Ludzie nieśmiertelni (Methuselah’s Children)

Nie bardzo wiem, jaki okładka ma związek z zawartością, ale co tam.

Z powodu późnego powrotu z wyjazdu zamieszczam recenzje książki. Inny większy i bardziej ogólno-zabawowy tekst zamieszcze przy następnej okazji. 

Jeżeli kogoś obeznanego z twórczością Heinleina spytać, kto był najważniejszym bohaterem jego książek padnie najpewniej jedna konkretna odpowiedź: Lazarus Long. Ma to miejsce pomimo tego, że żadna z trzech powieści, w których się on pojawia, nie znajduje się na liście stworzonej przez Heinleina, a wymieniającej najważniejsze książki, które napisał – prezentowały one według niego najlepiej jego poglądy na świat i człowieka. Lazarus Long, choć pojawia się w mniej ważnych książkach naszego autora, jest równocześnie bardzo ważnym bohaterem. Silny, inteligentny, pewny siebie i reprezentujący ekstrema tak indywidualizmu, jak i swobody obyczajowej. Wszystkie cechy, które pasowały samemu Heinleinowi. Po raz pierwszy pojawił się na kartach recenzowanych tutaj Methusalah’s Children.

Wersja książkowa została oparta na noweli, która była opublikowana w 1941 roku na łamach Astounding. Po prawie dwudziestu latach Heinlein przerobił ją na pełnoprawną powieść i w konsekwencji wydano ją w 1958. Zaznaczam tutaj, że nie czytałem wersji oryginalnej, ale z tego, co wiem, to różnica polega głównie na dodaniu kolejnego wątku do opowieści.

W ramach twórczości Heinleina omawiana książka zajmuje konkretne miejsce. Methusalah’s Children zalicza się do tak zwanych Historii przyszłości (Future Histories). Była to seria opowiadań i książek połączonych wspólnym światem. Miała to być opowieści o przyszłość ludzkości, gdzie kolejne wydarzenia mają związek z następującymi po nich opowiadaniami. W trakcie lektury znajdziemy w związku z tym odniesienia do innych utworów z tego cyklu, takich jak opowiadania zebrane w tomiku Revolt in 2140. Naszą recenzje książki zacznijmy może od wprowadzenia drogiego czytelnika w sytuacje, w której znajdują się bohaterowie. Ludzkość rozwinęła się technologicznie, planuje podbój kosmosu i w tym celu buduje statek New Frontiers, który jest statkiem kolonizacyjnym, drugim swojego typu (kiedyś o pierwszym z nich napisze), ale w momencie, gdy mają miejsce wydarzenia związane z fabułą jest jedynym znajdującym się na orbicie ziemi. Jego celem są planety poza układem słonecznym.

Ludzkość dokonała daleko idącego postępu, tak, jeżeli chodzi o technologię, jak i działanie państwa. Czego jednak chce każdy człowiek nieważne jak dobra jest jego sytuacja? Odpowiedź jest prosta: nieśmiertelności.

Nie, to nie jest kontynuacja Highlandera, a na okładce nie ma Connora MacLeoda.

Jak wiadomo wszyscy kiedyś umrą, Są jednak w tamtych czasach tacy ludzie, która żyje dłużej niż reszta populacji. Nazywają się Rodzinami Howarda. Stowarzyszenie to nie opierało się na związkach krwi zostało założone przez Irę Howarda. Miało ono na celu poprzez odpowiedni dobór genetyczny wydłużyć długość życia jego członków, albo nawet doprowadzić ich do nieśmiertelności. Założenie tak rozbudowanego i silnego stowarzyszenia było możliwe dzięki majątkowi fundatora, którego się dorobił w Kalifornii podczas Gorączki złota. Ira zapisał wszystkie swoje pieniądze w testamencie Rodzinom z poleceniem, aby jej członkowie brali śluby i płodzili dzieci tylko z wybranymi osobami, które mogą poszczycić się odpowiednio długowiecznymi przodkami. Każdy, kto podda się tym regułom będzie mógł liczyć na wsparcie finansowe Rodzin i to w dosyć dużym wymiarze.

Książka powstała w latach przełomu w myśleniu ludzi, kiedy to Eugenika przestała być nauką i została zastąpiona przez Genetykę, która ma bardzo podobne idee, tylko ładniej przedstawione. Stąd też niektóre pomysły mogą wydawać się niezbyt „przyjemnymi”. W każdym razie efekty działania Rodzin Howarda są wyraźne. Ludzie zrzeszeni w tej organizacji żyją znacznie dłużej niż reszta populacji, bowiem w XXII wieku są w stanie dożyć do około 150 lat. Jest jednak wśród nich osoba wyjątkowa: Woodrow Wilson Smith. Jednakże nie jest to imię, pod którym zna go większość ludzi, gdyż tym jest Lazarus Long. Fabuła Methusalah’s Children rozpoczyna się w 2125 roku, natomiast nasz bohater urodził się w 1912. Dlaczego jest taki żywotny? Nie wiadomo i sam Heinlein nigdy nie próbował na to pytanie odpowiedzieć poza ogólnym stwierdzeniem: „anomalia”.

Rodziny Howarda przez długi czas ukrywały się przed społeczeństwem, co było tym łatwiejsze, że nikt nie podejrzewał, że może istnieć grupa długowiecznych ludzi, po których tego nie widać. Pomagało w tym to, że poprzez odpowiednio postawionych ludzi mogli zdobywać dokumenty i inne materiały, które pozwalały ukryć prawdziwą tożsamość każdego z członków Rodzin. Kiedy jednak upadł teokratyczny reżim zapoczątkowany przez proroka Nehemiaha Scuddera, który kontrolował Stany Zjednoczone od początków XXI wieku (2012 rok! Wybory prezydenckie!), Rodziny postanowiły się ujawnić. Skłania ich do tego powstanie wydawałoby się gwarantującej swobody wspólnoty-państwa obejmującego całą ziemię. Był to duży postęp w porównaniu do totalitarnego państwa Scuddera z rozbudowanym aparatem cenzury i silnym aparatem represji. Okazało się to jednak dosyć dużym błędem, gdyż po pewnym czasie pojawiła się zazdrość reszty społeczeństwa wobec Rodzin. Wszyscy chcieli poznać sekret ich długiego życia.

Gandalf z pojemnikiem pełnym embrionów. Czy na pewno redaktor czytał książkę, kiedy wybierał okładkę?

Dlaczego sekret? Z banalnego powodu, ludzie nie wierzyli, że długowieczność członków Rodzin wynika z doboru naturalnego. Widzieli w tym działanie jakiegoś tajemniczego specyfiku-lekarstwa. W związku z tym rozpoczyna się wielka operacja wyłapania wszystkich jej członków przeprowadzona przez zmuszone do takiego działania państwo. Próbuje się na nich wymusić ujawnienie powodu, dlaczego mogą tak długo żyć. Wszystko idzie zgodnie z planem, ale jeden z członków Rodzin ucieka. Jest to nasz Lazarus.

Od początku jest on przedstawiany przez Heinleina jako indywidualista, silna jednostka i człowiek, który sam sobie radzi ze wszystkim. Przez wiele lat trzymał się z dala od Rodzin i dopiero w trakcie wydarzeń opisywanych na pierwszych kilku stronach książki powrócił na łono stowarzyszenia. Po ucieczce przed obławą i wymknięciu się siłom porządkowym Lazarus podejmuje starania uwolnienia pojmanych towarzyszy. Spotyka na swojej drodze nietypowego sojusznika, Administratora Ziemi Slaytona Forda, który nie będąc w stanie powstrzymać ludzi przed samosądem na Rodzinach postanawia im pomóc w ucieczce. Zorientował się on, że jej członkowie mówią prawdę na temat tego, dlaczego mogą żyć dłużej niż reszta ludzi i zdał sobie sprawę, że ta świadomość jeszcze bardziej rozsierdzi mieszkańców Ziemi. Jednak, aby umożliwić ucieczkę Rodzinom będą oni musieli porwać wspomniany na początku recenzji statek New Frontiers. W skutecznemu wymknięciu się ewentualnemu pościgowi pomoże im odkrycie Andrewa “Slipsticka” Libby’ego, który także należał do Rodzin Howarda. Odkrył on mianowicie mechanizm, dzięki któremu statek będzie mógł lecieć z prędkością bliską prędkości światła. Dzięki temu będą w stanie dotrzeć do celu ucieczki – wolnej planety nadającej się do kolonizacji – w przeciągu kilku lat, a nie kilkuset.

Mniej więcej w połowie książki udaje im się tego wszystkiego dokonać i Rodziny w towarzystwie Forda, który jest świadom, że nie może zostać na Ziemi wyruszają na poszukiwanie nowego domu. Dalsza część opowieści poświęcona jest przygodom i kontaktom z obcymi cywilizacjami zamieszkującymi kolejne planety. Chociaż żadna nie jest wrogo nastawiona do ludzi, to koniec końców okazuje się, że niemożliwa jest współpraca i współżycie między nimi, a uciekinierami. W końcu postanawiają wrócić na Ziemie, lecz tam czeka ich niespodzianka.

Lazarus Long jest jednym z ulubionych bohaterów Heinleina. Poświęcił mu jeszcze jedną książkę (Time Enough for Love), a i pojawia się na kartach kilku innych. Same Dzieci są całkiem przyjemną opowieścią, ale widać, że jest to wczesny Heinlein. Dialogi nie bawią tak, jak w późniejszych jego dziełach, a i fabułą nie jest zbyt konkretna. Po ucieczce z Ziemi dalsza narracja traci impet i jest ledwie dobijaniem do końca. Niby problemy naszych bohaterów mają przekazywać różne uwagi na temat tego, jak działa społeczeństwo, ale nie daiała to zbyt dobrze. Jest trochę zbyt dydaktyczne, za mało fabularne i zrobione bez pomysłu. Wydaje się, że dodane rozdziały były pisane zbyt szybko i niejako z konieczności, aby wcześniej opublikować nową książkę. Na szczęście nie trwa to zbyt długo, gdyż sama książka nie należy do zbyt długich. W dorobku Heinleina znajdują się znacznie lepsze pozycje i choć nie jest to zła publikacja, to raczej nie należy od niej zaczynać swojej znajomości z tym autorem.

Okładki, okładki

 
 
 
 
 
 
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published.