąć, a co z serialami o Doktorze. Tak, to prawda, że tam mieliśmy do czynienia z dłuższymi niż jeden odcinek opowieściami, ale są pewne wyraźne różnice. W przypadku przygód Władcy Czasu mieliśmy do czynienia z tak zwanymi serialami. Dobrym przykładem będzie Genesis of the Daleks, gdzie przez kilka odcinków oglądamy tę samą historię. Kiedy serial się skończył, to zaczynała się kolejna opowieść w praktyce całkowicie niezależna. W przypadku Blake’s 7 mamy do czynienia z niezależnymi odcinkami, w ramach których prowadzona jest główna, dłuższa, opowieść.

Jak wiadomo, nie istnieje brytyjska produkcja bez wielkiego (dosłownie,a nie w przenośni) Briana Blesseda. W Blake’s 7 także gra, nawiedzonego proroko-szarlatana, czyli właściwie siebie. Gra oczywiście mocno przesadzając. Czyli z radością widz może się bawić widząc pana BB.

Przedstawiłem już załogę Liberatora, która towarzyszyła widzom przez wiele odcinków. Nie dotrwała ona jednak w tym składzie do końca serialu. W trakcie jego trwania drużyna naszych bohaterów podlegała nieustannym zmianom. Tutaj też ważna ciekawostka. W Blake’s 7 bohaterowie giną. Czasem nawet w sposób dość brutalny. Poza tym część z nich zostaje zagubionych. W czasie bitwy i ewakuacji statku wiele rzeczy się może zdarzyć, a i kapsuła ratunkowa może wylądować daleko od planowanego celu. W pewnym momencie taki los spotyka samego Blake’a, który znika z serialu. W różnych okolicznościach załoga zmniejszała się o kolejne postaci, czyli Jennę, Olaga i Cally. Jednakże najbardziej niezwykłe jest zniknięcie Blake’a. Nagle z serialu odeszła postać, od której wziął on swoje imię. To przypomina produkcje o Robin Hoodzie, gdzie Robin ginie, a producenci postanawiają kontynuować przygody bohaterów. Na dodatek tworząc zastępczą postać wyglądającą jak kalka oryginału. Tutaj na szczęście jest trochę inaczej. W każdym razie Gareth Thomas w pewnym momencie uznał, że jemu, dosyć poważnemu aktorowi, występowanie w serialu s-f BBC nie przystoi. Tym bardziej, że koledzy z teatru krzywo się na niego patrzyli. Poza tym producenci dołożyli cegiełkę do jego rozżalenia nie pozwalając mu wyreżyserować kilku odcinków. Przypominam, że tego typu praktyka nie była wtedy zbyt częsta. Thomas w tej sytuacji postanowił zabrać zabawki i wraz z końcem drugiego sezonu odszedł z serialu.

Wydawać by się mogło, że oznacza to koniec Blake’s 7. Tym bardziej, że żadna inna postać nie była wystarczająco pozytywna, aby móc pociągnąć cały serial. Było jednak pewne światełko w tunelu. W trakcie badań nad popularnością Blake’s 7 sprawdzono, który bohater jest najbardziej popularny. Nie będzie wielkim zaskoczeniem, że większość widzów najbardziej lubiło nie idealistycznego Blake’a, który walczy o dobro i przyzwoitość. Nie, ulubionym bohaterem był wredny, egoistyczny i cyniczny Kerr Avon. Decyzja zapadła, teraz to on miał kierować naszymi bohaterami w ich walce z Federacją. Początkowo producenci, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, dlaczego jest on tak popularny, próbowali złagodzić jego charakter. Sprawić, aby nie był tak skończonym łajdakiem, jakim był od pierwszej sekundy. Na szczęście Paul Darrow powstrzymał większość tych zmian i utrzymał wszystkie cechy charakteru granej przez siebie postaci. Dzięki temu grupie buntowników przeciwko złej władzy zaczął przewodzić człowiek, któremu najbardziej nie wolno było ufać. Osoba, której nikt normalny nie zaufałby w jakiejkolwiek sprawie. Cyniczny realista, który nie wierzy w sens walki miał poprowadzić ludzi ku lepszej przyszłości. Czy może być coś wspanialszego?

Ekipa po pierwszej wymianie bohaterów. Od lewej Del Tararant, Vila, Servalan (o której będzie w następnej części), Avon, Cally i Dayna.

Oprócz zmiany głównego bohatera, w trakcie serialu do drużyny dołączyła trójka nowych bohaterów. Na początku trzeciego sezonu doszła Dayna Mellanby, czarnoskóra dziewczyna, która doskonale znała się na różnych rodzajach broni i potrafiła jej używać. Czy to łuk, czy karabin, w jej rękach było równie śmiercionośne. Jej ojcem był Hal Mellanby, który był jednym z wielu buntowników przeciwko Federacji. Zawodowo zajmował się projektowaniem różnych narzędzi zniszczenia, ale stracił wiarę we władzę. Dayna była dosyć prosto pomyślaną postacią. Miała ładnie wyglądać i dobrze strzelać do wrogów. Charakterystyczne jest to, że wprowadzono ją na miejsce Jenny, ale nie została pilotem. Widać wyraźnie, że producenci uznali, że ograniczenie postaci jedynie do sterowania statkiem źle się kończy. Zamiast tego mieliśmy kolejną wojowniczkę.

Drugim dodanym bohaterem był były pilot Federacji Del Tarrant. Tutaj mała uwaga, imię bohatera jest jedną z często powtarzających się nazw scenariuszach Nationa. Widać wyraźnie, że krążył on wokół niego. Zresztą i w pierwszym odcinku serialu pojawił się bohater o podobnie brzmiącym imieniu. Tarrant, chociaż był pilotem, to nie w tym celu został wprowadzony do ekipy. Jego zadaniem było być przeciwnikiem Avona w wielu różnych utarczkach słownych. Miał on być głosem idealizmu przeciwko cynizmowi nowego przywódcy grupy. Taki Robert z Huntingdon. Początkowo planowano, że będzie to starszy mężczyzna, potem jednak zmieniła się koncepcja i postanowiono go znacznie odmłodzić. Może się stąd pojawić pytanie, czy tak młody człowiek mógłby być tak utytułowanym pilotem na służbie Federacji, jak sam deklarował? Było zresztą na ten temat wiele dyskusji w fandomie Blake’s 7. W każdym razie Tarrant po odbyciu wielu lat służby w siłach zła został przemytnikiem broni, a potem w wyniku zbiegu okoliczności dołączył do naszej ekipy.

A tutaj na dodatek jeszcze Soolin.

Ostatnim dodanym bohaterem jest Soolin. Blond piękność była świetnym strzelcem i tyle właściwie można o niej powiedzieć. Widać wyraźnie, że została ona dodana do serialu trochę z konieczności i nikt nie miał za wiele pomysłu na to, aby ją sensownie wykorzystać dla fabuły. Gdyby serial miał więcej niż cztery sezony, to może pozwolono by jej na więcej, ale niestety czas był nieubłagany. Warto jednak odnotować, że wyglądała dobrze w swoich kostiumach i w sytuacji, gdy do tego sprowadzała się jej rola, to wykonała ją doskonale. Dla ciekawskich grała ją Glynis Barber, czyli znana u nas sierżant Harriet Makepeace.

Tutaj także dodajmy, że w trakcie kręcenie 3 sezonu serialu scenografia Liberatora zaczęła się powoli rozpadać. W tym czasie zapadła też decyzja, że ten sezon będzie ostatnim. W związku z tym postanowiono w sposób odpowiednio spektakularny zniszczyć statek, a co za tym idzie pozbyć się scenografii, która powoli się do niczego nie nadawała. Kiedy więc widzowie oglądali koniec ostatniego odcinka widzieli, jak poszczególne elementy mostka się rozpadają, ale nie ze starości, tylko w wyniku kolorowych eksplozji. Jednak ku zaskoczeniu wszystkich, nie tylko widzów, ale też, co ważne, ekipy przygotowującej serial, BBC ogłosiło, że Blake’s 7 wróci za parę miesięcy na ekrany telewizorów. Okazało się, że jeden z decydentów stacji był pod tak dużym wrażeniem ostatniego odcinka, że jeszcze w jego trakcie zadzwonił do odpowiedniego działu i wymógł, aby takowe ogłoszenie się pokazało przy napisach końcowych. O tym, jak serial wrócił na ekrany telewizorów będzie w czwartej części cyklu.

 
 
 
 
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *