Muzyka przeciw biustonoszom i za głębokimi dekoltami

Postanowiłem na chwilę odejść od „poważnych analiz fantastyki” i napisać tekst o czymś zabawnym. Idealnie nadaje się on według mnie jako przerywnik pomiędzy poszczególnymi tekstami na temat Blake’s 7. Dzisiaj będzie trochę o kulturze, ale tej dosyć nietypowej. Każdy, kto wychował się w latach 80-tych i na początku 90-tych załapał się na przedziwny gatunek muzyczny zwany Italo Disco. Nie będę tutaj tworzyć jakiejś rozbudowanej analizy historycznej na temat tej muzyki, która straszyła z każdego programu telewizyjnego. Ograniczę się tylko do stwierdzenia, że powstał on w wyniku połączenia dwóch cech charakterystycznych dla włoskiej kultury. Jak wiadomo mieszkańcy półwyspu apenińskiego interesują się jedynie dwiema rzeczami (jeżeli pominiemy wino, kawę i piłkę nożną): muzyką i kobietami. Od razu zaznaczę, że patrząc po kulturze włoskiej, to zainteresowanie wygląda jak wspólna cecha Włochów i włoszek, a nie tylko męskiej populacji. Włoska muzyka zaś jest lekka, łatwa i łzawa. Pełna ballad oraz dużej liczby kiczu. Oczywiście ktoś, kto zna się na historii muzyki zakrzyknie, że to nie prawda, że mamy tam różne nurty, a nawet i bardzo dobre zespoły. Pozwolę sobie jednak dla celów tej lekkiej notki pozostać przy tym uproszczeniu. W związku z tym proszę ewentualnych obrońców prawdy historycznej i muzycznej o nie psucie opowieści, bo wiem, że z Italii pochodzi chociażby Goblin, czy Devil Doll. Zdaje sobie także sprawę z tego, że omawiany tutaj gatunek muzyczny jest znacznie bardziej rozbudowany, ale nie planuje na razie pisać na ten temat książki.

Skoro zaznaczyliśmy, że chodzi nam o muzykę i lata 80-te, to musimy dodać, że tamten czas, to wielka moda na synthpop. Syntezatory zaczynają powoli dominować wśród zespołów, czego objawem było powolne przeistaczanie się niektórych kapel grających dotąd tylko na gitarach w zespoły stricte elektroniczne. Warto zaznaczyć, że wiele zespołów grających synthpop zaczynało grając punk rocka. Dopiero pod wpływem między innymi Kraftwerk zaczęły iść w kierunku elektroniki. Zresztą inspiracja nie była tutaj tylko jedyną zasługą klasyków kraut rocka. O ile pamiętam OMD swoje pierwsze instrumenty ukradło Kraftwerkowi podczas jednego z koncertów tego zespołu w Anglii. W każdym razie popularność syntezatorów była na tyle duża, że korzystały z nich zespoły grające muzykę bardzo daleką od kraut rocka, a i nawet synthpopu. Patrząc na przykład włoski można chyba powiedzieć, że zalały one muzykę. Tam gdzie dotąd zespoły korzystały z organów pojawiły się plastikowe pudełka. To one właśnie stanowiły podstawę dźwiękową dla Italo Disco. Gatunek ten różnił się od swojej poprzedniczki dyskotekowej tym, że całkowicie zrywał z dziedzictwem czarnej muzyki. Teraz mieliśmy elektroniczny beat i toshiby wszelakie. Nigdzie w tle nie pobrzmiewał Harlem.

Na tym jednak nie koniec. W tamtych czasach panowało jeszcze przekonanie, że piosenki należy śpiewać. Nawet, jeżeli miały one służyć tylko jako tło do dzikich tańców. Stąd też, aby zespół mógł działać potrzebny był wokalista, albo wokalistka. Wystarczy tutaj wspomnieć pionierów techno, czyli muzyki, która nam się obecnie kojarzy z monotonnym rytmem, a kiedyś posiadała ona tekst śpiewany na koncertach. Skoro jednak mamy Włochy, to wybór najlepszego głosu był stosunkowo prosty. Dzisiaj mamy różne programy typu idolowego, gdzie grupa zblazowanych krytyków i muzyków, którzy nie mają już kariery ocenia głos i wyczucie muzyki kandydatów na gwiazdy. Gdyby taki program powstał w latach 80-tych i był nazwany powiedzmy „EuroDisco Star”, to jury decydowałoby wedle zdecydowanie bardziej obiektywnych kryteriów, niż teraz. Głównym atrybutem piosenkarki owych czasów, jeżeli chodzi o omawiany tutaj gatunek muzyczny nie był śpiew, czy taniec. Te staroświeckie wyobrażenia, na czym polega rola wokalistki zostały całkowicie odrzucone. Wokalistka musi mieć… nie, nie talent, a duże piersi.

Największą gwiazdą tego nurtu jest Sabrinna Salerno, która utworem Boys zdobyła sobie wielką popularność. Każdy, kto kiedykolwiek widział słynny teledysk wie, że tej muzyki się nie słucha. Ją się ogląda. Niesforne piersi piosenkarki wyskakiwały na widok publiczny częściej niż miało to miejsce w przypadku słynnej Jayne Mansfield’s. Nie było to wystylizowane na potrzeby tylko teledysków, ale tego typu awarie garderoby często odbywał się także na scenie. Przy jej wypadkach Janet Jackson może wzbudzać jedynie współczucie. Nie ma wątpliwości, że w przypadku Sabriny można zmienić równie często stosowane na określenie wobec tej muzyki, jak termin Italo Disco, czyli Euro Disco, na Ero Disco. Nie można Salerno jednak odmówić kilku rzeczy. Po pierwsze wyglądała ona niezwykle naturalnie i niewinnie odtwarzając swoją rolę. Miała także niewątpliwie swój urok, ale też, co najważniejsze, w gruncie rzeczy umiała śpiewać. Samym głosem nigdy zapewne kariery by nie zrobiła, ale z pomocą urody jej się to udało. Dodajmy też, że wiele kobiet chciałoby chyba tak się starzeć.

Na video powyżej mamy Sabrinnę wraz z inną gwiazdą muzyki tamtych czasów w coverze nagranym ledwie 2 lata temu. Za komentarz wystarczy parafraza jednego z komentarzy na youtubie: „po co pornografia, wystarczy ten teledysk i odrobina wyobraźni”. Owa gwiazda, to słynna Samantha Fox, która była bardziej znana jako bohaterka wielu pokerów produkowanych na komputery 8-bitowe. Nie były one zbyt grzeczne, ale też nie były zbyt dobrej jakości. Były jednak całkiem popularne i przynajmniej jedna wersja została oceniona chociażby w Secret Service, gdzie gry rozbierane dla dorosłych nie gościły za często.

Gdyby jednak ktoś myślał, że groteskowa ekspozycja piersi ograniczała się tylko do Sabrinny, ten się myli. Mamy oto Danutę Lato, polską aktorkę i modelkę erotyczną, która w latach 80-tych przez chwilę była piosenkarką. Odniosła zresztą w tej dziedzinie całkiem duży sukces. Mój cynizm każe mi wątpić, żeby to była zasługa ciekawych tekstów, czy dobrej melodii. Zresztą wystarczy spojrzeć na wygląd pani Danuty, żeby zorientować, że popularność dały jej piersi. Widać to po teledyskach i po występach na żywo, które wyglądają niczym walka z kusą bluzką, aby pokazać i nie pokazać zarazem nagości. Wielki konflikt piosenkarki, która z jednej strony zrobiła karierę na podstawie swoich kształtów, a z drugiej nie może sobie pozwolić na ich pokazanie publicznie.

Tak, scena w wannie z pianą na pewno nie ma żadnych podtekstów. Wokalistka po prostu lubi się dobrze wykąpać.

 

Co ciekawe Italo Disco szybko wyszło poza granicę swojej ojczyzny. Już w kilka lat później mieliśmy do czynienia z prawdziwym Euro Disco, gdyż nie tylko zaczęto słuchać takiej muzyki w Niemczech, ale też zaczęły powstawać tam zespoły grające w tym stylu. Co ciekawe były to pełne kalki Italo Disco. I tu i tu śpiewano głównie po angielsku. Także bardzo dużą wagę przykładano do gabarytów wokalistek.

Czasem mieliśmy aż dwie wokalistki.

 

Powyżej mamy natomiast przykład, jak wygląda Italo Disco odarte z warstwy erotycznej. Zamiast tańców i wygibasów mamy bardzo podobną melodię, ale przedstawioną inaczej. Do pewnego stopnia wydaje się, że zastępstwem nagości miał być efekt specjalny przepołowionego pomidora (ewentualnie spłaszczonego jabłka). O Stephanie mało kto pamięta, co niestety potwierdza, że Italo Disco opierało się na czymś innym niż muzyka.

 

Jeżeli ktoś czuje się urażony uprzedmiotowieniem kobiet, jakie miało miejsce we wszystkich wymienionych tu teledyskach, to śpieszę poinformować, że to, co się działo z mężczyznami też nie było najwłaściwsze. Italo Disco miało także zespoły składające się z przedstawicieli tej tak zwanej brzydszej płci. Kilka z nich nawet osiągnęło całkiem sporą popularność. Jednakże zespoły te w większości wypadków, albo bardzo szybko zniknęły ze sceny, albo mieliśmy do czynienia z Modern Talking.

  Gdyby dla kogoś poprzedni teledysk był niewystarczająco specyficzny, to tutaj przypominam jeden z największych przebojów Italo Disco. Zespół Baltimora dobrze zresztą pokazuje pewien sposób kreowania we Włoszech gwiazd tego gatunku. Wokalisto-tancerzem zespołu jest Irlandczyk Jimmy McShane. Został on zatrudniony ze względu na wygląd i sposób tańczenia. Dla Producentów był on dobrym kandydatem do stania się twarzą zespołu, w którym za muzykę tak na prawdę odpowiadali Włosi. Tarzan Boy był wielkim przebojem na całym świecie i choć zespół grał potem jeszcze kilka lat, to nie udało mu się jego powtórzyć.

Czasem też mieliśmy super efekty specjalne. Na tyle fascynujące, że aż ciężko coś więcej powiedzieć o danym przeboju…

 

Co ciekawe, chociaż Italo Disco było synonimem tandety w Europie, to w Stanach Zjednoczonych spotkało się ze znacznie lepszym odbiorem. W Detroit, czyli tamtejszej stolicy techno wobec omawianego tutaj gatunku muzyki używano całkowicie innego określenia: progresywna (progressive). Wiązało się to ze specyficzną rolą Italo Disco w rozwoju tamtejszej sceny muzycznej. Tamtejsi twórcy połączyli włoską muzykę taneczną z Kraftwerkiem, aby stworzyć coś nowego: techno.

D. Sicko, Techno rebels the renegades of electronic funk,Detroit,Mich.:WayneStateUniversity Press, 2010

 

 

 
 
 
3 words, 42 letters
 
 
 
 

5 comments

    • hihnttheadmin says:

      Lata 80-te sa straszne, czego najlepszym przykladem jest Italo Disco, choc z drugiej strony mozna znalezc przyklady pozytywne z tametgo czasu (chocby czolowki seriali). Ciekawe zreszta, ze ten w gruncie rzeczy mocno seksistowski (a w niektorych przypadkach dwuznaczny, jak Baltimore) gatunek muzyczny tak bardzo sie spodobal na swiecie. O ile pojawienie sie tej muzyki (i otoczki) akurat w Italii nie dziwi, bo wystarczy chociazby poczytac rozne teksty odnosnie komiksow do scenariuszy Felliniego, to juz jej popularnosc w wydawaloby sie mniej specyficznych regionach swiata musi. Anglia, czy tez Niemcy raczej nie kojarza sie (przynajmniej mi) z taka percepcja kobiet, jaka jest widoczna na polwyspie. Nie wspominajac juz o owczesnych Stanach, ktore byly relatywnie “postepowe”. A tu taka niespodzianka.

Leave a Reply

Your email address will not be published.