Poziomo, pionowo, ale zawsze cylindrycznie (Farewell Horizontal)

Bohater wiszący na ścianie.

K. W. Jeter jest jednym z najważniejszych autorów współczesnej fantastyki, ale równocześnie prawdopodobnie jednym z najbardziej niedocenionych. Nie jest to tylko moje zdanie, gdyż pojawił się on między innymi przynajmniej w odpowiedziach jednej osoby na ankietę na najbardziej niedocenionych autorów/tworów z gatunku s-f przygotowanej przez bardzo ciekawy periodyk: „Science Fiction Studies”. Na czym polegają owe zasługi Jetera? Chyba głównie na tym, że tworzył on książki, które współtworzyły, czy też tworzyły, tak cyberpunk, jak i steampunk. Zresztą jest on twórcą tego ostatniego terminu, na co jest wiele dowodów. Jako ciekawostkę biograficzną dodam, że przyjaźnił się on z Philipem K. Dickiem pod koniec jego życia. Pomagał mu na różne sposobu, dzięki czemu trafił nawet na karty jednej z jego powieści. Dla zainteresowanych relacjami między nimi polecam świetny dokument o PKD.

Tutaj jednak pisze o samym Jeterze, a konkretnie o jednej z jego bardziej przystępnych książek. Chodzi mi o Farewell Horizontal z 1989 roku. Chociaż jest to teoretycznie twarde s-f opowiadające o świecie dalekiej przyszłości, to tak na prawdę mamy do czynienia raczej z lekką jej odmianą. Ludzkość na Ziemi, czy też innej planecie, żyje w dziwnym tworze: cylindrze. Chodzi tutaj o wielki budynek w kształcie wieży, którego część poziomów jest niedostępna. Jest on wysoki na kilka kilometrów. Zamknięci w nim ludzie żyją w związku z tym w całkowitym odcięciu od powierzchni planety, której nawet nie widać przez warstwę chmur. W związku z tym cały świat ogranicza się dla nich do kilkudziesięciu poziomów mieszkalnych, poza którymi nic nie ma. Społeczeństwo jednak sobie radzi, jest nowoczesna technologia, a także i żywność uprawiana w szklarniach wewnątrz cylindra. Pewnym elementem bardziej fantastycznym jest obecność aniołów. Nie chodzi tutaj o machających skrzydłami mężczyzn czasem związanych z czwartkami, a o dziwne istoty, które są częściowo humanoidalne. Nazywane są one aniołami, dlatego, że czasem przelatują w pobliżu Cylindra i wyglądają dla większości ludzi w sposób niesamowity. Czym tak na prawdę są nie wiadomo, ale nagrania ich są bardzo cenne i można na nich dobrze zarobić.

Społeczeństwo ma także swoich wyrzutków. Są nimi nomadzi, którzy żyją na powierzchni cylindra. Nie chodzi mi tutaj o dach, a o ściany. Brzmi dziwnie, ale jest to dosyć sensownie wyjaśnione. Na powierzchni zewnętrznej Cylindra znajdują się wyszczerbienia i także drobne kanaliki. Nomadzi mają specjalne kombinezony, które przyczepiają się do ściany budynku pozwalając chodzić po jej powierzchni. Mają także motocykle i inne pojazdy, które działają na podobnej zasadzie. Zaznaczmy tutaj, że człowiek nie porusza się tutaj w pozycji wertykalnej, a właśnie horyzontalnej. Wymaga to pewnej wprawy stąd nie wszyscy sobie z tym radzą. Dodajmy też, że owi nomadzi dzielą się na klany, które wzajemnie ze sobą walczą. Poza tym czerpią one zyski z rabowania porzuconych części Cylindra i sprzedawania zdobytych materiałów mieszkańcom jego wnętrza. Jest tutaj zresztą bardzo wyraźny podział między bogatym środkiem, a biednymi, acz niebezpiecznymi barbarzyńcami mieszkającymi na zewnątrz.

Widok na szczyt cylindra…

Bohaterem książki jest Axxter. Z zawodu jest on grafikiem, który mieszkał wewnątrz cylindra. Postanowił jednak zarobić więcej pieniędzy i przeniósł się na jego powierzchnie. Może to początkowo dziwić, ale wbrew pozorom jego działanie jest całkiem racjonalne. W społeczeństwie nomadów bardzo wysoką rangę mają różnego rodzaju ozdoby i malunki. Szczególnie chodzi o zbroje. Stanowią one symbol władzy i potęgi: odpowiednio piękna grafika podkreśla siłę i potęgę właściciela, a także potrafi przestraszyć przeciwnika.

Początkowo Axxterowi się nie układa. Raz na jakiś czas zrobi grafikę dla jakiegoś pomniejszego plemienia. Wielkich pieniędzy jednak nie zarabia i właściwie nikt wpływowy o nim nie słyszał. Nie wspomniałem jeszcze o dwóch ważnych rzeczach. Axxter porusza się po powierzchni cylindra dzięki specjalnemu kombinezonowi, który kupił okazyjnie. Jest on do pewnego stopnia świadomy i co gorsza dostosowany do psychiki innej osoby, która lubiła prowadzić rozrywkowe życie. Axxter nie jest w stanie doprowadzić go do porządku, ale jego problemy nie ograniczają się tylko do stroju. Poza tym ma też dziewczynę, która mieszka w cylindrze. Odwiedza ją jako hologram, ale nie układa im się dobrze. Ona ma od niego bardzo konkretne oczekiwania odnośnie życia i ustatkowania się, natomiast on idzie za swoimi marzeniami.

Jego plany życiowe, jak wszystko wskazuje, nie mają szans na spełnienie. Będzie zapewne jednym z wielu szukających szczęścia na obrzeżach cywilizacji… jednak coś się stanie, co zmieni jego dalsze losy. Najpierw uda mu się nagrać dwa Anioły w czasie wspólnych zabaw. Tego typu film może sprzedać za odpowiednio dużą ilość pieniędzy. Potem jeszcze spotyka rzecz niespotykaną: rannego anioła uwięzionego w wyrwie w ścianie Cylindra. Ktoś przeprowadził atak na jego wnętrze przebiwszy ścianę i wymordowawszy wszystkich mieszkańców kilku pomieszczeń.

Nie dość, że Axxterowi udaje się uratować anioła, to i dalsze wydarzenia wskazują, że szczęście naprawdę się do niego uśmiechnęło. Dostaje on ofertę na przygotowanie grafiki dla całości zbroi jednego z silniejszych plemion. Jest to kontrakt, który zapewni mu nie tylko pieniądze, ale i sławę. Będzie mógł dzięki niemu przebierać w ofertach od innych plemion chcących skorzystać z usług wielkiego projektanta. Jednakże jest to dopiero zaczyn fabuły. Okazuje się, że są ludzie, którzy chcą mu przeszkodzić w wypełnieniu zlecenia, inni chcą go wykorzystać w niecnym celu. Poza tym powstaje pytanie, kto zaatakował wnętrze cylindra? A i w dalszej części książki pojawia się kolejne: co znajduję się poniżej zamieszkałych poziomów? Co żyje tam na dole?

Jeter jest mistrzem tworzenia rozbudowanych intryg i atmosfery. Jego książki są dosyć duszne i nieprzyjemne w tym znaczeniu, że pokazywany w nich świat jest wrogi człowiekowi. Nie ma tam miejsca na zbyt wiele dobra, wszędzie czają się spiskowcy planujący złe rzeczy. Farewell Horizontal czyta się świetnie, a kolejne elementy wielkiego planu pojawiające się tu i ówdzie fascynują. Nic nie jest takie, jak się wydaję. Powiedziałbym, że jest to bardzo dobra i oryginalna książka, ale ma jedną zasadniczą wadę. Jeter ma czasem problem z napisaniem zakończenia. Po lekturze miałem wrażenie, że gdzieś zginęło jakieś 20 stron. Jest to dosyć frustrujące i drażniące, choć są chyba gorsze rzeczy w literaturze. Drugim problemem, który mnie trochę drażni jest to, że nie wszystko jest wytłumaczone. Pewne fragmenty opowieści są ledwie zarysowane. Całe pomysły robią wrażenie porzuconych, choć może było to tak zaplanowane od początku zgodnie z zasadą, że czytelnik nie powinien mieć wszystkiego na tacy. Nie zmienia to jednak tego, że na prawdę chciałbym o pewnych rzeczach wiedzieć więcej, nawet, jeżeli efektem tego byłaby znacznie dłuższa książka. Dzieje się tak, dlatego, że pomimo tych wad Jeter świetnie pisze i wymyśla światy. Do Farewell Horizontal warto zajrzeć, bo to naprawdę jest ciekawa książka, choć niestety niepozbawiona wad.

 

Jester sprzedaje samemu Farewell Horizontal na kindla.

Blogo-strona oficjalna Jetera

 

 
1 words, 42 letters

Leave a Reply

Your email address will not be published.