Buck Dogers on a 20th Century TV Set, czyli jak Telwizja żywiła się sukcesem kinowym

Telewizyjna kontynuacja przygód Bucka Rogersa opierała się na pomyśle i bohaterach z filmu. Mamy w związku z tym Bucka, jako przybysza z przeszłości, który próbuje się dostosować do otaczającej go rzeczywistości. Pomaga mu w tym Wilma Deering, która jest seksowną panią pilot. Żywi ona pewne uczucia wobec Bucka, ale nigdy nie jest to do końca zarysowane. Ekipę bohaterów uzupełnia doktor Elias Huer, który pełni funkcję dowódcy i przywódcy Ziemi, co wyraźnie jest symbolizowane tak tytułem naukowym, jak i siwymi włosami. Chociaż teoretycznie Buck powinien mieć dużo problemów, aby się przystosować do otaczającej go rzeczywistości, robi to nadzwyczaj sprawnie. Raz na jakiś czas pojawia się jedynie jakieś słowo, które miało wyjść z użycia w przyszłości, albo sam Buck tęskni do świata, jaki znał. Nigdy nie ma tego jednak wystarczająco dużo, aby widz mógł uwierzyć, że rzeczywiście mamy do czynienia z kimś, kto znalazł się w obcym dla niego świecie. Charakterystyczne, że Buck szybko okazuje się najlepszym pilotem na Ziemi, chociaż ma zdecydowanie mniejsze doświadczenie z nowoczesnymi statkami, niż reszta.
Początek serialu poświęcony jest głównie na wytłumaczenie, w jaki sposób Buck przyłącza się do sił zbrojnych Ziemi i przyjmuje rozkazy od Huera. Początkowo jest on niechętny temu, lecz szybko okazuje się, że jest on zbyt dobrym bohaterem, aby mógł on powstrzymać się przed pomaganiem innym.

Co prawda scena z pilota/filmu, ale i tak ładnie pokazuje efekty specjalne jakie można było znaleźć w serialu

Nie wspomnieliśmy jeszcze o wszystkich bohaterach serialu i filmu. Mamy czasy po pojawieniu się na ekranach C-3PO i R2D2. W związku z tym nie może istnieć produkcja s-f bez robotów i komputerów. Tę rolę spełniają tutaj Twiki i dr Theopolis. Twiki jest małym srebrnym droidem, który ma dodawać element komiczny do serialu. Wydaje on dziwne dźwięki, a jego dialogi najczęściej są zbiorem pokręconych wykrzykników opartych mniej lub bardziej na „archaicznych” wyrażeniach Bucka. Na szczęście, albo i nie, rolę inteligentnego robota spełnia dr Theopolis. Trochę wprowadzam w błąd, gdyż mamy tutaj do czynienia nie tyle z robotem, co z przenośnym komputerem. Ma on postać dysku noszonego przez Twiki’ego na “klatce piersiowej/brzuchu”. Warto tutaj dodać, że głos Twiki’emu dawał Mel Blanc, znany wszystkim fanom kreskówek Looney Tunes. Jak widać mamy do czynienia z dosyć prostym wykorzystaniem motywu wspomnianych C-3PO i R2D2 może z uzupełnieniem, że dr Theopolis rzeczywiście jest inteligentny.
Kim są wrogowie Bucka, Ziemi i wszystkiego, co dobre? Mamy Drakonian i księżniczkę Ardalę, która aby kliszy stało się zadość zakochuje się w niezłomnym Bucku. Próbuje go uwieść, ożenić się z nim, a nawet i sklonować. Dodajmy tutaj, że choć klony są idealne, to żaden z nich nie może się równać z Buckiem i nasza Ardala cierpi strasznie z tego powodu. Poza tym mamy terrorystów, piratów, przywódców sekt chcących podbić galaktykę – w tej roli Jack Palance – porywaczy, bandytów. Wszystko, czego można się spodziewać. Zawsze oczywiście kolorowo i dziwnie.

Jeżeli drogi czytelniku ważyłeś się śmiać ze Zmierzchu, to teraz wypluj tenże śmiech! Oto jeden z przeciwników Bucka: Gwiezdne Nosferatu

Serial odnosi początkowo sukces, ale szybko pojawia się pewien zasadniczy problem: „gwiazda gwiazdorzy”. Gil Gerard odtwarzający rolę Bucka za wszelką cenę próbuje zmienić styl opowiadania historii. Zamiast komedii i niezbyt poważnej opowieści chciał on znacznie poważniejszej produkcji. Był przy tym dosyć zdecydowany, a także wykorzystywał swoją pozycję twarzy serialu. Zdarzało mu się odmawiać brania udziału w kręceniu odcinka, jeżeli nie podobał mu się scenariusz, albo też sam siadał z maszyną do pisania i przerabiał dostarczony materiał. Kłócił się przy tym dosyć mocno z producentami i scenarzystami, którzy nie spełniali jego wymogów. Spory te doprowadziły do tego, że mniej więcej w połowie sezonu trzeba było szukać nowych scenarzystów, bo cała poprzednia ekipa odeszła. Nowa ekipa jednak dalej nie spełniała wymogów Gerarda. Dochodziło do dosyć zabawnego przeszmuglowania dowcipów do serialu. Kwestie, które początkowo miał wypowiadać Buck były po jego vecie przepisywane do linii dialogowych Twiki’ego.
Pomimo tego niezadowolenia gwiazdy ze zbyt komediowego podejścia serialu, warto odnotować, że i tak Buck Rogers wyróżniał się pod pewnym względami pozytywnie na tle innych produkcji z gatunku fantastyki naukowej. Od początku starano się aby przynajmniej w pewnym stopniu pozostawał realistycznym. Bohaterowie wiedzieli, że jest różnica pomiędzy układem (np. słonecznym), a galaktyką. Statki natomiast podróżowały poprzez bramy gwiezdne (Stargate), przez co ominięto problem prędkości światła. Są to oczywiście drobnostki, na tyle mało znaczące, że w serialu bramy pojawiają się może kilka razy. Ważniejszym i ciekawszym elementem historii był zapis w tak zwanej biblii scenarzystów, że Buck nie jest „jak Kirk”, czyli nie zmienia podstaw napotkanej cywilizacji w 45 minut.
Dodajmy też, że poza próbami zmiany stylu serialu Gerard posiadał dosyć duże pokłady narcyzmu. Choć głośno szemrał o równouprawnieniu i domagał się, aby w scenach masowych pojawiały się kobiety, jako piloci myśliwców i żołnierze, to w innych sytuacjach nie był już tak pryncypialny. Jednym z wyrzuconych przez niego scenariuszy do kosza była opowieść, w której główną rolę miałaby Wilma Deering, a nie Buck. Gerard takowej zniewagi nie mógł znieść. Trochę szkoda, bo chociaż Wilma przez całą produkcję pozostawał tylko ładną twarzą, to może jej własny odcinek pozwoliłby jej zabłysnąć inaczej niż (uroczym) uśmiechem.

Scena pseudo erotyczna, na którą pozwolili sobie twórcy serialu. W tle słychać marzenia młodych chłopców, którzy oglądali Bucka Rogersa: Off, Off!

Napięcie pomiędzy Gerardem, a producentami było dosyć duże, potrafił się on żalić mediom na jakość serialu. Można go przy tym zrozumieć, jeżeli poczytamy tytuły poszczególnych odcinków, które zdecydowanie nie mogły poprawić jego humoru: Planeta Niewolnic (Planet of the Slave Girls); Powrót walczącej 69tki (Return of the Fighting 69th) – to jest przykład tytułu, który w dzisiejszych czasach nie miałby prawa się pojawić; Wyzwolona kobieta (Unchained Woman); Planeta Amazonek (Planet of the Amazon Women). Jak widać brzmią one jak mieszanka horroru klasy C z filmami soft-porno.

Pomimo opisanych wcześniej problemów serial był całkiem popularny. Nie znaczy to jednak, że mógł bez problemów dostać drugi sezon. Stacja telewizyjna zażądała pewnych zmian, które w jej rozumieniu miały zwiększyć popularność produkcji. Skasowana w owym czasie Battlestar Galactica dała pewien pomysł na kontynuację opowieści. Zamiast obrony ziemi Buck, Wilma i Twiki zostali wysłani na poszukiwanie zaginionych kolonii rozrzuconych po galaktyce. Jeżeli nie ma drogi czytelnik pewnych skojarzeń odnośnie źródeł fabuły, to odsyłam do Battlestara, gdzie znajdujemy bardzo podobny pomysł.
Nasza ekipa została zaokrętowana na okręt o wdzięcznej nazwie Poszukiwacz. Wydawać by się mogło, że zmiany w obsadzie wynikać powinny z prowadzenia pewnych oszczędności, jeżeli chodzi o produkcje serialu, szybko jednak zostaniemy wyprowadzeni z błędu. Wycofanych bohaterów zastąpili nowi i jest ich nawet więcej niż było w pierwszym sezonie. Każda wyprawa musi mieć swojego dowódcę, a serial kogoś, kto będzie wydawał rozkazy bohaterowi. W przypadku Bucka taką postacią jest admirał Efram Asimov. Zapewne drogi czytelnik zwróci uwagę na nazwisko dowódcy. Tak, nie mylisz się, to jest potomek tego Asimova! To chyba zresztą jedyny moment, w całym serialu, kiedy mamy do czynienia z prawdziwą poważną S-F… Poza tym na pokładzie statku mamy starszego pana, a jak wiadomo ludzie mający dużo lat przeważnie są naukowcami. Nazywa się on Goodfellow i ma nie tylko tytuł doktora, ale jest także głównym naukowcem na pokładzie okrętu. W drugim sezonie zabrakło dr Theopolis, ale skoro mamy już jednego naukowca, to nie potrzeba nam kolejnego doktora. Dalej jednak brakuje nam robota; dodano w zwiazku z tym maszynę o wdzięczynm imieniu Crichton. Jest on pełen arogancji i pychy, a i jak zwykle jest geniuszem.
Jednakże brakowało serialowi jeszcze jednej postaci, aby załoga była kompletna. Producenci spojrzeli na Star Trek i szybko dostrzegli, że jego sukces opierał się na interakcji pomiędzy Kirkiem, a Spockiem. O ile posiadali głównego bohatera, to brakowało jego zimnego i pozbawionego emocji towarzysza. Potrzeba było stworzyć postać inteligentnego obcego, który jest w stanie nawiązać nić porozumienia z Buckiem. Do tego do pewnego stopnia wycofanego i właśnie niepoddającego się emocjom. Wprowadzenie takiej postaci skończyłoby się jednak natychmiastowym oskarżeniem o plagiat. Zabezpieczyli się jednak przed tym mieszając cechy charakteru Spocka z innym znanym bohaterem popkultury. Pochodził on z równie ważnej i reprezentującej najwyższe rejestry dumy rasy, czy też gatunku. Produkcją, z której twórcy Bucka go wzięli są Mupety, a postacią Orzeł Sam. Tak powstał Hawk, ostatni przedstawiciel gatunku Hawkmenów (ludzi orłów – już sama nazwa pokazuje, że mamy do czynienia z hard s-f), który przyłączył się do Bucka i jego ekipy.

Spock był pierwszą częścią składową

 

Orzeł Sam był natomiast drugą

 

Tak powstał Hawk, w tle widać odpowiednio skonsternowanego Bucka Rogersa. Nie dziwmy mu sie, my też dziwnie byśmy się czuli obok człowieko-orła z elementami mupeta

Wraz ze zmianami wymieniono po raz kolejny wszystkie osoby odpowiadające za scenariusze. Efektem tego były teoretycznie znacznie poważniejsze odcinki omawiające różne palące problemy społeczne, jak rasizm, czy nietolerancja. Jednakże był to tylko nalot, a nie realne pytanie o ważne sprawy. Poza tym sama konstrukcja serialu wskazywała, że mamy do czynienia nie z samodzielną produkcją, a raczej z nieudaną kalką ze Star Treka. Sami aktorzy dostrzegali ten problem, ale było za późno na wprowadzenie dalszych zmian. Inspiracje serialem Rodenberry’ego nie ograniczały się to tylko do Hawka i scenariuszów, ale także strojów Wilmy. W pierwszym sezonie była ona seksowna, ale wpasowywała się w charakter postaci – pani pilot i oficer. W drugim jej płeć była coraz to mocniej podkreślana poprzez coraz krótsze spódniczki przywodzące na myśl te noszone przez Uhurę. Serial, choć miał wysoką oglądalność, to dalej nie spełnią celów wyznaczonych przez producentów. Dodajmy tutaj, że w tamtych czasach oglądalność rzędu 20 milionów nie była specjalnie wysoka. Koniec końców w połowie sezonu telewizja podjęła decyzję o zaprzestaniu produkcji serialu, a Buck zniknął już chyba na zawsze z ekranów.
Z przedstawionego opisu może wynikać, że Buck Rogers in the 25th Century był złym serialem. Wrażenie to jest słuszne. Larson i ekipa stworzyli produkcję, która nie miała za dużo ciekawych elementów. Fabuła była przesadnie uproszczona, a i bohaterowie nie mieli wystarczająco charyzmy, aby udźwignąć produkcję. Efekty specjalne były znośne, ale nie ogląda się serialu po to, aby raz na odcinek zobaczyć wybuch. Wszystko to było uzupełniane przez przedziwne pomysły scenarzystów i tak w kolejnych odcinkach pojawiały się: pseudo wampiry, złoci ludzie (rasa, której cykl rozwojowy był odwrotny niż u człowieka – od starości do młodości – to jeszcze nic, potrafili oni dotykiem zmienić właściwości molekularne przedmiotów, tak, iż stawały się znaczenie lżejsze!), czy cosie przypominające potwora z bagien. Wszystko bardziej śmieszyło niż wzbudzało fascynację. Jedynym, co poniekąd ratuje całą produkcje jest to, że przez swoją często niezamierzoną tandetność jest on miejscami prześmieszny. Nowoczesne tańce, czy romanse między maszynami wzbudzają śmiech, gdyż są zrobione kompletnie bez polotu i pomysłu. Dodajmy do tego całkowicie absurdalne kostiumy i strukturę odcinków, która się powtarza przez cały serial z obowiązkowym dowcipem na koniec. Dowcipem porównywalnym z żartami Karola S. Jeżeli więc ktoś chce się ponaśmiewać ze średnio udanej produkcji, to zapraszam, w innym wypadku: są lepsze seriale, które zostaną tutaj opisane.

Jakby ktoś był ciekaw dobrej charakterystyki wprowadzonych w drugim sezonie postaci, ta jedna scena pokazuje je doskonale

Charakterystyczne zresztą jest, że nawet pomimo sukcesu nowej wersji Battlestar Galactica nikomu nie udało się zebrać pieniędzy na nowego Bucka. Jako ciekawostkę dodajmy, że pomimo swoich okropieństw serial omawiany tutaj był całkiem popularny w Wielkiej Brytanii przyczyniając się do zmiany dnia tygodnia, kiedy nadawano Doktora Who. Na koniec dorzucę jeszcze, że sławetny Duck Dodgers in the 24½th Century jest parodia Bucku.

Występują:
Gil Gerard – William ‘Buck’ Rogers
Erin Gray – Wilma Deering
Tim O’Connor – dr Elias Huer
Pamela Hensley – księżniczka Ardala
Felix Silla – “ciało” Twiki’ego
Mel Blanc – głos Twiki’ego (w pierwszych odcinkach drugiego sezonu Chris Lorch)
Eric Server – głos dr. Theopolisa

Bohaterowie dodani w drugim sezonie:

Wilfrid Hyde-White – dr Goodfellow
Thom Christopher – Hawk
Jay Garner – Efram Asimov
Jeff David – głos Crichtona

1725 words, 9966 letters
3 words, 6 letters

One comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.